Dziś po pracy, przy smacznej kawie i retransmisji półfinału Australian Open Federer vs. Tsonga zapuściłem sobie poniedziałkowe spotkanie komentatorów z Popołudnia Radia TOK FM. Zrobiłem to, bo lubię słuchać poglądów naszego salonowego sąsiada, Tomasza Terlikowskiego. Nie przeczuwając sensacji siedzę sobie i słucham i... uszom nie wierzę. Oto, co rzekł był prowadzący audycję Grezgorz Chlasta, co mnie w zdumienie wprowadziło (cytat wierny):
"Premier ma ogłosić w piątek plan reform dla Polski. Jednak z ogłoszeniem decyzji, czy startować w wyborach prezydenckich poczeka raczej do przełomu lutego i marca. Dzisiaj pytany przez młodzież z gimnazjów i liceów w Gdyni mówi: "wiem, ale nie powiem, bo nie chcę zapeszać"". Dla zainteresowanych link do audycji.
Zatem co takiego musiało się stać między poniedziałkiem a środą, że przełom lutego i marca nastąpił jeszcze w styczniu?? Czyżby kolejny cud miłościwie nam panującego premiera?? Oczywiście o żadnym "przykryciu" przesłuchania Mira nie mogło być mowy, o czym mogliśmy też przeczytać na wielu blogach w salonie. Wolne żarty!!! Skoro Pan Premier postanowił przyspieszyć tę wiekopomną chwilę o cały miesiąc, to powód musiał być istotny. A w świetle publikacji "Dziennika GP" wydaje się oczywisty. Pisze o tym na swoim blogu gw1990.
A na koniec cytat co najmniej miesiąca. Premier Donald Tusk na czwartkowym wystąpieniu: "Ta zielona mapa za mną, to nie jest żadna PROPAGANDA". HA HA HA
Zatem co to takiego było, jeśli nie propaganda??? Zachodzę w głowę.
Ale jakie to ma wszystko, znaczenie, skoro w finale Roger zagra z Andym?



Komentarze
Pokaż komentarze (3)