...pomylić się – kracząc.
Nie doszło do incydentów z grobami żołnierzy Armii Czerwonej, a przynajmniej ich nie nagłośniono – poza wcześniejszymi przypadkami w Oleśnicy i Poznaniu.
(Do incydentów nie doszło, jeśli nie liczyć takich m.in. relacji:
Co widzę:
Na „Polsat News” kilkakrotnie powtórzona w programach informacyjnych scenka pokazująca, jak ludzie, którzy w odpowiedzi na apel „autorytetów” przyszli zapalać znicze na sowieckim cmentarzu wojskowym w Warszawie obrzucają obelgami i atakują fizycznie dwie osoby z transparentem przypominającym, że 9 maja nie przyniósł Polsce wolności, tylko cierpienia i nowe zbrodnie. Ani w pikietujących, ani w ich haśle nie ma agresji, natomiast lżąca ich staruszka i krzepki, siwy jegomość o wyglądzie wczesnego emeryta z „mundurówki”, usiłujący im wyrwać i podrzeć transparent, nie znają żadnego umiaru w chamstwie i agresji, nie uspokaja ich ani interwencja straży miejskiej, ani świadomość, że są filmowani. Zwraca moją uwagę, że rzucająca plugawymi słowami rzecznika pojednania narodów ma na głowie moherowy beret.
http://blog.rp.pl/ziemkiewicz/2010/05/11/co-mi-mowia-co-widze-co-czuje-2/)
Wspaniale.
„Akcja znicz 9 maja” nie tylko z tego względu okazała się niewypałem. Jednak szkody, jakie wyrządziła towarzysząca jej propaganda są większe niż w przypadku innych doraźnych manipulacji. Toteż zgodnie z zapowiedzią zamierzam powrócić do ich przeanalizowania.



Komentarze
Pokaż komentarze