Bronisław Komorowski oświadczył, że „zazdrości Jarosławowi Kaczyńskiemu”. Zakładam, że p.o. prezydenta Polski rozumie znaczenie słów, jakie wypowiada w języku polskim.
Zazdrość to „uczucie przykrości, żalu spowodowane czyimś powodzeniem, szczęściem, stanem posiadania itp. i chęć posiadania tego samego”. Do słownikowej definicji należy dodać, że zazdrość zazwyczaj podsycana jest znaczącym oddaleniem obiektu pożądania, w czasie lub przestrzeni. Innymi słowy – ktoś zazdrości astronautom, ale nawet jeśli spełnia wymagane warunki, musiałby zdecydować się na kilkanaście lat pracy, by znaleźć się w ich gronie. A na tak długą i ciężką robotę nie bardzo ma ochotę, więc pozostaje przy uczuciu żalu. (Co innego, gdy marzy o zostaniu astronautą i gotów jest wiele poświęcić dla spełnienia tego marzenia).
Bronisław Komorowski jest zapalonym myśliwym, ma broń i chroni go immunitet. Może więc bez żadnego ryzyka odstrzelić najbliższą rodzinę oraz inne osoby, np. współpracowników. Osiągnie zatem bez specjalnego wysiłku stan, którego tak zazdrości. I to NATYCHMIAST, a nie po latach wytężonej pracy.
Uczucie przykrości nie powinno towarzyszyć kampanii wyborczej, nie mówiąc już o podejmowaniu decyzji istotnych dla państwa. Odpowiednio przeszkoleni obywatele zrozumieją konieczność takiego czynu, a nawet go zaakceptują. Gdyby ktoś zgłaszał wątpliwości moralne itp. – wystarczy uznać go za nekrofila. I szybko wprowadzić ustawę, wedle której tacy osobnicy zostaną poddani kastracji. To na pewno da im sporo do myślenia.
Marszałku, do dzieła!



Komentarze
Pokaż komentarze (1)