„To idiota, zdolny do pamiętania wszystkiego” – powiedział o Internecie znany semiolog i pisarz podczas wystąpienia na targach książki w Turynie. Opowiedział się za stworzeniem „wspólnej encyklopedii, zawierającej poprawne dane” i postawił pytanie: „Skąd mamy pewność, że Wikipedia jest sprawdzana przez osoby o dobrych intencjach i sumienne?”.
Wypowiedź Umberto Eco, szeroko cytowana w doniesieniach prasowych już w sobotę, wywołała spory zamęt. Z pewnością odbiła się też znacząco na przebiegu debaty w Łazienkach. Rzecz jasna, nikt bezpośrednio nie powoływał się na dyplomatycznie wyrażone sformułowania włoskiego pisarza, co zresztą mogłoby być potraktowane jako obca ingerencja w sprawy polskie. Jednak większość uczestników spotkania deklarowała, że została „zmuszona do improwizacji”. Cóż innego mogło wywołać raptowną rezygnację ze staranie przygotowanych uprzednio materiałów z Wikipedii?
Niezależnie od domniemywań na temat wpływu zaskakującej wypowiedzi kontrowersyjnego naukowca jedno nie ulega wątpliwości. Oczy opinii świata są wciąż bacznie zwrócone na Polskę. NIe obawiając się przesady, można nawet powiedzieć, że świat w ogóle niczym innym się nie zajmuje.



Komentarze
Pokaż komentarze