Dowcipy nie są zapewne tak głęboką mądrością narodów, jak przysłowia, ale i z nich można się często sporo nauczyć.
Jest bardzo stary dowcip na temat nachalstwa. Zacytowanie go bukwami utrudniłoby czytanie, zwłaszcza osobom mniej obznajomionym z językiem Puszkina i Dostojewskiego. Przytoczę go więc z nieuniknionymi stratami, spowodowanymi nieudolnością przekładu, fragmenty jeno pozostawiając w transkrypcji.
Podczas gry w pokera pewien pop nieustannie zaglądał innemu graczowi w karty. Ten, zniecierpliwiony wreszcie tym niezbyt eleganckim zachowaniem, upomniał popa słowami: – Eto nachalstwo! Pop zaprzeczył. – Wyjaśnię ci – dodał – co to naprawdę nachalstwo. I to na podstawie własnego doświadczenia.
Wybierając się onegdaj w podróż, zająłem miejsce w pustym przedziale – bez trudu, bo cały wagon był pusty. Wyciągnąłem wygodnie nogi, rozłożyłem gazetę (źródła milczą, czy był to Wiodący Organ Prasowy – zresztą rozstrzygnąć mógłby to tylko Brixen), i akurat do mojego przedziału wszedł chłopak z dziewczyną. Nie przywitali się, więc i ja nic nie powiedziałem. Także wtedy, gdy położyli się naprzeciwko i zaczęli całować. Zapaliłem papieroska i spokojnie czytałem gazetę. Gdy zaczęli odbywać stosunek płciowy – również nie powiedziałem nic. Siedziałem spokojnie, paląc papierosa i czytając gazetę. Kiedy skończyli, i chłopak wytarł członek w mój płaszcz – także nie powiedziałem nic. Zapaliłem następnego papierosa, czytając gazetę.
Ale gdy chłopak nagle wstał i wrzasnął: Pop – won! Eto kupe dla niekuriaszczich – to właśnie, mógłbym teraz powiedzieć, było prawdziwe nachalstwo.
413
BLOG



Komentarze
Pokaż komentarze (6)