Marcin B. Brixen Marcin B. Brixen
192
BLOG

Migawki z wakacji, część 2

Marcin B. Brixen Marcin B. Brixen Polityka Obserwuj notkę 5

U okularnika z trzeciej ławki Gruby Maciek powiedział, że przekonał rodziców, żeby nie wysyłali go w góry. Było to tak: Pod koniec roku szkolnego podsłuchał - przypadkiem! - rozmowę swoich rodziców.
- Tym razem też poślemy go na kolonie, prawda? - spytała mama Grubego Maćka.
- O tak, ale tym razem w góry - odparł tata Grubego Maćka.
Góry! Gruby Maciek był przerażony. Miał problemy z wejściem na czwarte piętro a oni chcieli go wysłać w góry! Okrucieństwo dorosłych nie zna granic. Chcieli zrobić to celowo!
- Musimy się go pozbyć - powiedziała wolno mama Grubego Maćka.
Gruby Maciek na drżących nogach przesunął się do swojego pokoju. Huczało mu w głowie. Co robić? Jak się ratować? Dzwonić do Łukaszka? Na szczęście wpadł mu do głowy sposób ratunku. Internet!
Następnego wieczora rodzice Grubego Maćka kłócili się jak zwykle o pieniądze, gdy ktoś zadzwonił do drzwi.
- To do mnie! - zawołał Gruby Maciek i poszedł otworzyć. Po chwili wszedł do kuchni z jakąś panią.
- Dźbry - powiedziała pani mdłym głosem. - Państwo jesteście jego rodzicami? Proszę mi natychmiast odpowiedzieć dlaczego chcecie zamordować swojego syna?
W kuchni zapadła straszna cisza. Tata Grubego Maćka rozlał keczup na świeży egzemplarz gazety "To Co Jest".
- A... A... Ale my nie... - jąkała się mama Grubego Maćka.
- Sam słyszałem jak mówiliście, że trzeba się mnie pozbyć! - poskarżył się Gruby Maciek.
- Nam chodziło, żebyśmy przez jakiś czas byli sami - wyjaśniła mama Grubego Maćka i spłoniła się rumieńcem.
- Nie chcę braciszka - wyrwał się Gruby Maciek i został skarcony fizycznie przez swojego ojca.
- To zatrważające co się tu dzieje - zauważyła mdłym głosem pani. - Chyba będę zmuszona interweniować. Prawa tego oto młodego człowieka są brutalnie wdeptywane w błoto!
- Tu nie ma żadnego błota! - oburzyła się mama Grubego Maćka.
- Kto pani w ogóle jest?! I co pani tu w ogóle robi?! - zorientował się poniewczasie tata Grubego Maćka.
- Państwa syn wezwał mnie przez internet na pomoc - wyjaśniła mdłym głosem pani. - Jestem z Fundacji Sasa.
- Z czego?!
- Z Fundacji Sasa.
- Nigdy o takiej nie słyszałem. Co to za fundacja? Czym się zajmuje? Kto jest w jej władzach? Jakie są jej źródła finansowania?
- No wie pan?! To jest chamstwo! - piszczała oburzona pani. - Czy takiej Fundacji Batorego ktoś się pyta kto jest we władzach albo kto ją finansuje?! Pan jesteś śmieszny! Niepoważny!!
- Nie będzie mnie jakiś babsztyl obrażał!!
- Babsztyl?!! Ja pana do sądu...!
- Nie chcę w góry - wtrącił Gruby Maciek.
- Dobrze, pojedziesz nad jezioro - obiecała mu mama.
I tak Gruby Maciek załatwił sobie, że nie pojechał w góry.

Nie biorę żadnej odpowiedzialności za to co robi Łukaszek, a tym bardziej za to, co mówi Gruby Maciek. A tak poza tym, to fikcja, czysta fikcja. UWAGA! Podczas czytania nie należy jeść i pić! Nie zaleca się czytania pokątnie w obecności szefa! Opluty monitor czyścimy specjalną chusteczką, a klawiaturę szczoteczką do zębów (by Redpill)

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (5)

Inne tematy w dziale Polityka