Marcin B. Brixen Marcin B. Brixen
1240
BLOG

You Can Satan!!!

Marcin B. Brixen Marcin B. Brixen Polityka Obserwuj notkę 8

Wakacje dobiegały do szczęśliwego końca. Łukaszek, Gruby Maciek siedzieli na osiedlowej ławce i opowiadali sobie wakacyjne przygody. Przy czym dwaj pierwsi koloryzowali z granicach rozsądku, a okularnik bezczelnie łgał.
- Kłamiesz - rzucił mu w twarz Gruby Maciek i się pobili.
- Ej, moment chłopaki - przerwał im Łukaszek. - Widzieliście to?
W gablocie pod szkłem pysznił się plakat zwołujący na casting.
- Znowu jakieś gotowanie na lodzie - machnął reką (posiniaczoną) okularnik.
- E nie, tym razem to coś innego - rzekł Gruby Maciek i odczytał tytuł:
- "You Can Satan! Wszystkich artystów, którzy odczuwają pociąg do Księcia Ciemności a nie mogą zrobić kariery w tym represyjnym, katolickim grajdole zapraszamy na próby! To jest wasza szansa! W naszym jury zasiadają najlepsi i najbardziej znani artyści-sataniści z całego kraju!".
- Trzeba by zobaczyć - medytował okularnik. - Ale jak?
- Mam plan - odparł Łukaszek i powiódł swoich kolegów w stronę osiedlowego domu kultury, gdzie ów casting miał miejsce. Pod domem kultury zgromadziła się solidna grupa wannabe-satanów siejąc popłoch wśród mieszkańców.
- Dokąd? - drogą zagrodził im łysy, brodaty, wielki facet, ubrany na czarno. - Na casting? Gdzie macie plakietki z numerkami? A w ogóle za mali jesteście i...
- Do mamy - odrzekł zdecydowanie Łukaszek i śmiało parł dalej.
- Do mamy? - wyjąkał pan ochroniarz. - A... kto?
- Sprząta tutaj - rzucił niedbale Łukaszek i pociągnął swoich kumpli do środka.
- Łał - powiedział z podziwem okularnik.
- Ten patent zawsze działa, bo wszędzie ktoś musi sprzątać - tłumaczył Łukaszek.
Rozglądali się po korytarzu. Mnóstwo osób płci obojga, wszyscy ubrani w czerń, ewentualnie z jakimiś kolorowymi dodatkami. Celem ich pielgrz... wędrówek były wielkie drzwi wiodące do sali przesłuchań. Kandydaci którzy wyszli dzielili się informacjami jak było.
- Mi kazali drzeć Biblię. Prościzna.
- Wszystkim każą.
- Nie wszystkim! Ja dostałem święty obrazek. Miałem go podrzeć, rzucić, opluć i podeptać.
- I dałeś radę?
- No jakoś dałem, ale mnie nie przepuścili dalej. Podobno za mało serca wkładałem w to deptanie.
- Dostałam się!!! Dostałam się!!!
- A co musiałaś zrobić?
- Musiałam zatańczyć na płycie nagrobnej!
- Ja właściwie nie jestem satanistą, ale telewizja to jedyny sposób na zrobienie kariery i wyrwanie się z tej dziury, w której mieszkam. Jak nie zażądają czegoś zbyt hardkorowego, to myślę, że dam radę się zmusić.
- A mi kazali wycharczeć "Latawce, dmuchawce wiatr". Całe!
- Co "Latawce mają wspólnego z szatanem? Dziecinada! Mi kazali przewrócić krzyż a potem oddać cześć czaszce koziej.
- I co?
- I jajco! Jak można podać "cześć" czaszce? Przecież podajesz rękę, nie? A czaszka nie ma ręki!
Chłopcy pokręcili się jeszcze po hallu, próbowali zajrzeć do sali przesłuchać, z której dolatywały jakieś makabryczne wrzaski, po czym wycofali się na ulicę. Stanęli pod ścianą domu kultury, gdy nagle z góry coś zleciało i klapnęło pod ich nogi.
- Ja cię! - zachłysnął się Łukaszek i podniósł to coś. - To portfel! Bóg istnieje!
- To nieprawda! - zawył ktoś z góry. Chłopcy spojrzeli i ujrzeli, że przez barierę tarasu na pierwszym piętrze domu kultury wychyla się kilka osób w upiornym makijażu. Jeden z nich krzyczał i wygrażał pięścią.
- Co on ma napisane na klacie? - okularnik zmrużył oczy. - Jurek?
- Jury, a nie Jurek, ty ślepa fiucino - poprawił go uprzejmie Gruby Maciek i się pobili.
- Piekło i szatani! - zawył juror. - To mój portfel! Oddajcie go!
- Szatan nigdy nie oddaje pieniędzy! - zawołał odruchowo Łukaszek i zaczął naradzać się z kolegami czy dobrze powiedział.
- Zadzwonią zaraz po ochronę, spadajmy - gorączkował się okularnik.
- A co z portfelem? - zgasił go Gruby Maciek. - Nigdzie nie uciekamy, stoimy, czekamy i chcemy te, no... Znaleźne.
- Co to jest znaleźne? - zainteresował się Łukaszka.
- Ten co znalazł dostaje dziesięć procent tego co znalazł - wyjaśnił Gruby Maciek.
- Znowu matma! - jęknął okularnik i złapał się za głowę. - Są wakacje!
- Najpierw zobaczmy co znaleźliśmy, żeby nas potem nie oszukali - stwierdził Łukaszek i otworzył ostrożnie portfel. Z środka wypadło jakieś zdjęcie i sfrunęło na chodnik.
- Szybko! - krzyknął do okularnika Gruby Maciek. - To jest twoja szansa!
Okularnik napluł na zdjęcie i je podeptał.
- Wy gnojki! - darł się artysta-satanista. - To zdjęcie mojej córeczki! Ja wam...! Ja was...!
Przyczłapał pan z portierni i zabrał chłopcom portfel. A żadnym znaleźnym nie chciał nawet mówić.
- Zdjęcie! - nie dawał za wygraną juror z tarasu.
- Chcesz pan zdjęcie, idź pan do fotografa - odparł pan z portierni.
- Nie o to mi chodzi! Zdjęcie wypadło z portfela! Podnieś je pan!
Pan z portierni mruknął, że nie płacą mu za grzebanie w cudzej flegmie, więc jak pan artysta chce mieć to swoje zdjęcie, to musi pofatygować się na dół sam. I pan juror faktycznie pojawił się na chodniku. Łukaszek cofnął się nieco, Gruby Maciek stanął z boku z odbezpieczoną komórką, a przy sponiewieranym zdjęciu dumnie stał okularnik.
- Nienawidzę was, a silna jest nienawiść satanista - wycedził juror, przyklęknął i podniósł zdjęcia.
- A ja będę miał zdjęcie jak juror "You can satan!!!" klęka przede mną - odparł uśmiechnięty okularnik. Juror wstał, pokrzyczał jeszcze, pokazał okularnikowi fakju, pokazał mu przerażający tatuaż na swojej łydce i jeszcze raz pokazał fakju. Okularnik nie reagował, tylko nadal drwiąco się uśmiechał. Juror wrócił na taras, a tam czekała już na niego ważna pani z telewizji.
- Ty mięczaku! - krzyknęła na niego i tak go strzeliła w twarz, że aż mu peruka spadła i odkleił się jeden róg. - Co z ciebie za satanista, który klęka! Ci chłopcy są bardziej źli od ciebie!
- Może ich pani zatrudni w dwudziestej edycji - odciął się juror przyklejając z powrotem róg.
- To jest myśl! - i pani z telewizji podbiegła do barierki tarasu.
Ale chłopców już nie było.

Nie biorę żadnej odpowiedzialności za to co robi Łukaszek, a tym bardziej za to, co mówi Gruby Maciek. A tak poza tym, to fikcja, czysta fikcja. UWAGA! Podczas czytania nie należy jeść i pić! Nie zaleca się czytania pokątnie w obecności szefa! Opluty monitor czyścimy specjalną chusteczką, a klawiaturę szczoteczką do zębów (by Redpill)

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (8)

Inne tematy w dziale Polityka