Marcin B. Brixen Marcin B. Brixen
1384
BLOG

Nowa wersja autobiografii

Marcin B. Brixen Marcin B. Brixen Polityka Obserwuj notkę 23

W jednym z telewizyjnych weekendowych show, co to tańczą lub śpiewają, pojawił się nowy uczestnik. Wyszedł, ubrany nowocześnie, czym zaskarbił sobie przychylność widzów i jury, bo to nowoczesna stacja była. Na prośbę jurorów przedstawił się. Młody, z prowincji, studiuje w wielkim mieście. Przyniósł ze sobą gitarę, zagra i zaśpiewa.
- Co nam zaśpiewasz? - zapytało jury.
- "Autobiografię". Ale w nowej wersji.
- Ooo!! Prosimy!!
Uczestnik zaczął grać i śpiewać. I o ile na początku jurorom radowało się serce i inne organy, to wraz z rozwojem piosenki ich entuzjazm zaczął opadać. Na końcu dostał wszystkie głosy na "nie" i nie przeszedł dalej.
Uczestnik śpiewał tak:

Miałem dziesięć lat
Kiedy wpadło CBA
Tuż po szóstej było już

Kumpel powiedział
Że wybory, zmiana wart
I nie mogłem w nocy spać

Wiatr odnowy wiał
Darowano reszty kar
Z opozycji człek się śmiał

Wielkomiejski gwar
Babci dowód ktoś podarł
I ja też chciałem tak

Ojciec, Bóg wie gdzie
Jadł emigracyjny chleb
Ja maturę zrobiłem

Wciąż na forach bój
Słałem milion różnych bzdur
I poznałem co to ban

Fajsbukowy szał
Każdy tam znajomych miał
Miast przyjaciół w realu

A w sobotnią noc
Był dopalacz, sieć, piwo
Jakże się chciało żyć!

Było nas trzech
Każdy miał w życiu pech
Ale jeden przyświecał nam cel

Za kilka lat
Mieć o pracę kontrakt
Nieczasowy

Wyrwać się stąd
W dużym mieście mieć dom
Niecierpliwy w nas ciskał się duch

Kredyt wziął ktoś
To popłakał się ktoś
Frank w górę szedł

Poróżniła nas
Za jej celebrytki twarz
Każdy by się zabić dał

W pewną letnią noc
Nagle przyłapałem ją
Jak skrycie modliła się

Powiedziała mi
Że moherem pragnie być
Ja jej, że ciemnogród precz

Więc wyniosła się
Powróciła gdzieś na wieś
Znów jak pies, byłem sam

Stu różnych wolt
By objaśnić kto, co
Nauczyły mnie media jak nikt

Robiąc na staż
Przechlapałem swój czas
Najlepszy czas

W firmie dla braw
Szef mi kazał pisać
Takie rzeczy że jeszcze mi wstyd

Pewnego dnia
Zrozumiałem, że ja
Nie znaczę nic

Słuchaj mnie tam!
Wreszcie nadszedł czas zmian
Oto wyśnił się wielki mój sen

Tysięczny tłum    
Wali prosto do urn
Mamy szanse

A w tv pan
Mówi: "na taśmie mam
To jak faszyzm podnosi znów łeb"

Wpisuję pin
A bankomat milczy
Nie mam już nic

Nie biorę żadnej odpowiedzialności za to co robi Łukaszek, a tym bardziej za to, co mówi Gruby Maciek. A tak poza tym, to fikcja, czysta fikcja. UWAGA! Podczas czytania nie należy jeść i pić! Nie zaleca się czytania pokątnie w obecności szefa! Opluty monitor czyścimy specjalną chusteczką, a klawiaturę szczoteczką do zębów (by Redpill)

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (23)

Inne tematy w dziale Polityka