Marcin B. Brixen Marcin B. Brixen
1350
BLOG

Tajemnicza maszyna siostry Łukaszka

Marcin B. Brixen Marcin B. Brixen Polityka Obserwuj notkę 43

Siostra Łukaszka siedziała z zadowoloną miną w kuchni i jadła budyń.
- Skończyłam! - oznajmiła znienacka.
- Jak to? - zdumiała się babcia Łukaszka i zajrzała jej do kubka. - Jeszcze prawie połowa została. Chyba tego nie wyrzucisz? W czasie wojny ludzie gałęzie jedli...
- Nie, nie, nie, nie, nie - przerwała jej śpiewnie siostra Łukaszka. - Nie chodziło mi o budyń.
- A o co?
- O moją maszynę. Skończyłam ją.
- Jaką maszynę? - spytał zaciekawiony tata Łukaszka.
- Maszynę do pokazywania myśli - oznajmiła z satysfakcją siostra Łukaszka i ślicznymi ząbkami zmiażdżyła ostatni kąsek budyniu. Po jej wyjściu wybuchła ożywiona dyskusja.
- To niemożliwe!! - utrzymywał dziadek Łukaszka.
- CIA może czymś takim dysponować!! - twierdziła babcia.
- Gdzież tam jej do CIA!! - zaśmiał się serdecznie tata.
- To już nie czas chałupniczych geniuszy!! - stwierdziła mama. - Dzisiaj młodzież może samodzielnie nawet coś odkrywać, ale w innych dziedzinach, na przykład białe plamy wstydu na polskiej historii!!
- Musicie się tak drzeć? - spytał się z potępieniem w głosie Łukaszek wchodząc do kuchni. - Nawet dzwonka do drzwi nie słychać!
- A kto przyszedł? - spytała babcia. Łukaszek poinformował, że przybył chłopak siostry. Hiobowscy spojrzeli po sobie zaskoczeni. Chłopak chodził z siostrą Łukaszka ładny już szmat czasu. Był nieśmiały, naiwny, romantyczny i liryczny. Zapewne dlatego, ku wielkiemu niezadowoleniu siostry, byli dopiero na etapie pocałunków.
- Maszyna! - krzyknął domyślnie dziadek Łukaszka. - Ona będzie chciała ją na nim wypróbować!
I zaczęli się przepychać na korytarz.
- Moment! - zaprotestował tata Łukaszka. - Przecież sami mówiliście, że ona nie mogła zbudować takiej maszyny!
- To nie ważne, czy zbudowała czy nie. ważne, że na pewno ją na nim wypróbuje! - krzyknęła mama. I ze zdwojoną energią zaczęli przepychać się na korytarz. Ale było już za późno. Z pokoju siostry Łukaszka wychodził powoli tyłem jej chłopak. Na głowie miał jakiś osprzęt, którego okablowanie ciągnął za sobą. Odwrócił głowę w stronę Hiobowskich, widać było, że jest mocno wstrząśnięty.
- To prawda… - z trudem wykrztusił zduszonym głosem. – To… Prawda… Nie wiem jak to działa, ale… To były… Moje… Myśli… Ja… Nie chciałem… Bardzo się starałem… Ale… Przepraszam… - załamany ukrył twarz w dłoniach.
W drzwiach pokoju stanęła siostra Łukaszka, która uśmiechała się triumfująco.
- Co wy mi chcecie wmówić, co?! – irytował się tata Łukaszka. – Że ona odczytała jego myśli? Przecież to bzdura! Każda służba specjalna oddałaby majątek, żeby mieć taki wynalazek!
- Jak to niby działa? – zainteresował się Łukaszek.
- Założyła mi to na głowę… - relacjonował chłopak siostry. – Podpięła do laptopa… Włączyła jakiś program… I pokazały się… Moje myśli… - zaczął znowu łkać.
Łukaszek wyćwiczonym ruchem zdarł mu aparaturę z głowy.
- Przecież to zwykłe słuchawki z mikrofonem! To jakaś ściema! – spojrzał na siostrę i postąpił w kierunku jej laptopa stojącego na stole w jej pokoju.
- Nie rusz!! – krzyknęła siostra.
- Rusz!! – krzyknęła reszta rodziny. – Musimy wiedzieć co tu się wyrabia!!
Łukaszek podszedł ostrożnie do laptopa i poruszył myszką. Na ekranie pojawił się obraz pary ludzi figlującej w łóżku.
- Moje myśli!! – wyrwało się chłopakowi siostry. – Ale jak to? Przecież jestem odłączony…
- Przecież to jest jakiś film – przerwał mu Łukaszek. – Puściła ci film na słuchawki. Kto gadał o maszynie odczytującej myśli, co?
- Ona! – i Hiobowscy jak jeden mąż wskazali siostrę Łukaszka.
- Niczego takiego nie mówiłam – broniła się siostra.
- Mówiłaś o maszynie…!
- …do pokazywania myśli. A nie do odczytywania. A to różnica. Chciałam swojemu chłopakowi pokazać myśli.
- Jakie myśli?!
- Moje.
Hiobowscy jęknęli
- Faceci są tacy niedomyślni – kontynuowała siostra. - Myślałam, że jak mu pokażę, o czym myślę, to łatwiej to do niego dotrze…
Hiobowscy zaczęli krzyczeć, machać rękami i nikt nie zwracał uwagi na chłopaka siostry. A on przysiadł w korytarzu na stołeczku i milczał zapatrzony gdzieś. A to jakiś tik mu targnął twarzą, a to powieka mu skoczyła, a to grymas mu wykrzywił usta, a to ręką ruszył albo nogą. I kiedy Hiobowscy rozeszli się po mieszkaniu, to on wstał, wszedł do pokoju siostry i nieśmiało objął ją za kibić. „No!” pomyślała z satysfakcją siostra. Zamknęła drzwi pokoju i zaczęła pracować nad nim uciekając się tym razem do bardziej tradycyjnych metod.

Nie biorę żadnej odpowiedzialności za to co robi Łukaszek, a tym bardziej za to, co mówi Gruby Maciek. A tak poza tym, to fikcja, czysta fikcja. UWAGA! Podczas czytania nie należy jeść i pić! Nie zaleca się czytania pokątnie w obecności szefa! Opluty monitor czyścimy specjalną chusteczką, a klawiaturę szczoteczką do zębów (by Redpill)

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (43)

Inne tematy w dziale Polityka