Marcin B. Brixen Marcin B. Brixen
1081
BLOG

O wybieraniu

Marcin B. Brixen Marcin B. Brixen Polityka Obserwuj notkę 1

Babcia Łukaszka była bardzo zdenerwowana. Ta bardzo, że nie mogła wyplątać ręki z rękawa płaszcza i Łukaszek musiał jej pomóc.
- Gdzie byliście? - zaciekawił się tata Łukaszka.
- Na wyborach - odparła babcia trzęsącym się ze złości głosem.
- Jak to: na wyborach? - ocknął się dziadek Łukaszka. - Dzisiaj? A co to za wybory?
- Wybierali lekarzy w szpitali, ty durniu! - zgrzytnęła babcia. - Gdybyście też poszli i zagłosowali to wybraliby może kogoś wartościowego! A tak...
- A co, może miałem głosować na tego konowała, co wszystko leczy elektrowstrząsami? - spytał z nieopisanym lekceważeniem dziadek. - Wolę swojego!
- To chociaż na niego byś zagłosował! - babcia nadal nie mogła się opanować. - A tak do szpitala dostała się jakaś taka kolorowa hałastra! Najwięcej ubyło szanowanych lekarzy, o długim stażu!
- Czyli starych komuchów - powiedział szeptem dziadek do taty, starając się bardzo, aby babcia tego nie usłyszała.
- Jaka hałastra? - spytał uprzejmie tata.
- No, ci! Ze stowarzyszenia "Rżnąć Pacjenta Piłką"!!
- O Boże - dziadkowi zmiękły kolana i usiadł. - Oni weszli do szpitala? Myślałem...
- To ci, co wszystkie operacje chcą przeprowadzać za pomocą piłki do metalu? - upewniał się tata Łukaszka i załamany usiadł obok dziadka. - A co na to reszta lekarzy?
- Nic! Powiedzieli, że muszą im oddać proporcjonalną część dyżurów i muszą uszanować wybór pacjentów. Dlatego radzę wam szybko się zapisać i wybrać sobie jakiegoś normalnego lekarza...
- Mnie lekarz niepotrzebny - skrzywiła się siostra Łukaszka. - Młoda jestem, nie choruję. Do szpitala chodzą tylko emeryci...
- Większość ludzi tak pomyślała! - eksplodowała babcia. - I przyszli jacyś tacy młodzi i głosowali sobie dla jaj! Że niby w szpitalach jest taka drętwa, sztywna, ponura atmosfera i trzeba je rozruszać! Przewietrzyć! No i przewietrzyli!
- Miałeś schować babci dowód - odezwała się cichutko mama Łukaszka, która podkradła się za plecy syna.
- Schowałem! - oznajmił z dumą Łukaszek i poklepał się po kieszeni kurtki. - Bo babcia by go zapomniała! A tak ja go schowałem, w szpitalu jej dałem i mogła zagłosować!
- I cała demokracja przez ciebie się... - nie dokończyła mama, tylko siadła zrezygnowana obok taty.
- E tam - wzruszył beztrosko ramionami Łukaszek. - Za to od babci dostałem dziesięć euro!
- Ten to ma szczęście! - jęknęła siostra Łukaszka.
- To się nazywa: mózg - wyjaśnił jej uprzejmie brat.
Siostra jęknęła jeszcze raz. Potem jeszcze raz. I jeszcze raz.
- Ząb mnie boli - stęknęła siostra. Tata i babcia zabrali ją do szpitala. W sumie babcia była niepotrzebna, ale nie mogła sobie odmówić tej satysfakcji. Satysfakcja była tym pełniejsza, że dyżurujący stomatolog okazał się członkiem stowarzyszenia "Rżnąć Pacjenta Piłką". No i siostra Łukaszka zaparła się i za nic nie chciała wejść do gabinetu.
Trzeba było ją zawieźć do prywatnego dentysty.

Nie biorę żadnej odpowiedzialności za to co robi Łukaszek, a tym bardziej za to, co mówi Gruby Maciek. A tak poza tym, to fikcja, czysta fikcja. UWAGA! Podczas czytania nie należy jeść i pić! Nie zaleca się czytania pokątnie w obecności szefa! Opluty monitor czyścimy specjalną chusteczką, a klawiaturę szczoteczką do zębów (by Redpill)

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (1)

Inne tematy w dziale Polityka