Marcin B. Brixen Marcin B. Brixen
1151
BLOG

Dzień nauczyciela, czyli jak podważyć sens istnienia

Marcin B. Brixen Marcin B. Brixen Polityka Obserwuj notkę 17

Dyrektor szkoły, do której chodził Łukaszek, hołdował prostej i starej zasadzie. Skoro nie ma chleba (to jest pieniędzy na wypłaty) to niech przynajmniej będą igrzyska. W związku z tym Dzień Nauczyciela był obchodzony uroczyście i z pompą.
- I gdzie ta pompa? - zapytał głośno Łukaszek na samym początku uroczystego apelu psując panu dyrektorowi atmosferę. Dostojny gość z ministerstwa roześmiał się nawet w głos.
"Pół godziny dodatkowo będziecie stać!" pomyślał z satysfakcję pan dyrektor i zwolnił tempo czytania swojego przemówienia. po czterdziestu minutach pierwsze dzieci zaczęły mdleć. Pan dyrektor zgodnie ze swoimi zasadami odczekał do pierwszej dziesiątki i zakończył.
- A teraz zapraszam na dalszy pokaz artystyczny: śpiew, taniec i deklamacje przygotowane przez naszych uczniów - rzucił do mikrofonu zachęcająco. Uczniowie jęknęli. Dostojny gość z ministerstwa wstał i zręcznie wymijając pana dyrektora przebił się do mikrofonu.
- Witam, drogie dzieci. Ministerstwo ma wam do przekazania bardzo ważną wieść. Otóż na pewno zetknęliście się w domu, usłyszeliście podczas rozmów waszego opiekuna A z opiekunem B, takie słowo: kryzys. Czy ktoś z was wie co to jest?
- Ja wiem! - wydarł się okularnik z trzeciej ławki. - Moja stara ma to co kilka tygodni!
Zapadła niezręczna cisza.
- Coś nie tak? - spytał zdetonowany okularnik.
- To jest okres, ty idioto, a poza tym na miejscu twojej starej spaliłbym się ze wstydu - ofuknął go przyjacielsko Gruby Maciek.
- Od... się od mojej starej! - wrzasnął okularnik i się pobili. Dziewczynka, która prawie zawsze odzywała się jako pierwsza poprosiła, żeby albo ją przenieść do innej klasy, albo Grubego Maćka i okularnika rozstrzelać.
- Cisza!!! - rozdarł się pan dyrektor i z uśmiechem pełnym niepokoju poprosił gościa, aby ten kontynuował.
- Co to ja... tak. Otóż drogie dzieci, słowo kryzys oznacza, że czegoś brak. W naszym przypadku brak pieniędzy. Jak wiecie, płacimy nauczycielom za nauczanie. I tu należy sobie postawić pytanie, czy aby w tych trudnych czasach, nie przesadzamy z tą nauką. Owszem, wiedza to przydatna rzecz. Ale powiedzcie sami, czy musicie się uczyć aż sześć lat, aby umieć się zalogować na Fejsbuka i poprzeć tą akcję, co trzeba? A czy musicie uczyć się nie wiadomo jak skomplikowanej matematyki, by wpisać PIN do bankomatu?
Nauczyciele stali sztywni niczym zombie i słuchali.
- Dlatego w to piękne święto, święto waszych nauczycieli, ministerstwo postanowiło przeprowadzić szeroko zakrojoną redukcję etatów - kontynuował uśmiechnięty gość. - Nie stać nas na takie zbytki jak uczenie się w kółko jak szaleni! Zwolnimy czterdzieści procent nauczycieli i co trzeciego dyrektora!
Po czym gość podszedł do grona pedagogicznego i złożył serdeczne gratulacje z okazji Dnia Nauczyciela. Belfrzy jednak jakoś się nie cieszyli.
- Jak...? Co...? Dlaczego...? - bełkotał wstrząśnięty pan dyrektor.
- Sami sobie jesteście winni! - warknął gość. Już się nie uśmiechał. - Jesteście grupą społeczną, w której najszybciej spada poparcie dla rządu i partii!
- Ależ my zawsze głosujemy za! - zawołali przerażeni nauczyciele.
- Akurat! - syknął gość i wyjął z zanadrza jakąś kartkę. - Spójrzcie tylko na to! Sondaż! A sondaże nigdy nie kłamią!
Nauczyciele popatrywali na siebie w przerażeniu.
- I co teraz będzie? - spytała wystraszona młoda pani od polskiego.
Gość znów zaczął się uśmiechać i oznajmił:
- Największe poparcie mamy w zakładach karnych...

Nie biorę żadnej odpowiedzialności za to co robi Łukaszek, a tym bardziej za to, co mówi Gruby Maciek. A tak poza tym, to fikcja, czysta fikcja. UWAGA! Podczas czytania nie należy jeść i pić! Nie zaleca się czytania pokątnie w obecności szefa! Opluty monitor czyścimy specjalną chusteczką, a klawiaturę szczoteczką do zębów (by Redpill)

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (17)

Inne tematy w dziale Polityka