Marcin B. Brixen Marcin B. Brixen
1300
BLOG

Urzędowe ceny glazury

Marcin B. Brixen Marcin B. Brixen Polityka Obserwuj notkę 12

Od jakiegoś już czasu Hiobowscy przymierzali się do remontu łazienki.
- Trzeba by kafelki kupić - podrapał się po głowie tata Łukaszka.
- Teraz kafelki takie drogie! - załamała ręce babcia.
- Trzeba poszukać jakieś tańsze.
- Tańsze, droższe! Spekulanty jedne! - w oczach babci zamigotały mordercze błyski. - Nic ich nie obchodzi, że dzieci w Polsce głodują! Pasożyty!! Powinni tego zabronić!!!
Tata Łukaszka wzruszył ramionami
I jakby babcia Łukaszka dysponowała pewną mocą sprawczą - po kilku dniach media podały piorunujący komunikat.
- Rząd zamierza wprowadzić nakaz, żeby wszędzie była jedna cena glazury! - zakrzyknęła radośnie babcia.
- O rany - tacie wydłużyła się twarz. - To fatalnie!
- Co fatalnie, jakie fatalnie? Dlaczego te same płytki mają raz kosztować tak, a raz siak? Co, mamy inne ściany w łazience niż bogacze? A tak, proszę, będzie równo. Nikt nie będzie oszukany!
Tata nie powiedział nic, tylko zaprosił babcię do auta i pojechali do sklepów z glazurą.
- Widzisz?! Widzisz?! - promieniała babcia. - Wszędzie płytki po piętnaście euro za metr kwadratowy!
- Wcześniej były po osiem, dziesięć i dwanaście - odparł smętnie tata Łukaszka. - Wolałem, jak było przedtem, mogłem sobie wybrać tańsze i już.
- Ja też wolałem jak było przedtem - odezwał się pan sprzedawca. - Nikt nie kupuje teraz! Zbankrutuję!
- Bo ta cena jest bandycka, kułacka! - ruszyła do ataku babcia.
- To rząd taką wyznaczył - bronił się pan sprzedawca.
Babcia nic nie powiedziała, a tata Łukaszka popatrzył na nią triumfująco i powiedział:
- Wracamy.
- Nie kupujemy płytek???
- Nie. Za droga.
Po niecałym tygodniu babcia wpadła do pokoju z egzemplarzem czytywanej przez siebie gazety "Międzynarodowy Horyzont".
- Popatrz - podsunęła pod nos tacie Łukaszka. - Rząd obniżył urzędową cenę glazury! Do pięciu euro! Teraz możemy jechać kupować!
- Jak nam się uda - zastrzegł tata Łukaszka.
- Co ty znowu knujesz, reakcjonisto jeden? - spytała babcia Łukaszka. - Bierz kluczyki i jedziemy.
Pojechali. Jeden sklep z glazurą był zamknięty, drugi też.
- Wykupili, swołocze! - rozpaczała babcia. - Jedź do marketu!
W markecie było wszystko oprócz glazury.
- Nie ma - oświadczył lakonicznie pan sprzedawca.
- Wykupili! - rozpaczała dalej babcia.
- Nie, nie prowadzimy już glazury - sprostował pan sprzedawca. - Nikt zresztą nie sprzedaje już glazury.
- Jak to??? Dlaczego??? - pytała babcia.
- Proszę pani, przecież za tą cenę się nie opłaca! Człowiek się nalata, naharuje i co, ma mieć straty? To lepiej zamknąć interes i zająć się czymś innym! Może pani zapomnieć o płytkach!
- To czym my wyłożymy ściany w łazience? - załamała ręce babcia.
- Uszczelkami - podpowiedział złośliwie pan sprzedawca.
- Tak to zawsze jest, jak rząd miesza się do cen - gromił tata babcię.
Po powrocie szli już z parkingu do bloku, gdy zauważyli, że coś szerokiego gnało na nich chodnikiem. Ledwo zdążyli odskoczyć.
- Co to było??? - wykrztusiła wystraszona babcia Łukaszka.
- Chyba pani Sitko - tata Łukaszka z napięciem wpatrywał się za oddalającym kształtem.
- Po co jej tyle siatek?
Jej ciekawość została zaspokojona kilka minut później, gdy weszli do bloku. Pod windą kręcił się pan Sitko i zacierał ręce.
- A... państwo nie idą? - spytał pan Sitko.
- Dokąd?
- No... do sklepu.
- A po co?
- To państwo nie wiedzą??? - pan Sitko rozejrzał się na boki i wyjaśnił szeptem:
- Od jutra będzie urzędowa cena na masło!

Nie biorę żadnej odpowiedzialności za to co robi Łukaszek, a tym bardziej za to, co mówi Gruby Maciek. A tak poza tym, to fikcja, czysta fikcja. UWAGA! Podczas czytania nie należy jeść i pić! Nie zaleca się czytania pokątnie w obecności szefa! Opluty monitor czyścimy specjalną chusteczką, a klawiaturę szczoteczką do zębów (by Redpill)

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (12)

Inne tematy w dziale Polityka