Marcin B. Brixen Marcin B. Brixen
1394
BLOG

Popularna książka

Marcin B. Brixen Marcin B. Brixen Polityka Obserwuj notkę 7

- Muszę kupić książkę - oznajmiła z mocą mama Łukaszka i opuściła najnowszy numer "Wiodącego Tytułu Prasowego" na kolana.
- Nie lepiej masło? - spytała rozdrażniona babcia Łukaszka. - Książką chleba nie posmarujesz.
- To tak zwana duchpotrzeba - wyjaśniła tata Łukaszka.
- Burżuazyjna fanaberia!!
- Przecież Lenin pisał... wtrącił złośliwie dziadek Łukaszka.
- Pisał i jeszcze na nich zarabiał! - ripostowała dumnie babcia. - A co innego kupować i tracić pieniądze na...
- To zamiast kupować sama napisz sobie książkę - zaproponowała mamie siostra Łukaszka i została wyrzucona za drzwi.
- Co za sens pisać sobie książkę, a potem samemu ją czytać! - parskała mama Łukaszka. - To tak jakby samemu sobie opowiadać dowcipy! Książkę trzeba kupić!
- A jaką chcesz kupić? - spytał Łukaszek. Mama Łukaszka wymieniła tytuł, który nic nikomu nie mówił i autora, którego nikt nie znał.
- Taka popularna książka! - załamała ręce mama Łukaszka. - Wy jesteście troglodyci czytelnictwa!
- Trudno znać wszystkie nowości... - bronił się dziadek i usłyszał w odpowiedzi, że książka wcale nie jest taka nowa, bo wydano ją trzy lata temu.
- Wtedy nie była popularna? - spytał Łukaszek.
- Nie!
- Dlaczego?
- Bo to pewno szajs - wtrącił się tata Łukaszka.
- Wcale, że nie! - mama Łukaszka kipiała z oburzenia.
- To dlaczego jest popularna teraz? - napierał Łukaszek.
- Bo jakiś celebryta spalił wczoraj tą książkę w telewizji.
- To stąd ten szał - dziadek pokiwał domyślnie głową. - A sama książka...
- To szajs - powtórzył z lubością tata Łukaszka.
- Nieprawda! - krzyknęła mama Łukaszka.
- Przecież jest znana tylko dlatego, że jakiś facet ją spalił.
- Nieprawda! - powtórzyła z uporem mama Łukaszka. - Ten pisarz sam powiedział, że on po prostu gardzi sławą!
- Gdzie powiedział? - strzelił pytaniem Łukaszek.
- No jak to gdzie, w telewizji!
- Gardzi sławą, a do telewizji się pcha - stwierdziła z pogardą babcia Łukaszka.
- Nie pcha się! Sami go zaprosili!
- I poszedł? - spytał z ironią tata Łukaszka. - Czyli próbuje wykorzystać swoje pięć minut sławy! Bo on wie, że jego książka jest sławna tylko dlatego, że ktoś ją spalił, a swoją obecnością tylko to przypieczętował. To dramat dla pisarza, kiedy wie, że jego książka to...
- ...szajs - dokończył z lubością Łukaszek delektując się nowym słowem.
Mama Łukaszka wstała, przycisnęła "Wiodący Tytuł Prasowy" do piersi i miotając oczami gromy wyszła z pokoju. Pięć minut później do Hiobowskich zajrzała siostra Łukaszka.
- I co? - spytała retorycznie. - Tak się ze mnie śmieje, że niby głupia jestem, a tymczasem kto miał rację? Mama siadła do komputera Łukasza i pisze książkę!
- Oooo!
- Tak! Nawet podejrzałam tytuł!
- Oooo!
- Tak! Brzmi tak: droga redakcjo WTP...

Nie biorę żadnej odpowiedzialności za to co robi Łukaszek, a tym bardziej za to, co mówi Gruby Maciek. A tak poza tym, to fikcja, czysta fikcja. UWAGA! Podczas czytania nie należy jeść i pić! Nie zaleca się czytania pokątnie w obecności szefa! Opluty monitor czyścimy specjalną chusteczką, a klawiaturę szczoteczką do zębów (by Redpill)

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (7)

Inne tematy w dziale Polityka