Brockley Sid Brockley Sid
74
BLOG

Szał książek, czyli wyprawa na festiwal

Brockley Sid Brockley Sid Kultura Obserwuj notkę 0

Niedzielny poranek to zawsze dobra pora do zrobienia czegoś ciekawego. Dzisiejsza niedziela należała do „festiwalu książek przeczytanych”, który odbył się w budynku BUW na ulicy Dobrej w Warszawie. Formuła niezwykle ciekawa, zasady proste przyjemność wielka. Bilet wstępu 20 złotych, dostępnych około 20 tysięcy tytułów, wynosisz tyle książek ile zdołasz udźwignąć. Opcja druga bilet 10 zł, przy czym musisz przynieść 10 książek, które zostawisz. Cel propagowanie czytelnictwa poprzez umożliwienie wszystkim dostępu do bardzo taniej książki używanej. Właściwie można byłoby na tym skończyć, bo dla każdego kto zna świat książek antykwarycznych lub uczestniczył w podobnym festiwalu wszystko jest jasne. Pełno ludzi, tłoczących się jak w amoku poszukujących sobie właściwych książek. Ogromna ilość nie posegregowanych pozycji, wśród których znaleźć można prawdziwe perełki literatury światowej w tym polskiej. Kilka chwil do przeszukania każdego kartonu ze stertą używanych dzieł i marnych propagandowych dziełek, szybki przeskok, sporo kurzu i niewielka ilość czasu, aby ocenić czy to co właśnie wpadło ci w ręce warto zatrzymać, czy może to kolejny twór propagandy realnego socjalizmu i należy szukać dalej. Efekt ostateczny zależy przede wszystkim od siły i wytrwałości „poszukiwacza”, jednak nikt z pustymi rękami nie wychodził. W moim wypadku 26 ciekawych książek, 47 gazet, w tym 11 numerów Tygodnika Solidarność z 1995 roku, oraz kilkadziesiąt numerów Tygodnika Powszechnego oraz kilka numerów Tygodnika KPN Opina z 1990 roku – pełnia szczęścia, czyli wszystko to co mnie pasjonuje w tym historia prasy. Właściwie ów „szał” poszukiwacza ciekawej lektury, byłby niczym nie zachwiany, gdyby nie szanowna pani redaktor z „Polsatu”. Gdy targałem swoją stertę znalezionych pozycji, zmierzając do wyjścia zostałem poproszony o kilka słów do kamery. Zgodziłem się z lekkim wahaniem, bo to „Polsat” a z rzetelnością dziennikarską, jak pamiętam, zawsze pracownicy tej stacji mieli problem. Oprócz bardzo standardowych pytań w stylu – Czy to pierwsze pana wydarzenie tego typu? Oraz – Jakich książek pan szukał? Otrzymałem pytanie, „zabójcę” Co zrobi pan z taką ilością książek??! Całkowicie mnie zamurowało, pomyślałem, że to niewybredny żart. Ale pani redaktor, śmiertelnie poważnie czekała na odpowiedź. Muszę zaznaczyć, że raczej jestem przeciętny z wyglądu i nie przypominam handlującego książkami. W mojej głowie od razu na takie pytanie, zrodziła się odpowiedź - Książki to świetny materiał budowlany, można zawsze coś nimi podeprzeć, są lekkie, poukładane na stercie to niezły stolik do kawy, więc gromadzę je namiętnie, nic więcej. Ale zaraz, pojawiło się przekonanie że skoro to festiwal, to mimo poziomu pytania, nie mogę być chamem-(lub synonimicznie „niesiołem” lub „palikotem”). Więc odpowiedziałem coś o wyjątkowości używanych książek ich duszy i te pe i te de, tak jak przystaje na kurtuazję festiwalową. Stąd też, pytania zawsze warto stawiać, coś się wytnie i poskleja będzie ciekawy lub mniej interesujący news. Albo czasami lepiej unikać kamery i tyle, żeby nie zastanawiać się zbyt głęboko nad mało logicznymi pytaniami. 

Poza tym przyznać należy pełen sukces, przynajmniej w moim wypadku - czytelniczy.            

 

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Kultura