Brockley Sid Brockley Sid
171
BLOG

Powązki ciżbą ludzką tętniące

Brockley Sid Brockley Sid Rozmaitości Obserwuj notkę 2

Jak co roku w dzień Wszystkich Świętych wybrałem się na grób Kisiela na warszawskich Powązkach. Niepozorny brzozowy krzyż, trzy tabliczki imienne Wacław syn, Lidia żona i na samym dole Stefan Kisielewski mąż, ojciec ale przede wszystkim człowiek symbol, mentor słowa pisanego. Polska publicystyka okresu Prl-u nigdy nie wyglądała by tak samo gdyby nie myśl, pióro i charakter Kisiela. Właściwie zawsze wybieram się przede wszystkim na ten szczególny grób, bowiem ma on dla mnie wymiar całkowicie wyjątkowy. Chwila zadumy, zapalone świeczki, modlitwa i refleksja połączona z żalem. Ale Powązki to przede wszystkim, miejsce wyjątkowe dla Polaków, bowiem spoczywają tutaj najbardziej znani, kochani, doceniani i sławni niegdyś żyjący. Jednak kiedy zbieram na świeżo wszystkie moje dzisiejsze obserwacje, rysuje się niezbyt optymistyczny obraz. Otóż odwiedzając cmentarz, zatrzymując się przy grobach miałem nadzieję że atmosfera, zadumy udzieli się większości odwiedzających. Tymczasem już po przekroczeniu bramy głównej Powązek miałem wrażenie że uczestniczę w jarmarku a nie w święcie wszystkich tych którzy osiągnęli chwałę nieba. Spokój zmarłych był przerywany głośnymi rozmowami, fleszami aparatów, oraz kłębiącymi się wokół kwestujących aktorów łowcami autografów. Chaos ciżby ludzkiej wędrującej po alejkach, przypominał bardziej zwiedzanie muzeum w poszukiwaniu co ciekawszego eksponatu, w tym wypadku były to znane nazwiska spoczywających w grobach. Przy których, owszem trzeba się zatrzymać ale jedynie po to aby pyknąć ciekawego fotosa. Tuż po mszy świętej która odbyła się w przylegającym kościele nastąpiła procesja po cmentarzu, pod przewodnictwem biskupa Nycza. Podczas procesji  niezwykle wątłej, zza moich pleców, stając na grobie, fotograf łapie kolejne ujęcie, bo jest w owym pochodzie ktoś znany. Już pod koniec kilka osób wpycha się w sznur wędrujących, a ja słyszę wyrywki ich rozmów – łap Nycza w dobry kadr. To, chyba nie tak powinno wyglądać. Oczywiście to jedynie obserwacja, części odwiedzających  i to tej niepoprawnej. Jednak ta refleksja, pojawia się już kolejny rok z rzędu. "Jakże piękne i pełne pociechy jest świętych obcowanie! – mówił Papież. – Jest to rzeczywistość która nadaje inny wymiar całemu naszemu życiu”. Szkoda tylko, że powagi miejsca, nie potrafią dostrzec i uszanować wszyscy .

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (2)

Inne tematy w dziale Rozmaitości