Brockley Sid Brockley Sid
134
BLOG

Otchłań głupiej reklamy czyli polskie gnioty

Brockley Sid Brockley Sid Kultura Obserwuj notkę 2

 

Reklama w swojej istocie ma być intrygująca, ba najlepiej żeby była zawsze bulwersująca, bo przecież chodzi o zwrócenie uwagi, przeciętnego obserwatora. Moją uwagę od kilku dni zwraca reklama Funai, atakująca krzykliwym hasłem z niezliczonej liczby tablic reklamowych. Jest to jedna z tych reklam, które przekraczają granice dobrego smaku, w poszukiwaniu za wszelką cenę potencjalnego klienta.
Ciemne tło a na nim napis MASZ DUŻEGO, a pod spodem prawie niewidoczny Kup Małego.
Co w tym złego? Być może to jedna z tysięcy płytkich i głupich, reklam pojawiających się nieustannie wszędzie. Prawda, jednak w mojej ocenie przekraczając kolejny raz granicę, zbliżamy się do dna. Właściwie zmierzają w tym kierunku, agencje odpowiedzialne za tego typu akcje. Zamierzeniem jej twórców, na pewno, miało być pobudzenie dyskusji, nieważne że pokazującej skrajną płytkość jej autorów, byleby być zauważonym medialnie – choćby nawet mała wzmianka oburzonego redaktora, czy czytelnika. Wówczas cel osiągnięty, ale rodzi się pytanie, gdzie tutaj przestrzeganie wzorców językowych, wynikających z naszej ojczystej tradycji. Oczywiście, o tym, kolejny raz kreatorzy tego typu gniotów, zapomnieli. Najważniejsza jest przecież sprzedaż, masowy klient i zadowolenie zleceniodawcy.
W 1845 roku w Warszawskiej Gazecie Policyjnej, pojawiła się taka odezwa.
Panowie! Przybywajcie na ratunek!
Zamknięto mnie w podziemnym lochu i aż do szyi prawie w ziemi zagrzebano, odzież na mnie zbutwiała wilgocią i nieczystością obciążona.
Jestem oderwany od świata, pozbawiony światła dziennego, nawet promień słońca do mnie przedrzeć się nie zdoła. Zimny pot mnie oblewa.
Litości, panowie! Zlitujcie się nad moją biedą, wykupcie mnie, a ja swoją usłużnością wywdzięczyć się wam zdołam: bo lubom stary, posiadam jednak siłę, zdołam najmocniejszego obalić człowieka. Posiadam dowcip, najsmutniejszego rozweselić umiem.
Jestem znany pod nazwą Stary Miód Winarewski, mieszkam, albo raczej leżę, w piwnicy Winarewa przy ul. Mostowej i Brzozowej Nr. 247. Ale proszę was, szlachetni panowie, nie targujcie się o mnie z p. Winarewem, bo właściciel mój jest człowiekiem sumiennym, a ja pochlebiam sobie że jestem nieocenionym
 
W ten sposób zaczynali protoplaści reklamy w Polsce, korzystając z ogromnych możliwości języka polskiego. Bez zbędnego naginania normy dobrego smaku, otrzymywano podobny efekt. Stąd też, tarzając się w otchłani własnej głupoty i ignorancji, warto byłoby szanowni twórcy, zwrócić się czasami w stronę naszej rodzimej tradycji.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (2)

Inne tematy w dziale Kultura