Brockley Sid Brockley Sid
277
BLOG

Osobliwa podróż przedświąteczna

Brockley Sid Brockley Sid Rozmaitości Obserwuj notkę 4

 

 „Wy, którzy to czytacie, wciąż jesteście wśród żywych, ja zaś, który spisuję te słowa, dawno już odszedłem do krainy cieni……. - Edgar Allan Poe
 
Byłem prawie przekonany o tym że przed świętami prawie nic już mnie nie zaskoczy. Ale jak wiadomo prawie czyni wielką różnicę. Wczorajszy poranek. Zamawiam taksówkę na lotnisko w jednej z korporacji, tej samej od kilku lat. Mieszkam na Starym Imielinie, zatem przejazd na lotnisko powinien trwać około 15-20 minut maksymalnie. Nawet przy dużym natężeniu ruchu. Tym razem panuje bardzo duży ruch. Czarna skoda zjawia się o zamówionym czasie. Wsiadam, zapinam pas. Jedziemy. Ale po pierwszej minucie zaczyna mnie coś niepokoić. Niby delikatny fetorek? Jakiś nietypowy? Po dwóch minutach impuls myślowy rozjaśnia sytuację, zapach alkoholu! Lecz może to płyn do spryskiwaczy, zima, mróz, błoto, trzeba, często używać wycieraczek, a opary mogą przedostawać się do środka, mogą prawda. Jest taka możliwość, chyba? Sprawdzam rozpoczynając rozmowę. Pytam – chyba ciężki kawałek chleba ma pan tej zimy wożąc ludzi? Odpowiedź – tak policjanci mają w Warszawie zawsze dobre żniwo.?! Próbuję jeszcze raz, może nie zrozumiał? Ale jednocześnie moje nozdrza, chwytają coraz silniejsze natężenie wyziewów alkoholowych. Pamięta pan jedziemy na drugi terminal? Taa – odpowiada. Zatrzymać i wysiąść – przemknęło mi przez głowę niczym błyskawica. Zjechaliśmy już jednak z serpentyny, jedziemy kilkukilometrowym odcinkiem ekspresowym w stronę lotniska. Wytrzymam - pomyślałem, sprawdzając jednocześnie czy na pewno mam zapięty pas. Równocześnie przecieram oczy ze zdumienia. Na prędkościomierzu 130 km/h, wyprzedzamy prawym pasem sznur aut ciągnących się po lewej stronie. Zapachowe doznania, przerywa tylko szum błota pośniegowego, wydobywającego się spod kół skody, przecież zima nie może być inaczej. Qrwa, na pewno zaliczymy za chwilę barierę ochronną lub przywalimy w jakieś auto – to już nawet nie myśl, tylko pewność która mnie ogarnęła. Przypominam sobie jednocześnie słowa Krzysztofa Hołowczyca, który radził – przed zderzeniem, skulić się i w miarę możliwości przesunąć ciężar ciała do środka samochodu. Odruchem bokserskim chowam głowę niżej, i przesuwam ciało ku środkowi wypełnionej smrodem Skody. Właśnie dlaczego, Hołowczyc, a nie święty Antonii zapewniający o bezpiecznej podróży? Wszystko staje się obojętne, zaledwie kilka kilometrów podróży a wszystko trwa jak wieczność jeszcze jedne rondo i parkowanie. Oczywiście przed terminalem pierwszym. Miało być pod pierwszym – pyta ziejący alkoholem taksiarz? Nie pod drugim, ale nie ważne przejdę się kawałek. Ile płacę? 22.50 – odpowiada. Wyciągam trzy dychy z portfela, zabieram bagaż i mówię – chłopie nie woź ludzi po pijaku! Na co otrzymuję odpowiedź – ech urodziny miałem. Stojąc przed terminalem, pożądana dawka zimnego powietrza zalewa mi płuca, od dawna oczekiwany,  entuzjastyczny, przemawiający do wyobraźni. Tym razem się udało, święta przede mną…..
 

"Albowiem osobliwe wystąpią zjawiska, tajemne sprawy wyjdą na jaw i miną wieki całe, nim wspomnienia te ujrzą ludzie. A ujrzawszy je, odniosą się do nich z niewiarą bądź powątpiewaniem, lecz znajdą się tacy, którym znaki wyryte tu żelaznym ryclem dadzą wiele do myślenia – E. A. Poe
 
 

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (4)

Inne tematy w dziale Rozmaitości