Brockley Sid Brockley Sid
1549
BLOG

Opowieść o chciwości i długu na wskroś wigilijna.

Brockley Sid Brockley Sid Kultura Obserwuj notkę 4

 

Chociaż każda opowieść wigilia powinna mieć swoje szczęśliwe zakończenie, to jak wiadomo nie zawsze tak się dzieje i gdzieś  w  przestrzeni lub świadomości pozostanie jakaś zaplątana i nieszczęśliwa duszyczka. Wyobraźnię czytelników XIX i XX wiecznych elektryzowała postać Ebenezera Scrooge’a z Dickensowskiej powieści: Kolędy nocą czyli opowieści wigilijnej o duchu. Nawet jeśli nie czytaliście książki, to pewnie znacie jego historię.
 
„Och twardą rękę miał ten Scrooge i umiał wyciskać pot z ludzi! Chciwy, chytry łapczywy, stary grzesznik, dusił i ze skóry obdzierał swoje ofiary . Twardy był i ostry jak krzemień z którego żadna stal nie zdołałaby wskrzeszać ani jednej iskierki szlachetnego ognia. Skryty, zamknięty w sobie i żyjący samotnie jak kołek. Oziębłość natury zmroziła jego stare rysy, wyostrzyła długi nos, pokryła bruzdami policzki, obwiodła oczy czerwoną obwódką, zabarwiła sinością wąskie wargi, dźwięczała ostrą nutą w zgryźliwym głosie[..]
 
Najgorętszy letni skwar nie mógł go rozgrzać, najostrzejszy mróz nie mógł oziębić. Nie było wichury sroższej niż on, nie było śnieżycy bardziej zawziętej ani niemiłosierniejszej ulewy. Poznawały się snadź na nim nawet psy ociemniałych ludzi bo gdy nadchodził, ciągnęły swych panów do sieni czy podwórza domów i tam machały ogonami, jak gdyby chcąc powiedzieć: - lepiej, niewidomy panie, żeby człowiek wcale nie wiedział, niż żeby mu tak źle z oczu patrzało.”
 
Każdy czas ma swojego wariata, tak jak każda epoka swojego Scrooge’a. Niedawne załamanie i kryzys na rynkach finansowych pokazał, że istnieją obecnie wierni jego naśladowcy. Bernard Madoff amerykański finansista, który przez lata okradał ludzi, twórca piramidy finansowej, która ostatecznie runęła, posiadał wiele cech z Dickensowskiej powieści. Żądza posiadania tak bardzo nim zawładnęła, że w ostatnich miesiącach swojej działalności nie miał najmniejszych oporów aby oszukiwać instytucje charytatywne, wyłudzając od nich setki milionów dolarów. Zarówno Scrooge’a jak i Madoffa łączyła chęć posiadania, zwiększania własnych zysków – kolejnych worków z pieniędzmi czy zer na koncie. Z tą tylko różnicą, że wigilijna opowieść Dickensa ma swoje szczęśliwe zakończenie. Scrooge podczas nocy wypełnionej wizjami ma wgląd w przyszłość, jedyny komentarz jaki słyszy na swój temat w miejscu gdzie kiedyś prowadził biznes brzmi: „no i w końcu licho wzięło tego starego kutwę”.Licho to oczywiście diabeł, i nawet jeśli sam Scrooge nie jest w pełni świadomy zawarcia z nim paktu, to ta druga strona z pewnością jest.
 
Madoff będąc świadomym faktu że szwindel, którym omotał tysiące inwestorów indywidualnych i instytucji wyjdzie na jaw, w akcie desperacji każe swojej żonie spieniężyć kosztowności gromadzone w domu przez lata. Agenci federalni mieli już jednak na niego oko i operacja się nie powiodła. Dziesiątki zrozpaczonych ludzi wierzących w Madoffa jak w boga, zaczyna drżeć w obawie o swoje pieniądze. Ten przez lata ubierał się w szaty ekskluzywności i niedostępności, tyko po to aby móc zdobyć jeszcze więcej. Madoff, który przez lata trzymał sztamę z diabłem wykorzystywał ludzką próżność. Scroodge był również chciwy, bezwzględnie wykorzystywał potrzebujących. Co stało się z tymi pieniędzmi, zgromadzonym majątkiem? Klienci Madoffa dowiadują się o całym procederze tuż przed świętami. Zarówno dla Madoffa jak i przez niego oszukanych nie ma już ratunku. Ponieważ w odróżnieniu od Dickensa „psy ludzi ociemniałych na nim nie mogły się poznać”, co więcej przez lata nie mogła na nim się poznać amerykańska komisja nadzoru giełdowego. Ile razy tego amerykańskiego oszusta, nawiedzały duchy przyszłych świąt, obiecujące ratunek? Tego nie wiemy. Jednak może kiedyś, po wielu latach wyda zza krat swoje pamiętniki i prawda ujrzy światło dzienne. Ten zły rodzaj bogactwa którym operował Scrooge, przywiódł do niego Ducha Przyszłych Wigilii – który przedstawił mu co się wydarzy jeśli nadal będzie źle postępował. W melinie złodziei, w parodii kantoru Scrooge’a byli służący wyprzedają jego ziemskie dobra paserowi, który zapisuje należne sumy. Do tych dóbr należą: „kilka breloków, futerał na ołówek, spinki i broszka małej wartości”, a także ściągnięta z ciała koszula, w której Scrooge został pochowany, oraz jego koc i zasłony łóżka. Gdzie podziały się miliardy dolarów powierzane dla Madoffa? Tego nie wie nikt, może wchłonął je bezduszny system giełdy amerykańskiej, może wyparowały albo jak utrzymywali Rosjanie w przypadku polskich oficerów z Katynia, pomaszerowali do Mandżurii. Wiadomo jednak że w Beverly Hills, wielu bogatych dotąd ludzi sprzedaje zastawy stołowe i samochody po to tylko żeby kupić jedzenie. Skąd o tym wiadomo? Takie są relacje ich sąsiadów, którzy nie byli na tyle majętni aby związać się z Madoffem albo nie zawładnęła nimi do końca próżność i chciwość. Teraz ci sami sąsiedzi z lubością odwiedzają okoliczne komisy i lombardy żeby zobaczyć zastawę stołową państwa X, którzy używali jej do wyjątkowych okazji.
 
To wszystko? Ktoś musiał odziedziczyć wielkie bogactwo Scrooge’a, jednak historia nic o tym nie mówi. Zamiast tego dowiadujemy się o kocie drapiącym w drzwi, szczurach chroboczących pod kominkiem i ciele Scrooge’a na łóżku- „ograbionych, odartych z majestatu śmierci zwłokach człowieka, przy którym nikt nie czuwał, którego nikt nie opłakiwał”.
 
 
Kajdany chciwości i skąpstwa zostają, pod koniec powieści, zerwane przez samego Scrooge’a, kiedy zamiast siedzieć na pieniądzach zaczyna je wydawać. To prawda, wydaje na innych, okazując w ten sposób, najcenniejszą Dickensowską część ciała - serce, ale najważniejsze jest to że wydaje i zmienił się zupełnie.
 
Siedlisko chciwości zatem na święta, ma szansę na przeobrażanie się w owoc dobra, przy wydatnej pomocy ducha minionych świąt czy obecnych, to już nie ważne. Istotne jest aby dostrzec, że radości przemian świątecznych nic nie dorówna. A nauka jaka z tego płynie? Każdy może napisać swoją własną historię, ale próżność i chciwość to cechy, których koniecznie trzeba się wyzbyć na nadchodzącą Wigilię. Ja przynajmniej wracając jak zawsze o tej porze do Dickensowskiej powieści staram się by oziębłość natury nigdy nie zmroziła rysów mojej twarzy, orazaby niepojęta chciwość nie zawładnęła moim sercem.  
 
 
P.S Ale zaraz, musi być jakikolwiek ratunek, lub choćby niewielka pociecha w tej przerażająco smutnej madoffowej powieści wigilijnej? Jest oczywiście światełko, rzucające promień na zniszczonych finansowo inwestorów oraz rodzin osób, które popełniły samobójstwo tuż po tym jak stracili swoje pieniądze. Tuż przed nadchodzącymi świętami, zawarto ugodę, dzięki której dłużnicy Madoffa mają otrzymać 7.2 miliarda dolarów. Natomiast Madoff może spodziewać się zaostrzenia kary za pobicie więźnia, bowiem nie zgadzał się z jego wizją funkcjonowania Wall Street.
 
 

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (4)

Inne tematy w dziale Kultura