Dyplomatyka i łowy
księga IV
94 - 97
###
Takie i dziś, w Warszawie było przedstawienie,
Kiedy to Jaro Zbawca nie przybył na scenę;
Pozostawiając w polu swego rodu braci;
Jak zwykle się przyznając do marnej postaci
Którą to już w przeszłości okazywać raczył.
On to nie przyjął kogoś, kto dla niego znaczył
W nieodległych miesiącach wzór naśladowania.
I zamiast z przyjacielem zasiąść do śniadania;
Przekonując go społem z innymi w gromadzie
Którzy przyjęli gościa po dłuższej naradzie;
O jakże złych zamiarach niedawnego wroga
Chcącego pełnić tutaj rolę cara... Boga;
Wolał się z nim nie spotkać, czując że swobodniej
Będzie znów mógł nas bajać, jak jemu wygodnie.
###
155 - 158


Komentarze
Pokaż komentarze (17)