Brun
Brun brun brun
13 obserwujących
111 notek
67k odsłon
787 odsłon

Opowieści nawigacyjne

Wykop Skomentuj8

ASTRONAWIGACJA

Opowieści głodnej treści. 

Przez dwa stulecia, a były to stulecia, w których biały człowiek kolonizował świat, od trzeciej, mniej więcej, dekady XVIII (napiszę też - 18, dla tych, którzy nie znają rzymskiej notacji) wieku, od wynalazku najpierw oktantu, a zaraz potem sekstantu, który jest odmianą oktantu o większym zakresie limbusa, astronawigacja była królową i zwieńczeniem ówczesnych systemów nawigacyjnych. Jedynym sposobem by odnaleźć się na bezkresie oceanu w tygodnie trwających trawersatach. 

image

Zwróćmy uwagę, że odkrycie Świata, czasy wielkich odkryć geograficznych to wieki XV i XVI, kiedy żeglowano przez Pacyfik, z Meksyku na Filipiny nie tylko, bez znajomości aktualnej pozycji ale nawet bez żadnej mapy, które dopiero trzeba było narysować. 

Zatem żegluga bez mapy i sekstantu była oczywiście możliwa, skoro żeglowano tak przez setki lat po całym świecie, jednak była to żegluga zarówno powolna, nieregularna ale też szalenie niebezpieczna. 

Wynalazek sekstantu, John Hadley, 1731, otworzył odkryte już dwieście lat przedtem lądy na nowoczesną gospodarkę i transport. Wymianę handlową będącą podstawą rozwoju. Potrzebne było jeszcze pięćdziesiąt lat na wynalezienie chronometru po to by domknąć system. 

image

Następne dwieście lat były w żegludze czasem astronawigacji. Sekstant praktycznie od początku jest konstrukcją skończoną tak jak został wynaleziony tak był używany w podziale jedynie na klasy według jakości wykonania. Dodano później libellkę jako sztuczny horyzont bo nocą czasem nie widać rzeczywistego (nie widać też tej libellki, ale to mniejsza...). 

Sekstant i chronometr stanowiły odtąd, od czasu skonstruowania przez Harrisona urządzenia H4, przypominającego nieco przerośnięty zegarek kieszonkowy, nierozłączną parę. Oba zmieniły, chociaż nie od razu, współczesny im świat wyprowadzając handel na szerokie wody i wprowadzając w związku z tym podział świata na strefy czasowe, pojęcie czasu; strefowego, urzędowego i linii zmiany daty. 

Do momentu wynalezienia chronometru cywilizacja europejska znała dwa rodzaje czasu; uniwersalny czyli astronomiczny, dostępny tylko w obserwatoriach astronomicznych i czas lokalny, w każdym lokalu inny. 

Każda wieś miała swój własny czas regulowany przy pomocy piania kogutów i, ewentualnie, zegarem na wieży kościelnej o nieznanym stanie i chodzie mocno chwiejnym. Chronometr przenosił czas uniwersalny na oceany ale też używanie takiego precyzyjnego czasu było  niewygodne,  trzeba go było, dosłownie, przenieść z Obserwatorium na statek. A jeżeli statek stał w porcie odległym od Obserwatorium to co wtedy? A jeżeli tych statków nie było dwa czy osiem, ale osiemdziesiąt na raz? 

Do synchronizacji czasu zaprzęgnięto telegraf. Sieć przewodów telegraficznych od połowy XIX wieku zaczęła oplatać świat a przebieg sygnału był natychmiastowy. W portach na całym świecie instalowano wysokie wieże, podwieszano u ich szczytu ażurowe, metalowe kule podtrzymywane na topie przy pomocy elektromagnesu. Telegraficzny Sygnał z Obserwatorium Astronomicznego, na przykład dla Gdańska, gdzie w Nowym Porcie możemy do dzisiaj podziwiać tego typu urządzenie, sygnał przychodził ze Wzgórza Telegraficznego w Poczdamie, rozłączał obwód, kula opadała, na ten widok nawigatorzy na zgromadzonych w porcie statkach uruchamiali ręczne stopery porównywane następnie ze wskazaniami okrętowych chronometrów.

image

Nastała, i trwa do dzisiaj, era niedoczasu, życia taktowanego skokiem sekundnika, w klasycznych chronometrach morskich, półsekundnika. Potem oczywiście rolę synchronizatora czasu przejął telegraf bez drutu i liczne sygnały radiowe czasu rozbrzmiewały świergotem w eterze przez cały prawie wiek dwudziesty. Do dzisiaj Polskie Radio podaje w południe radiowy sygnał czasu. Przez wiele dziesięcioleci z Obserwatorium Astronomicznego Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie. Dzisiaj już tylko hejnał leci z wieży Mariackiej a sygnał jest z Instytutu Normalizacji Miar i Jakości w Warszawie. 

I tak to sobie trwało; astronawigacja wraz z chronometrem, aż do czasu rozpowszechnienia nawigacji elektronicznej w... latach II wojny światowej. Radionawigacja w zasadzie jest współczesna samemu wynalazkowi radionadajnika jednak jakieś bardziej zautomatyzowane systemy zaczęły powstawać dla celów ofensywy lotniczej; najpierw niemieckiego Blitz'u na Londyn i Coventry a potem brytyjskiego zamieniania w ruinę kolejnych niemieckich miast przy pomocy bombowców typu Lancaster, dziesięciocentymetrowego radaru H2S i systemu nawigacyjnego Gee, w prostej linii protoplasty systemu Loran i Decca, czyli hiperbolicznych, automatycznych systemów radionawigacyjnych bliskiego i średniego zasięgu. System dalekiego zasięgu Consol wywodził się zaś w prostej linii z niemieckiego Sonne służącego do nawigacji lotniczej samolotów zwiadowczych mających nad Atlantykiem śledzić alianckie konwoje. Po wojnie wszystko to razem poskładano do kupy i tak oto nawigacja elektroniczna zaczęła wypierać astronawigację na długo zanim wzleciał na orbitę pierwszy satelita systemu TRANSIT (1960 rok.), systematycznie od roku 1964, oczywiście dla celów militarnych. Do żeglugi cywilnej satelity szerokim frontem zaczęły wchodzić około piętnastu lat później, pod koniec lat siedemdziesiątych XX wieku. 

Wykop Skomentuj8
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Rozmaitości