Jeszcze tydzień temu wszystko było oczywiste. PO, LiD, Samoobrona i LPR atakowały PiS, PSL trzymało się trochę z boku, zaś PiS atakował głównie PO, czasem tylko przypominając sobie o innych partiach. Apogeum miało miejsce w weekend, gdy pani Julia Pitera usłyszała Hitlera na wiecu PiS, zaś poseł Czartoryski usłyszał Piterę chwalącą Hitlera[1]. Giertych krzyczał o mrocznych bajkach, walcząc o młody elektorat[2], Lepper machał kserówkami[3], wszyscy bawili się świetnie, ale dość przewidywalnie. Nagle jednak nastąpiły dwa wstrząsy, o których pisałem, o których zresztą pisali prawie wszyscy – rezygnacja Rokity i odejście Millera z SLD. O ile pierwsze wydarzenie jak na razie nie pociągnęło za sobą jeszcze zbyt dużym konsekwencji, o tyle drugie spowodowało dość zaskakującą zmianę w naszej politycznej debacie. Leszek Miller oto, zamiast pogodzić się z losem (swoją drogą wyglada na to, ze zdolności profetyczne Olejniczaka dorównują jego zdolnościom językowym), dogadał się z Lepperem, puszczając chwilowo kilka spraw w niepamięć. I nagle wszystko się zmieniło. Co prawda PO nadal zajmuje się tylko i wyłącznie PiSem, jednak cała reszta zajęła się Millerem. Olejniczakowi puściły nerwy, widać bardzo boi się przegranej w łodzi, której mu zresztą życzę. Całe SLD nagle zajęło się opluwaniem Millera i Leppera. Lepper okazał się być nagle współwinnym śmierci Barbary Blidy, Miller zaś zdrajca, który decyduje się na flirt z ciemnym, zacofanym elektoratem. Pod skrzydłami partii, która jeszcze trzy miesiące temu tworzyła rząd z PiS, budującym autorytaryzm. Miller znosi to cierpliwie, zapewne zajęty przeglądaniem różnych ciekawych papierów, które w swoim czasie rzuci na stół. Mniej cierpliwie znosi to Lepper, który zapowiada proces przeciwko Olejniczakowi. Obaj zaś mają problem, ponieważ banki odmawiają tym razem finansowania kampanii samoobrony. Do całego bałaganu dochodzi jeszcze Roman Giertych, który dziś (wczoraj zabłysnął oskarżeniem dwóch polityków PiS o homoseksualizm[4]) zrezygnował z ataków na PiS, lub raczej zmienił mocno akcenty, węsząc kolejną już szansę na przechwycenie elektoratu Samoobrony[5]. Poniekąd całkiem sensownie atakując Leppera, liczy zdaje się na to, że uda mu się zrealizować scenariusz, który chciał zrealizować w LiSie. Scenariusz przejęcia schedy po Lepperze w związku z jego problemami z prawem, który okazał się nierealny w chwili upadku idei LiS, jednakże nagle zyskał nowe życie dzięki ruchowi Millera. Zabawne jest to, że w kalkulacji Giertycha rolę Ziobry odegrać może Miller. PSL nadal trzyma się trochę na uboczu, czego nie zmieni dzisiejsza informacja o Łukaszu Fołtynie jako numerze jeden warszawskiej listy[6]. Choć wiele osób używa GG, zapewne mało wie, kim jest Fołtyn. Większość zaś tych, którzy wiedzą, kojarzy go dzięki akcji bojkotu GG, rozpoczętej w momencie ujawnienia przez młodego biznesmena swych komunistycznych poglądów. Warto dodaż, ze później ujawnił również cenzorskie zapędy.[7] Lis (spodziewany, Tomasz tym razem) to jednak nie jest, tak jak Borusewicz nie był Marcinkiewiczem.
Zastanawia mnie, czy więcej PiS zyska w dniu dzisiejszym dzięki daniu podwyżek policjantom, czy dzięki wypowiedzi Marka Biernackiego. Platformiano-AWS-owski spec od policji, któremu trudno odmówić fachowości, uważa, zę PiS kupuje głosy policjantów. Policjanci powinni pamiętac, ze człowiek, który w przyszłości może zostać ich zwierzchnikiem ma o nich nie najlepszą opinię, uważając, ze można ich kupić za 500 zł. Julia Pitera mówi, że Ziobro wszędzie widzi przestępców. Tymczasem PO wszędzie widzi łapowników, sprzedających swoje głosy za niewielkie podwyżki. Gdybym był PiSowskim odpowiednikiem Donalda Tuska, już pisałbym list otwarty do policjantów, wzywający ich do przyszłego nieposłuszeństwa wobec obrażajacego ich Biernackiego, w przypadku objęcia przez niego jakiejkolwiek funkcji w policji. Warto też może spojrzeć, kto jeszcze mówił ostatnio o kupowaniu głosów i polecić te osoby życzliwej uwadze zainteresowanych grup społecznych. Może to trochę populistyczne, ale czy nie prawdziwe?
A Papcio Chmiel poparł PiS[8]. Teraz niektórzy pójda spalić zaczytane księgi Tytusa z dala od domostw i będą ośmieszać Papcia tak jak to robią z Rosiewiczem i Pietrzakiem, próbując sprowadzić go do roli tego pierwszego. A ja podziękuję Papciowi, jeżeli spotkam go w okolicy.
[6] http://www.dziennik.pl/Default.aspx?TabId=14&ShowArticleId=61135 (swoją droga taki z Fołtyna Bill gates, jak z Pawlaka Witos)


Komentarze
Pokaż komentarze (7)