Galba na swoim blogu pisze: Donald Tusk idzie na otwartą konfrontację z Prezydentem i opozycją. Prowokacyjne ruchy w stosunku do Lecha Kaczyńskiego, absurdalne sugestie skierowane do ustępującego premiera, irytujące antykomunistów pochwały "heroizmu" SBeckiej agentury. Wyraźnie widać, że nie o zgodę chodzi przyszłemu premierowi.[1]Do listy dorzuciłbym wysuwanie kontrowersyjnych kandydatur na ministrów, w przypadku których wydaje się, że głównym kryterium jest skonfliktowanie z dotychczasowymi (Szczygło, Ziobro), bądź długotrwałymi (Giertych) ministrami rządu Jarosława Kaczyńskiego. O ile nominację Sikorskiego można rozpatrywać w kategoriach jego domniemanej fachowości, o tyle już w przypadku Ćwiąkalskiego żadnego uzasadnienia oprócz wspomnianego powyżej nie widzę. Oczywiście, można na taki zarzut odpowiedzieć, że trudno znaleźć prawnika, który nie popadłby w konflikt z Ziobrą, jednak przypadek Ćwiąkalskiego jest wyjątkowy. Ćwiąkalski fałszywie oskarżył o współpracę z SB profesora Mąciora[2], uchodzącego za mentora Ziobry. Później okazało się, że Ćwiąkalski od lat podkładał Mąciorowi świnie przy różnych okazjach, zaś ze swoich zarzutów musiał się wycofać. O przypadku pani Hall pisałem już w poprzednim tekście, choć obecnie unika ona odpowiedzi na pytania o jakiekolwiek sprawy programowe, jej dotychczasowe działania wskazują, że chce ona być anty-Giertychem. Trwanie przy nominacji Sikorskiego również wyglądać będzie na chęć zagrania na nosie już nie tylko Szczygle i Jarosławowi Kaczyńskiemu, lecz także prezydentowi. Na prowokacje już nie tylko wobec PiS, ale całego jego elektoratu, była (odebrana źle również przez część wyborców PO) zapowiedź nominacji dla Michała Boniego, który przypomniał sobie, że zdradzał nie tylko żonę, lecz również przyjaciół z opozycji. Donald Tusk oświadczył, że Boni powinien odpracować błędy swojej młodości na rządowym stanowisku. Jest to nowy i odważny wkład Donalda Tuska w moralistykę, który zapewne dopiero z perspektywy historycznej doczeka się odpowiedniego docenienia. Kolejnym przykładem działań zaczepnych jest nominacja dla dwóch osób, których nazwiska pojawiają się w kontekście afery posłanki Sawickiej, na dwa kluczowe dla branży, w której działała pani poseł – sprawach wewnętrznych (Schetyna) i zdrowiu (Kopacz). Dziwne, że sama Sawicka na nic się nie załapała, ale to zapewne kwestia czasu.
Wygląda na to, że Tusk chce wywrócić na lewą stronę wszystko, co zostaje po dwóch latach rządów PiS, a przecież to dopiero początek. Jesteśmy jeszcze na etapie nominacji, nie działań faktycznych. Może więc to dobrze, że nie udało się zbudować wielu kilometrów autostrad, obiektów na Euro 2012 i 3 milionów mieszkań. W przeciwnym wypadku za kilka dni ekipy reemigrantów z Irlandii ruszyłyby zrywać asfalt, burzyć budynki i wysadzać w powietrze stadiony. By żyło się lepiej. Wszystkim.


Komentarze
Pokaż komentarze (33)