Donald Tusk zauważył, ze przez ostatnie dwa lata polskie władze nie umiały wykorzystać w polityce zagranicznej autorytetu takich osób jak Lech Wałęsa i Władysław Bartoszewski. Aż dziw, że nie pojawiło się tu jeszcze nazwisko Bronisława Geremka, miejmy nadzieję, ze to tylko przez niedopatrzenie. Kaczyńscy powinni zabierać Wałęsę na wszystkie międzynarodowe wyjazdy, by ten mógł odpowiednio wpłynąć na miejscu na odbiór ich wystąpień bądź też pozycje negocjacyjną. O ile więcej zyskała by Polska, gdyby podczas słynnych negocjacji o pierwiastek u boku Kaczyńskiego i Fotygi stał Lech Wałęsa, mówiący o tym, że rządy małych, zakompleksionych niszczycieli wkrótce się skończą. O ile więcej ugralibyśmy w bataliach o kształt eurokonstytucji, gdyby Władysław Bartoszewski rzucił kilka uwag o dyplomatołkach i dewiantach. Na szczęście przyszły szef MSZ ma dopilnować, by nigdy więcej już takie szanse nie były marnowane.
Ze swojej strony chciałbym dodać tylko, że nie wolno zaniedbywać wschodniego kierunku, gdzie zupełnie inne osoby otoczone sa zasłużonym szacunkiem. Dlatego, gdy do Anglii czy USA pojedzie Wałęsa, do Berlina Bartoszewski a do Paryża (mam nadzieję) - Geremek, do Moskwy powinien udać się gen. Wojciech Jaruzelski. Gdybym był złośliwy napisałbym, ze skoro wg Tuska Kaczyński powinien korzystać z autorytetu Bartoszewskiego, Tusk powinien jeździć z trójką Krasnodębski - Zybertowicz - Cichocki, ale taką małostkowość sobie daruję, ostatecznie wszystkim nam chodzi o jedno - o dobro Polski...
44
BLOG


Komentarze
Pokaż komentarze (12)