Szlachetne zdrowie
Nikt się nie dowie
Jako smakujesz
Aż się zepsujesz
Jan Kochanowski
Przez kilka dni na stronie internetowej „Dziennika” wisiała informacja o wielkiej imprezie CBA, która rzekomo odbyła się w sobotę[1]. Dla redakcji było to doniesienie na tyle ważne, że grzało na tamtejszej stronie głównej miejsce o wiele dłużej, niż wszystkie inne informacje. „Dziennik” żywo zainteresowany jest monitorowaniem CBA, tak więc dziś pojawiła się nowa wiadomość, tym razem o nielegalnym kupowaniu przez służbę broni. „Dziennik” natomiast nie uznał za stosowne poinformować czytelników swojego internetowego wydania o wypadku, jakiego doznał wiceszef CBA. Ogólnie temat ten nie jest jakoś specjalnie interesujący dla mediów ani też niezależnych publicystów piszących w Salonie 24. Informacja o zdarzeniu pojawiła się w „Rzeczpospolitej”, za nią na wp.pl i na tym jej medialna kariera się, zdaje się, skończyła. „Rzeczpospolita” podała, że:
33-letni wiceszef Centralnego Biura Antykorupcyjnego Ernest Bejda w nocy doznał udaru mózgu. W instytucie Psychiatrii i Neurologii przeszedł ciężką operację trepanacji czaszki. Jego stan po operacji poprawił się. Bejda osobiście nadzorował najważniejsze sprawy prowadzone przez CBA m.in. śledztwo w sprawie przecieku na temat akcji biura w Ministerstwie Rolnictwa oraz sprawę korupcji posłanki Beaty Sawickiej. – Jestem wstrząśnięty. Wiem, że ostatnimi czasy był w bardzo wielkim napięciu w związku z atakami na CBA. Kiedy widzieliśmy się ostatnio powiedział mi „ścigaliśmy korupcję a teraz wygląda na to, że nas będą ścigać - powiedział „Rz” były minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro.[2]
W „Dzienniku” ani słowa, a szkoda, bo pismo to, chcąc być równocześnie dziennikiem opiniotwórczym, tabloidem i poradnikiem dla gospodyń, nie unika tematyki zdrowia. Tymczasem zdarzenie przywołane wyżej pokazuje nam, ze niestety jeszcze nie przestały być problemem pewne schorzenia cywilizacyjne, typowe dla III RP, takie jak właśnie udar mózgu, groźny zwłaszcza dla osób po 30-stce prowadzących intensywny tryb życia, pełen stresów związanych z pełnieniem odpowiedzialnych funkcji publicznych. Udar spowodowany jest przez nadciśnienie, to zaś często dotykało w Polsce funkcjonariuszy publicznych zajmujących się aferami, że przypomnimy Michała Falzmana[3], który nieszczęśliwie zmarł na zawał serca w wieku lat 38, zajmując się akurat aferą FOZZ. W swoim czasie SB planowała zabić w ten sposób Annę Walentynowicz (planując podanie trucizny, wywołującej taki właśnie efekt)[4] , podobnymi metodami często posługiwały się komunistyczne (i zapewne nie tylko) służby specjalne, podobne sprawy z reguły są bardzo trudne lub niemożliwe do wykrycia. Jednak żadne służby, ani układy już nie istnieją, o czym wiemy od naszych dziennikarzy i polityków, a podobne przypadki wciąż się jak widać zdarzają. Dlatego chyba pora chyba pochylić się nad stanem zdrowia pracowników służb zajmujących się korupcją, może opublikować jakiś poradnik, dodatek? Inaczej w najbliższym czasie możemy spodziewać się prawdziwej epidemii.
[1] http://www.dziennik.pl/polityka/article88149/CBA_balowalo_w_rzadowym_osrodku.html
[2] http://www.rp.pl/artykul/72589.html
[3] http://pl.wikipedia.org/wiki/Micha%C5%82_Falzmann


Komentarze
Pokaż komentarze (15)