Budyń78 Budyń78
42
BLOG

Dziwnie tu jakoś

Budyń78 Budyń78 Polityka Obserwuj notkę 11

(kt) Motto: „Świat dzieli się na mądrych i głupich, lecz głupi silniejsi są w głupocie, niż mądrzy w swej mądrości, dlatego głupi zwyciężają, a mądrzy uciekają” (Dezerter)

Wczoraj minął rok mojej obecności w S24. Zbiega się to niestety z wyraźnym kryzysem tego miejsca, stąd zamiast wzruszającej przemowy kilka przykrych uwag na temat obecnej kondycji Salonu 24.

- Czerwoni mogą bez konsekwencji obrażać niebieskich, korzystając jednocześnie z przywilejów niebieskim niedostępnych. Jeżeli profesjonalni dziennikarze zachowują się nieprofesjonalnie - ich prawo, jednak czemu w związku z tym mają nadal korzystać z jakiś względem nas przywilejów?

Nie jestem antyfanem Leskiego, czy Warzechy, czasami zdarza mi z nimi zgadzać, czasami nie, obu wciąż jeszcze darzę sympatią, ale gdy czytam gdy dziennikarz (profesjonalny, którego profesjonalizm podkreślony jest jeszcze przyznaniem koloru innego, niż ten, który dany jest zwykłym blogerom) nazywa współpiszącego "gównem"[1] (Krzysztof Leski) bądź "ćwoczkiem chamusiem"[2] (Łukasz Warzecha) – coś mi nie gra. Albo jesteście panowie profesjonalistami i się gryziecie w klawiaturę, zanim będziecie uprzejmi zmieszać kogoś z błotem, albo też jesteście zwykłymi blogerami, dajecie się ponosić emocjom i rezygnujecie z przywilejów typu umieszczanie każdego tekstu na SG z automatu, preferencje odnośnie czasu wiszenia tekstów na SG i tak dalej. Posuwając się do tego typu epitetów równacie panowie poziomem do osób, używających opcji komentowania do obrażania współużytkowników i zatruwania atmosfery, co więcej – dajecie im legitymację do takiego właśnie zachowania.

- selekcja tekstów na SG jest dyskusyjna, teksty wartościowe często nie mogą się na nią przebić bądź pojawiają się na chwilę, po czym są wypychane przez teksty niewiele warte merytorycznie, jednak mogące, wg administracji, wzbudzić kontrowersje, np. tekst przekazujący stalinowskie oskarżenia wobec biskupa Kaczmarka jako żart.

Nie posądzam administracji o jednoznaczne lansowanie jednej opcji politycznej na stronie głównej. Wiem, ze można trafić na moment z przewagą tekstów opcji dowolnej. Natomiast stwierdzam, że promowane są teksty słabe, bezwartościowe, pisane bez szacunku dla czytelnika, pełne błędów merytorycznych i ortograficznych, gdy tymczasem wiele tekstów, w które włożone było wiele pracy po prostu znika.

Krążą też pogłoski o specjalnym kodzie, znanym wybranym użytkownikom, który pozwala na automatyczne umieszczenie tekstu na SG. Ponieważ technicznie jest to możliwe, ciekaw jestem czy i na jakiej zasadzie niektórzy użytkownicy kod ten utrzymali. Skoro przez rok nie byliśmy poinformowani o tym, że moderacją zajmują się ludzie, którzy są podpisani jako zwykli blogerzy, nie zdziwię się, jeśli jeszcze kilka podobnych niespodzianek się tu kryje. Oczywiście osoby odpowiadające za S24 miały do tego prawo, same nazwiska moderatorów we mnie akurat żadnych emocji nie budzą, ale cała sytuacja wg mnie była moralnie dość niefortunna.

- jest nas tu za dużo. Na początku Salon 24 był pewnym miejscem, tfu, tfu, elitarnym. Czasem pojawiały się osoby nie mające nic do powiedzenia, ale ponieważ nie budziły większego zainteresowania, znikały. Obecnie, gdy poziom komentujących równa w dół, również piszący marnie znaleźni swoich fanów i razem, wspólnie, topią Salon24, który nie jest już żadnym Salonem, lecz zwykłym zbiegowiskiem. Salon24 zaczyna się walić pod swoim własnym ciężarem. I nie chodzi tu nawet o politykę a prawo Kopernika o złym i dobrym pieniądzu. Nie sądzę, by planowane w przyszłości zmiany w sposobie funkcjonowania S24 mogły na dłuższą metę poprawić sytuację, ponieważ nie rozwiązują faktycznych problemów. Największym z nich zaś jest to, ze na początku osoby mające coś do powiedzenia znajdowały tu dla siebie swoją przystań i miejsce do dzielenia się swoimi poglądami i informacjami z innymi. Osoby, które prezentowały zwykły, przerażająco niski poziom anonimowego komentatora z portali informacyjnych nie czuły się tu zaś dobrze i odchodziły, nie budząc zainteresowania. Obecnie odchodzą stąd te pierwsze osoby, te zaś, które zostają, giną w powodzi trolli, prowokatorów, komentatorów, którzy ograniczają się do obrażania oponentów, lub są tępione przez samozwańczych żandarmów i profesjonalistów, którzy nagle poczuli, ze mają dość poważną konkurencję. Salon 24 zaczynał jako miejsce wyjątkowe, potem stał się również miejscem opiniotwórczym, niestety na razie powtarza los większości ogólnodostępnych serwisów internetowych. Zapewne to naturalne i nieuniknione (wszystkie znane mi miejsca, oprócz tych najbardziej niszowych, dziela ten los), jednak szkoda. Jak wspomniałem na początku tego tekstu, piszę tutaj od roku, obecnie zajmuję się Salonem 24 również naukowo, tutaj jakoś zaistniałem, znalazłem grono czytelników, a nawet kilku oponentów, z którymi można rozmawiać normalnie, i którzy odwiedzają mnie regularnie (i kilku, których staram się ignorować, ponieważ mają ewidentnie złe intencje); wszystko to razem sprawia, ze na to, co dzieje się obecnie z Salonem patrzę bez entuzjazmu.

Budyń78
O mnie Budyń78

https://twitter.com/karnkowski

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (11)

Inne tematy w dziale Polityka