Budyń78 Budyń78
34
BLOG

Kto odpolityczni TVP?

Budyń78 Budyń78 Polityka Obserwuj notkę 7

 

Motto:

Patrzcie, jak złe łakomstwo!
Kotek przebrał miarę,
musiał więc nieboraczek
srogą ponieść karę!

Tak się i z wami,
dziateczki, stać może:
od łakomstwa
strzeż was Boże!

 

Oto spełnia się proroctwo Renaty Rudeckiej-Kalinowskiej[1] i po cichu powstaje koalicja PiSLiD, a przynajmniej taka wiedze posiadają informatorzy Dziennika[2]. Co prawda, RRK wieszczyła, że będzie to koalicja rządowa, a szykuje się jeno taktyczny sojusz w mediach, może być to szok estetyczny zarówno dla zwolenników PiS, jak i LiD. W salonie widać, że o ile PiSowcy chyba na razie przyjmują założenie, że skoro pisze o tym „Dziennik”, nie ma się czym przejmować, o tyle sympatycy LiD biją w dzwony, krzycząc „Zdrada! Zdrada!”. Kwestie wiarygodności „Dziennika” zostawiając na boku (zresztą pisze też o tym – chyba dla prawicowców wiarygodniejszy – Ziemkiewicz w „Rzepie”[3]), warto jednak przyjrzeć się tej całkiem nowej sytuacji. Niestety – zarówno dla zwolenników LiD, jak i PiS – wiadomości o planowanym porozumieniu miedzy PiS a LiD, a zapewne także PSL – wydają mi się być całkiem realne, a to dlatego, ze dla wszystkich podmiotów jest ono, nie patrząc na względy estetyczne, całkowicie racjonalne.

 

 A wszystko przez chciwość głównego rozgrywającego na dzisiejszej scenie politycznej, czyli PO. Pod pretekstem odpolitycznienia TVP, Platforma chciałaby obsadzić ja swoimi ludźmi, by stworzyć sobie kilka dodatkowych kanałów TVN (tym razem opłacanych również z abonamentu), które zajmowałyby się wspólnie kampanią wyborcza Donalda Tuska. Zaślepieni nienawiścią do PiS zwolennicy lewicy mogą tego nie widzieć, ale PO obecnie nie ma już żadnego interesu w utrzymywaniu LiD przy życiu, stąd na rzekomym odpolitycznieniu TVP partia ta niczego nie zyska. Od czasu afery Jaruckiej widać jak na dłoni, że rozdający karty postawili na skuteczniejszą PO, pozwalając najpierw na zniszczenie Cimoszewicza, później zaś na kompromitację Kwaśniewskiego. Gdyby było inaczej, nie oglądalibyśmy we wszystkich mediach kolejnych wpadek eks-prezydenta tak, jak nie mogliśmy wcześniej obejrzeć w TVP czy GW jego charkowskiej niedyspozycji. Obecnie lewicy pozostawiono rolę zanikającej przystawki. Platforma, co pokazuje większość decyzji personalnych podjętych po ostatnich wyborach, sprawdza się w roli mecenasa ludzi związanych ze służbami i zaprzyjaźnionym z nimi biznesem równie sprawnie jak SLD, nie ciągnie się za nią zaś ani bagaż zbrodniczej ideologii, ani o wiele nowszy i wciąż, mimo ostatniej decyzji sądu, pamiętany duch sprawy Rywina. Zaś elektorat SLD jest sam w sobie siłą niewielką i topniejącą, która na polskiej scenie politycznej znaczy coraz mniej. Podejrzewam, że wspomniane już posunięcia PO spowodują, że w następnych wyborach nawet pewna część dotychczasowego „betonowego” elektoratu lewicy może uznać, iż nie warto tracić głosu na partię bądź koalicję, która nie musi już nawet przekroczyć wyborczego progu. Jeżeli obecne tendencje się utrzymają, przy LiD może pozostać tylko najbardziej ideowy antyklerykalny elektorat, który nie będzie w stanie przełknąć uległości (choćby tylko deklaratywnej) PO wobec kościoła i licznych przyjaźni Tuska wśród biskupów.

 

 PSL obecnie znajduje się w całkiem niezłej sytuacji, zyskując w nowym rządzie więcej, niż by wynikało z sejmowej arytmetyki, wg niektórych zaś wręcz to ludowcy są pierwszą siłą w tym rządzie. Nie jest to jednak dane na wieczność. Z jednej strony, wiele osób wskazuje na bardzo liczne pola konfliktu, które mogą przynieść przyszłe kryzysy koalicyjne, z drugiej zaś PSL, nawet pozostając mocne w rządzie, może tracić oparcie w terenie. Dopóki PiS pozostawał najsilniejszym graczem na scenie politycznej, przejmował elektorat Samoobrony. Już wyniki ostatnich wyborów pokazały, że wieś nie ma oporów przed głosowaniem na PO, tak więc możliwy jest podobny scenariusz również i w tej koalicji. Co prawda Samoobronie w utracie poparcia pomogły rozmaite afery, jednak nie oszukujmy się – nie były one niczym nowym, a elektorat Samoobrony nie był przesadnie wymagający. Tak więc i PSL może czekać zmarginalizowanie przez PO, może w stopniu mniejszym, niż zagraża to dziś lewicy, ale jednak.

 

 PiS jest jedyną siła, której na ten moment nie grozi całkowita marginalizacja, choć wydaje się nieuchronne, że partię tę czeka dalsze, być może długotrwałe, osłabienie. Ostatnimi bastionami PiS są pałac prezydencki, radio Maryja i TVP. W przypadku utraty TVP sytuacja PiS może być bardzo utrudniona, a reelekcja Lecha kaczyńskiego – wręcz niemożliwa w momencie, gdy na zwycięstwo Tuska będą pracować wszystkie – poza TV Trwam, którą można straszyć czytelników GW, ale która nie ma realnej siły – stacje telewizyjne. Zachowanie mediów podczas poprzednich wyborów (vide wolta „Dziennika”) pokazują, że nie mamy szans nawet na pozory obiektywizmu. Już od poprzednich wyborów widać było, że z przyczyn taktycznych Jarosław Kaczyński próbuje dowartościować postkomunistów, umniejszając zarazem znaczenie Tuska. Niestety, i w tym jest logika. Dla PiS wygodniej jest mieć na scenie politycznej dwóch słabszych przeciwników, z których jeden wydaje się być równy siłami, drugi zaś słabszy, niż jednego, wyraźnie silniejszego. 

 

 PO jako jedyna partia ma obecnie szansę na utrzymanie dominującej pozycji w polskiej polityce i osłabienie, bądź zmarginalizowanie pozostałych graczy. Najważniejszym tego planu elementem będzie wybór Tuska na prezydenta, zaś jednym z ważniejszych czynników potrzebnych, by to osiągnąć – „odpolitycznienie” TVP. PO uskrzydlona sondażami i miarowym skandowaniem przez czirliderki przebrane za dziennikarzy „Do-nald mu-sisz!” chce zagarnąć dla siebie maksimum, co mniejszym partiom, które dotąd łączyła z PO wspólnota idei walki z kaczyzmem, nie musi się już wcale podobać. Olejniczak, Napieralski czy tez Pawlak nie muszą wcale być chętni by poświęcić głowy dla ambicji Tuska.  PiS może więc oddać część wpływów w telewizji PSL (z którym, jak słusznie zauważył Ziemkiewicz, PiS wojny nie prowadzi i które również w atakach na PiS przesadnie Platformy nie wspiera, za to, podobno, razem pokazują się ostatnio w mediach ojca Rydzyka), a nawet, choć raczej nie bezpośrednio działaczom, a osobom mniej kojarzonym z partią,  SLD. W ten sposób PiS zachowa wpływ na TVP a zarazem nie dopuści do nadmiernego utuczenia się PO jej obecnymi przystawkami, zarówno koalicyjna, jak i opozycyjną. SLD zaś i PSL  zyskają zarówno szansę na obronę swej tożsamości, jak i silniejszą pozycję negocjacyjną wobec PO, na współpracę z którą we wszystkich sprawach wcale nie są, jak się okazuje, skazani.   

Budyń78
O mnie Budyń78

https://twitter.com/karnkowski

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (7)

Inne tematy w dziale Polityka