Mój drogi pamiętniku. Wreszcie znalazłem chwilę. Żeby coś Ci napisać, a to dlatego, że niespodziewanie trafiły mi się ferie. A wszystko przez ten samolot, co to akurat spadł. Akurat mieliśmy gadać o lekarzach i innych tam takich, pielęgniarkach, co to teraz strajkują, bo im niby to kasy brakuje. Byśmy sprzedali szpitale, jak Beata chciała, to pieniądze by były, przynajmniej dla tych zaradnych bardziej. No i właśnie mieliśmy już o tym porozmawiać, bo ci od Kaczora chcą się teraz podlizać tym samym pigułom, co to je chcieli wcześniej skatować jak za komuny górników, a tu nagle się okazało, że spadł ten samolot, a tam jacyś żołnierze ważni byli no i Bronek, ten z wąsami, co akurat prowadził obrady, najpierw kazał minutę ciszy zrobić, to żeśmy wstali i zrobili, a potem powiedział, ze dwa tygodnie przerwy ogłasza. Się prawie wszyscy ucieszyli, choć jeden coś tam krzyczał, że trzeba dalej rozmawiać, ale już go nikt nie słuchał, bo się wszyscy rzucili, co by pakować narty i sprzęt, albo wyskoczyć na miasto. Bo to akurat mieliśmy szóstą rocznicę Platformy, no i tam chłopaki umyślili, żeby Donkowi prezenty kupić. Ja kupiłem mu piłkę do nogi, bo wiem, że lubi sobie pokopać czasem, zwłaszcza, jak kamery to kręcą, wtedy się czuję jak prawdziwy piłkarz. Oni mają dobrze. Donek został piłkarzem, Waldek strażakiem i to takim prawdziwym, a ja chciałem być milicjantem, ale zlikwidowali milicję i do polityki poszedłem. No ale tu nie chce smutno pisać, bo ogólnie humory dopisywały, wieczorem impreza się udała, a teraz już jadę w góry i nie muszę o tych lekarzach myśleć. Też mogą te dwa tygodnie sprawy zaczekać, a z niezaplanowanych wakacji to każdy się ucieszy. Zwłaszcza, że kasa przecież leci, nie nasza wina, że ten aeroplan spadł.
33
BLOG


Komentarze
Pokaż komentarze (6)