Na miejscu zamieniłem dwa słowa z Leszkiem Bublem, nie mogąc odmówić sobie zadania pytania o jego obecność pod pałacem w kontekście jego stosunku do Lecha Kaczyńskiego. Leszek Bubel powiedział mi, że jego opinia o prezydencie jest niezmienna, natomiast przybył tu, aby bronić krzyża jako symbolu. Rozmawiałem też z Bartłomiejem Kurzeją, który zupełnie nie zdaje sobie sprawy ze swojej popularności.


Niestety, wylądowałem w miejscu, z którego widać było niewiele, za to - w bardzo ciekawym towarzystwie.

Chłopcy z APP Racja przynieśli własny, sympatyczny transparent, zgodny z ich wyobrażeniami na temat uczestników właściwego protestu. Ta wesoła grupa w pewnym stopniu zdominowała część demonstracji, ponieważ jako jedyna przyszła tam z zamiarem robienia hałasu. Po pewnym czasie jednak się zmęczyła i poszła sobie gdzie indziej. Mniej więcej w tym samym czasie, gdy atmosfera zaczęła się zmieniać - wiedzieliśmy już, że krzyż, przynajmniej na razie, zostaje.



To zdjęcia robione już po przełomie w sprawie krzyża, ludzie trochę się przerzedzili, ale wielu zostało. Skandowano "Chcemy na piśmie" - oczywiście chodziło o zapewnienie o pozostawieniu krzyża. Zamiast pisma usłyszeliśmy słowa o kapitulacji w obliczu niespodziewanej agresji. Zaklęcie to podchwyciły media, zapinając dodać, że największą agresją wykazywali się wmieszani w tłum przeciwnicy demonstrantów.

Transparent, pod którym jeszcze długo po częściowym rozejściu się ludzi śpiewano hymn i inne pieśni. W śpiewach udział brało kilkoro dzieci.

Kolejny z transparentów




Krzyż ułożony na Krakowskim Przedmieściu przez czytelników "Gazety Polskiej"


Komentarze
Pokaż komentarze (3)