W odcinku tym Pani która skończyła studia pedagogiczne postanowiła nakręcić film o dzieciach na przerwie.
W trakcie filmu okazało się że Pani ta mimo swego "wysokiego" wykształcenia pedagogicznego nie wie nic o dzieciach a nawet ich nie lubi. Potrafi tylko o nich uczenie mówić i pisać.
Przypomniał mi się ten oddcinek w trakcie czytania wywiadu z Panią Katarzyną Hall
naszą "Kochaną" */ Panią minister.
Co prawda wiem, że Pani Hall inaczej niż Pani z filmu rysunkowego nie skończyła żadnej szkoły pedagogicznej i chyba lubi dzieci, bo ma swoich troje, jednak czytając jej wypowiedzi mam takie
dziwne wrażenie że Pani Minister już od dawna nie była w PRAWDZIWEJ szkole.
Dla Pani Katarzyny dzisiejszi gimnazjaliści to istne anioły intelektualne ".. gimnazjaliści to młodzi ludzi którzy się rozwijają.." Rozumiem
że Pani minister chodzi o rozwój między innymi gromady rozwydrzeńców gdańskich
którzy przypuszczalnie pośrednio zamordowali swoją koleżanke ?
A może o ostatnie przypadki "skoczków" z pociągu, okna w szkole i w domu.
Pani minister widze chce jak jej poprzednicy zachowywać się jak japońskie małpy
(nie widze nie slysze nie mowie) ?
Niestety prawda jest bardziej bolesna i mniej zmierzalna od matematyki którą
skończyła nasza Pani Minister .
Dzieci w szkołach publicznych sie boja.
Wiem to po moim synu, czego Pani Hall może nie wiedzieć sama zarządzając wcześniej płatną szkołą społeczną.
Wiem też, że mniej bałbym się gdyby w szkołach był monitoring a nie dobre rady Pani Minister i wypisy z Rousseau .
Pani minister zarzuca, niegłupi pomysł Wielkiego Hromana, aby dla dzieci "nadmiernie wyluzownych" pozostawić możliwośc poprawiania ich w "ośrodkach wsparcie wychowawczego".
Przecież to passe, najważniejszy teraz będzie pajdocentryzm ?
W tej beczce dziegciu jest jednak i mała łyżeczka miodu.
BON EDUKACYJNY.
Niestety i ona jakoś marnie smakuje gdy czyta się :
"... wiejskie szkoły powinny dostawać więcej pieniędzy aby się utrzymać... " - gdzie tu logika ?
A może by tak zaprosić Panią Minister do normalnej szkoły ?
Szkoły że tak powiem przetrwania.
Szkoły, gdzie co bardziej nerwowi rodzice ( i nie mający nic do stracenia) biorą w swoje ręce trud wychowania gnojka, który napastuje, okrada a nawet okalecza ich dziecko.
Czym więc Pani Minister różni się moje dziecko od gnojka który napadł je wczoraj w ubikacji ?
Dla Pani Minister niczym, dla mnie wszystkim.
A dla Pani Minister :
MOI NAUCZYCIELE
Żebyście nie myśleli
Że jestem jakiś nieuk!
Miało się nauczycieli
I to ho ho jak wielu!
Już od pierwszych miesięcy
Czyli od raczkowania,
Mój słaby umysł dziecięcy
Kształciła zacna niania
Mawiając do mnie: - Jędrusiu,
Ty paskudny chłopczyku,
Jak się chce robić siusiu
To trzeba wołać "siku"!
Przeszła wiosna,
Spłynęło wiele śniegów,
A ten zwyczaj mi został
Ku zdumieniu kolegów.
A trochę później, w szkole,
Kiedym się uczył grzcznie,
Pan do mnie per "matole"
Mawiał, bardzo serdecznie,
Dziś już nie jestem rebiatą,
Wąsy i brodę noszę,
Lecz słysząc wyraz "matoł"
Natychmiat wołam: - Proszę?!
Wojsko mnie wykształciło
Też pod niejednym względem,
Wszystko tam się robiło
Wyłącznie na komendę.
Do dziś czekam komendy,
I bez niej się nie ruszę,
Na miłosne zapędy
Też komendę mieć muszę.
Bez niej się nie ośmielę
Wystąpić z żadnym gestem....
Jak mnie nauczyciele
Uczyli - taki jestem.
Ale to nie ich wina,
Zawiniły programy,
Dziś widzę z książek syna
Że lepszy program mamy,
Według nowego klucza,
Więc nikt już nie zaprzeczy
Że się obecnie naucza
Dużo mądrzejszych rzeczy,
A młodzież w miastach i wioskach
Ideału jest blisko -
Nic nie robi na rozkaz!
... lecz na zlecenie - wszystko!!!!
A.Waligórski
Z pionierskim pozdrowniem
BUD GATOW - WSIEGDA GATOW


Komentarze
Pokaż komentarze (1)