Jako głównego argumentu w swoim rozumowaniu używa stanu emocji,który w Warszawie tężał z dnia na dzień i był niemożliwy do opanowania.Żródłem tego napięcia było masowe wycofywanie się Niemców z frontu wschodniego min.przez Warszawę po batach zbieranych od Armii Czerwonej. Będąc tego naocznym świadkiem opisywał Wehrmacht jako( wydawałoby się wtedy )siłę łatwą do pokonania przez Polaków .Huk zbliżającego się frontu jeszcze bardziej działał na młodych ludzi , a myśl o odzyskaniu wkrótce niepodległości odsuwała gdzieś w cień rozsądek.
fragment wywiadu rzeki z Władysławem Bartoszewskim ;
,,O PKWN dowiedzieliśmy się 25 lipca ,czytając biuletyn,bez większego przejęcia.No,powstała mała grupa przy Armii Czerwonej , ale jakie to ma znaczenie ,skoro mamy własne wojsko i stoją przy nas zachodni alianci? To interesujące z psychologicznego punktu widzenia.Pewność słusznosci moralnej i politycznej naszych przekonań powoduje , że niekiedy tracimy zdolność pełnego rozumienia sytuacji i dynamiki jej rozwoju.Widzimy to ,co chcemy zobaczyć i to nam wystarczy .A co widzieliśmy? Tlumy uciekinierów ze wschodu , volksdeutchów ,Ukraińców,Białorusinów , wycofujące się wojsko niemieckie.Wieczorami nad miastem zawisały ,,żyrandole'' zrzucane z sowieckich samolotów..Zza Wisły dochodziły dżwięki kanonady artyleryjskiej...I sierpnia była piękna pogoda , ogromny ruch na ulicach,młodzi ludzie z euforią w oczach...''
W swoich książkach przywołuje wielogodzinne tyrady na których różni interlokutorzy spierali się o sens wybuchu Powstania Warszawskiego.O ile pamiętam jednym z jego głównych przeciwników był Stefan Kisielewski zajadły krytyk Powstania Warszwskiego.Osobiście popieram opinię Kisiela , a na jej obronę mam jasny i klarowny przykład Pragi,Paryża , Rzymu itp.miast które także były pod butem faszyzmu i wyszły z niego nietknięte. 200 tys. ofiar cywilnych przy 15 tys. żołnierzy AK i 3 tys. żołnierzy niemieckich także daje do myślenia.
Jeżeli dodamy do tego także olbrzymią niechęć do powstania gen Andersa to dostajemy przekaz, który jeżeli chodzi o mnie zamyka przestrzeń na dywagacje dobrze że wybuchło czy żle że wybuchło.
Generał Władysław Anders uważał powstanie warszawskie za straszliwy błąd z punktu widzenia wojskowego, a z moralnego za zbrodnię, za którą odpowiedzialność ponosili dowódca Armii Krajowej gen. Tadeusz Bór-Komorowski i jego sztab za co powinni stanąć przed sądem.A Jan Nowak-Jeziorański , powtarzał , że każdy myślący Polak rozpamiętujący dzieje tego bohaterskiego, a zarazem tragicznego zrywu jest głęboko rozdarty wewnętrznie.
Dobrze wyłuszczył to Adam Kowalczyk w swoim tekście.
,,Brak kompetencji dowódców -fragment;
Na kilka dni przed powstaniem toczyły się spory o jego wybuch. Z Londynu przybył specjalnie wysłany Jan Nowak-Jeziorański mający odwieść KG AK od decyzji o wybuchu powstania. Naczelny Wódz gen. Kazimierz Sosnkowski był przeciwny powstaniu, jego dwie depesze w tej sprawie z 25 i 28 lipca skierowane do Bora-Komorowskiego zostały w Londynie zablokowane. Gen. Sosnkowski pisał przed powstaniem do „Bora”: „O losie Polski przesądzili alianci w Teheranie. Nasza rola w tej fazie wojny jest skończona. Należy powstrzymać się od wielkich wykrwawiających działań, gdyż szkoda już każdej kropli krwi, szczególnie młodzieży polskiej”. Przeciwko powstaniu protestował dowódca Obszaru Warszawskiego AK gen. Albin Skroczyński „Łaszcz” w związku z czym gen. Tadeusz Pełczyński „Grzegorz” wyłączył z pod jego komendy Okręg Warszawski czyli samo miasto. Jeszcze rano 31 lipca zdecydowano nie wywoływać powstania (głosowanie 4:3). Na kolejnej naradzie, po południu, pod nieobecność przeciwników powstania, wobec nacisku gen. Leopold Okulickiego „Niedźwiadka” i wobec fałszywej informacji przedstawionej przez płk. Antoniego Chruściela „Montera” o rzekomych sowieckich czołgach na Pradze, „Bór” podjął decyzję o wybuchu. Rozkazy wydano natychmiast, gdy zjawiła się reszta oficerów KG AK było już po sprawie. Szefa wywiadu KG AK płk. Kazimierz Iranek-Osmecki „Makary” raportujący coś wręcz przeciwnego nie był obecny a jego pisemny raport nie został przeczytany. Warszawy już nic nie mogło uratować.
P.S.
Przytaczam na koniec proporcje sił na chwilę przed wybuchem powstania
W Warszawie było ok. 47 tys. żołnierzy AK, 900-2000 NSZ, ok. 900 AL znikome siły PAL. Żołnierze podziemia w większości młodzi ludzie bez wyszkolenia, nawet tego podstawowego strzeleckiego. Po stronie niemieckiej ok. 25 tys. w większości sił policyjnych lecz również zaprawione w bojach oddziały karne Dirlewangera i niewielki siły pancerne.
Dziwne było to, że przed powstaniem wyprowadzono z Warszawy większość uzbrojenia na potrzeby oddziałów leśnych. Stan uzbrojenia na 1 sierpnia rano:
karabiny – 2629 szt – użyto ok. 1000 szt.
ręczne karabiny maszynowe (rkm) – 145 szt. - użyto 60 szt.
ciężkie karabiny maszynowe (ckm) – 47 szt. - użyto 7 szt.
pistolety maszynowe (pm) – 657 szt. - użyto ok. 300 szt.
karabiny ppanc i piaty ok. 35 szt.
działka przeciwpancerne – 2 szt.
moździerze i granatniki – 16 szt.
pistolety – 3846 szt. - użyto 1700 szt.
granaty – 44 387 szt. - użyto ok. 25 000
materiały wybuchowe ok. 1300 kg
amunicja brak danych – ogólnie sytuacja rozpaczliwa
Ilość uzbrojenia pozwalała na sformowanie 70 plutonów zdolnych do prowadzenia działań bojowych przez dwa dni. W godzinie „W” uzbrojonych było 3500 powstańców na 36 500 zmobilizowanych. Użyto dużo mniej uzbrojenia niż posiadano ponieważ nieprzygotowana i gorączkowa mobilizacja wraz z brakiem zaskoczenia uniemożliwiła dotarcie do części magazynów broni.


Komentarze
Pokaż komentarze (6)