"W enuncjacjach pana Łukawskiego z Porozumienia Rodzin Kresowych brzmi fałszywa nuta, i łatwo ją usłyszeć. Pisze o „godnych obchodach” a nie „o wiecu partyjnym”, a sam firmuje inicjatywę jawnie polityczną. Jestem zwolennikiem godnego udziału w obchodach członków różnych ugrupowań społecznych i politycznych, bo to sprawa ogólnonarodowa. Nikt jednak nie ma prawa zawłaszczać tego uroczystego przedsięwzięcia dla swoich celów" - mówi Jan Niewiński
W dniu 11 lipca będziemy obchodzić kolejną rocznicę apogeum banderowskiego ludobójstwa na Wołyniu a także 70. rocznicę tegoż ludobójstwa w Małopolsce Wschodniej. Postulaty środowisk kresowych pozostają te same od lat?
- Tak, ponieważ nasze oczekiwania nie zostały do tej pory spełnione. Owszem, w roku ubiegłym, przy okazji obchodów 70. rocznicy ludobójstwa banderowskiego na Wołyniu, osiągnęliśmy pewne sukcesy, przede wszystkim ten, że nie można było tej rocznicy przemilczeć, ale główne nasze postulaty są jeszcze dalekie od realizacji. Pisałem o tym kilka tygodniu wcześniej i czytelnicy „Myśli Polskiej” mogli się jeszcze raz z naszym stanowiskiem zapoznać. W tym roku kontynuować chcemy naszą misję…
Wydawać by się mogło, że po ubiegłorocznych obchodach będzie już łatwiej, tymczasem stało się inaczej.
- Tak jest, wydarzenia jakie mają miejsce od jesieni 2013 na Ukrainie całkowicie zmieniły sytuację, na naszą niekorzyść . Bezkrytyczne poparcie, jakie polski rząd, media i partie polityczne udzielają przewrotowi w Kijowie – w którym kluczową rolę odegrały formacje banderowskie – sprawia, że nasze postulaty oraz nasza ocena historii traktowane są wrogo przez władze, znaczące partie polityczne oraz media tzw. głównego nurtu. Panuje całkowite wyciszenie tematyki rozliczeń tej bolesnej karty historii i – co gorsza – mamy do czynienia z jawnym usprawiedliwianiem takich banderowskich ugrupowań ukraińskich, jak partia Swoboda z Olegiem Tiahnybokiem na czele i Prawego Sektora. Jednocześnie znacząca część polityków oraz służący im „historycy” i publicyści umniejszają, usprawiedliwiają, bądź wręcz gloryfikują zbrodnie formacji OUN-UPA. Warto przypomnieć raz jeszcze, że oprócz wymordowania ponad 200 tys. obywateli polskich zamieszkujących Kresy Wschodnie, w tym 150 tys. Polaków, banderowcy mają także na sumieniu ok. 80 tys. Ukraińców. To coś zdumiewającego, do czego doprowadzić może obsesyjna antyrosyjskość. Nawet jawni spadkobiercy Bandery i Szuchewycza stają się dla naszych polityków partnerami i sojusznikami.
Tymczasem pojawiają się głosy także tych, którzy zamierzają obchodzić rocznicę banderowskiego ludobójstwa, że to Pan je upolitycznia i nie ma mandatu środowisk kresowych.
- Chodzi o pana Andrzeja Łukawskiego z Porozumienia Pokoleń Kresowych, który ogłosił program swoich obchodów w dniu 11 lipca, a nam zarzuca uzurpację i brak konsultacji. Przypomnę więc, że nasz Komitet stanowi tak naprawdę kontynuację tego sprzed roku, a nawet komitetów z lat wcześniejszych, jakie powoływaliśmy do życia od pierwszych dużych obchodów w 1998 roku, w 55. rocznicę ludobójstwa wołyńskiego. My działamy już od 16 lat, zaczynaliśmy w całkowitej izolacji i przy niechęci mediów. W powołanym do życia Kresowym Ruchu Patriotycznym uczestniczy 37 organizacji kresowych. Pamięta Pan, Panie Redaktorze, dobrze, że wtedy tylko „Myśl Polska” podnosiła kwestię zbrodni banderowskich, wtedy byliśmy prawie sami. Nie spotkałem wówczas pana Łukawskiego ani wielu obecnych „aktywistów”. Owszem, to dobrze, że pojawiają się nowe twarze, nowe środowiska, ale wolałbym, żeby ci nowi ludzie mieli jednak jakąś wiedzę na ten temat, jakie były nasze początki, żeby mieli odrobinę szacunku dla nas, którzy zaczynali tę walkę przed wielu laty…
Więcej:
Mój komentarz:
Z pułkownikiem Niwińskim miałam przyjemność rozmawiać parę razy. To człowiek prawy i bezspornie oddany sprawie upamiętnienia ofiar Rzezi Wołyńskiej. Bardzo dobrze rozumiem czemu Pan Pułkownik i jego środowisko przeciwstawiają się próbie zawłaszczenia uroczystości wołyńskich, mam świeżo w pamięci motywowane partyjnie podwójne "Marsze Niepodległości", wrogie przejęcie festiwalu filmu niezależnego OKNO, czy ze swojego podwórka, złowrogie zamilczenie naszej niezależnej inicjatywy blogerskiej Las Smoleński - przez środowiska, którym temat Smoleńska od 4 lat nie schodzi z ust !! Dobre bowiem jest tylko to, co jest pod kontrolą i jest "nasze".
Gdyby nie Obrońcy Krzyża rok temu podczas rocznicy Smoleńska skończyłoby się linczem przez tifosi Gazety Polskiej
Byście jednak sami mogli wyrobić sobie zdanie w temacie czy przybudówki PiS "profanują rocznicę" załączam tekst komentarza znalezionego na Facebooku:
Ukazał się wywiad płk. Niwińskiego (Myśl Polska, nr 19-20 (11-18.05.2014) który krąży wśród środowisk kresowych. Zupełnie nie rozumiem bohatera tego wywiadu, który atakuje organizatorów drugiego marszu z okazji „Dnia pamięci Ludobójstwa na Kresach”. Mówi w ostatnim zadaniu: „ ..organizowanie konkurencyjnych uroczystości będzie profanacją pamięci 200 tys. ofiar tego ludobójstwa OUN-UPA.” O jaką konkurencję tu chodzi i profanację? Potomkowie ofiar mają prawo, nie wspomnę o obowiązku, do takiego świętowania i w takim towarzystwie, jaki uważają za najbardziej odpowiedni. To nie pochód pierwszo-majowy z PRL-u, gdzie wszyscy musieli iść razem, bo tak chciała władza. Mamy wreszcie demokrację i każdy świętuje tak jak uważa za stosowne i godne. Będą dwa marsze i bardzo dobrze, bo można wybrać z kim nam „ po drodze” a z kim nie pasuje, bez wyciągania tego na zewnątrz. Szacunek dla ofiar wymaga ciszy i spokoju, a nie niepotrzebnej wrzawy i licytacji kto jest ważniejszy i jakiej barwy. Smutne to, ale prawdziwe, od lat środowiska kresowe są podzielone i nie ma sposobu scalenia tego ruchu, mimo, że cel jest jeden. Różnice zdań między pewnymi osobami zupełnie niepotrzebnie są upubliczniane i to jest bez wątpienia „profanacją” pamięci ofiar a nie organizowanie drugiego marszu. Przytomni ludzie ze środowisk kresowych i patriotycznych, mówią że wcale nie zaszkodził by jeszcze jeden marsz w Warszawie, bo ta jest duża i im więcej takich przedsięwzięć tym bardziej byłyby zauważalne. Płk. Niwiński w/w wywiadzie mówi: „Nikt jednak nie ma prawa zawłaszczać tego uroczystego przedsięwzięcia dla swoich celów.” A niestety sam to robi*. Przypomnijmy, że historia narodowa jest naszą wspólną własnością . Nie jest zatem to własność środowisk kresowych ale wszystkich Polaków . Chwała tym wszystkim środowiskom patriotycznym które chcą świętować z nami. Autor wywiadu mówi: „Nasz Komitet podejmie stosowne decyzje, ale ja osobiście nie widzę możliwości współorganizowania tej rocznicy razem np. z Solidarnymi 2010.” Tą wypowiedzią wyraźnie sam sobie odpowiada dlaczego musi być drugi marsz, otwarty dla wszystkich Polaków, którzy chcą wziąć udział w tej manifestacji. Ten marsz będzie otwarty nawet dla Ukraińców którzy są w stanie potępić zbrodnie OUN-UPA. Takie obchody mają również olbrzymie znaczenie informacyjne dla całego naszego społeczeństwa, które jeszcze nie jest w pełni zorientowane w tym ciemnym zaułku naszej historii. Takie wywiady jak p/w nie wnoszą nic pozytywnego dla sprawy a jedynie czynią zbędny zamęt. To nie kampania wyborcza, ani konkurs na to więcej zrobił. Nie dziwi mnie obrzucanie się „błotem” wśród polityków, bo polityka to „Bagno”, ale ludzie ratujący pamięć historyczną powinni być chociaż odrobinę mądrzejsi od polityków, bo ci ostatni nie wyciągają wniosków z historii.
Bogusław Szarwiło
* dokładnie tak samo zachowuje się złodziej w autobusie, gdy się zorientował, że został przyuważony - krzyczy, że jest okradany


Komentarze
Pokaż komentarze (2)