centaurek centaurek
265
BLOG

Bard zapomniany

centaurek centaurek Kultura Obserwuj notkę 3

Zdarza się, że dzieło przerasta mistrza. Nieśmiertelną wręcz sławę, przynajmniej w naszym kraju, osiąga utwór, a jego wykonawca pozostaje zapomniany. Dziwny zresztą wykonawca, bo choć dysponował fantastycznym, ciepłym głosem, choć lista filmów, w których wystąpił imponuje zarówno długością, jak i tytułami to jednak na dźwięk jego nazwiska większość Polaków wzruszyłaby zapewne ramionami i zapytała – „kto zacz ten pan?”

Ale wystarczyłoby, by pytający zanucił czy zagwizdał pewną piosenkę i w tym momencie każdy z tych zdziwionych nagle uśmiechnąłby się, pokiwał głową i pewnym głosem odpowiedział: „A, to on! Oczywiście, że znam!”

No bo, z ręką na sercu, kto z nas nie słyszał piosenki zaczynającej się słowami: „Deszcze niespokojne potargały sad…”?

Edmund Fetting (bo nim oczywiście mowa) to osoba obdarzona niezwykłą barwą głosu. Wystarczy posłuchać choćby jego interpretacji cudownej ballady Bułata Okudżawy „A przecież mi żal” by zakochać się w tym głosie bez pamięci. Nic dziwnego, że pisali i komponowali dla niego najlepsi. Choćby cudna ballada napisana przez Krzysztofa Komedę specjalnie dla Fettinga – „Nim wstanie dzień” (ze słowami Agnieszki Osieckiej). Ci, którzy oglądali film „Prawo i pięść” (z Gustawem Holoubkiem w roli głównej) zapewne do dziś pamiętają tę wspaniałą, wbijającą się w umysł piosenkę i ciepły głos Fettinga.

A jednak zawsze pozostawał w cieniu. Gdyby znów zapytać kogoś, z jakiego filmu pamięta Fettinga, znów reakcja byłaby podobna – wzruszenie ramion. I nawet odpowiedź „Czterej pancerni i pies”, która nasunęłaby się po poprzednim pytaniu, byłaby błędna, bo tam akurat go nie było. Ale był w innych, równie znanych serialach. Nie wierzycie?

„Stawka większa niż życie”, „Doktor Ewa”, „Czarne chmury”, „07 zgłoś się”, „Wielka miłość Balzaka”, „Daleko od szosy” – we wszystkich tych serialach zagrał (choć przeważnie tylko w jednym odcinku) Edmund Fetting. A filmy? Proszę bardzo – „W pustyni i w puszczy”, „Nad Niemnem”, „Sprawa Gorgonowej”, „Test pilota Pirxa”., „Popioły”… Dlaczego zatem nikt dziś o tym aktorze i piosenkarzu nie pamięta? Edmund Fetting grywał przeważnie role drugo- a nawet trzecioplanowe, epizodyczne (jak choćby ojciec Nel Rawlinson z filmu „W pustyni i w puszczy”). W jego dorobku filmowym próżno szukać jakiejś roli, która wyniosłaby go na piedestał. Być może gdzieś w głębi duszy pamiętał,  iż zrezygnował z Państwowej Wyższej Szkoły Teatralnej, gdyż wmawiano mu, iż nie ma predyspozycji do bycia aktorem. Z drugiej strony, zapewne wykładowcy w/w uczelni musieli się nieźle zdziwić, widząc swego niedoszłego wychowanka zbierającego oklaski na deskach teatrów w Opolu, Kaliszu, Łodzi i przede wszystkim w Gdańsku.

Cieszę się, że dzięki globalnej sieci takich właśnie wydawałoby się zapomnianych artystów mogę odkrywać na nowo, delektując się ich głosem, tekstami, jakich próżno dziś szukać… Że plątając się w nitkach internetowej pajęczyny można wyszukać i posłuchać tych, którzy geniuszami będąc, spędzili swe życie niemalże w cieniu…

Odkrywam Fettinga na nowo. I mam nadzieję, że jego utwory, jego interpretacje Aznavoura czy Okudżawy pozostaną na długo w pamięci będą odkrywane na nowo. By kolejne pokolenia mogły wciąż podśpiewywać z nostalgią: „A przecież mi żal…”

centaurek
O mnie centaurek

Nowości od blogera

Komentarze

Inne tematy w dziale Kultura