Przed dwiema godzinami zakończyło się w Muzeum Powstania Warszawskiego spotkanie:"Opowiedzieć Powstanie. Muzeum Powstania Warszawskiego i KARTA - dwie strategie pamięci." Prowadzący je Pan z GW oznajmił, że KARTA ma strategię realistyczną a Muzeum niepokojącą. Ekspozycje wiodą do "sakralizacji insurekcyjności" bałamucąc młodzież, gdyż przecież niebezpieczne umiłowanie wolności doprowadziło do zagłady miasta i śmierci ćwierći miliona ludzi. Dobrze by zrobiło Panu z GW gdyby tę liczbę obniżył o mniej więcej sto tysięcy - ale to tak dla porządku. Tragiczne jest gloryfikowanie insurekcyjnosci, bo aby przez 63 dni powstańcy mogli czuć się wolni musiało zginąć 250 tysięcy ludzi i miasto ulec zagładzie - nauczał Pan z GW. Jan Ołdakowski musiał się z tego tłumaczyć, nie pierwszy raz zresztą. Już prasa nie raz kazała mu się tłumaczyć z niepokojącego sukcesu Muzeum i niezdrowej perspektywy ekspozycji - za mało o cywilach i mieście zrównanym z ziemią. Tymczasem każdy kto był w Muzeum wie, że zwiedzanie kończymy patrząc na wstrząsające zdięcia ruin, oglądając je można wysłuchac relacji kobiety ocalałej z egzekucji na Woli. Relacja tej ocalałej jest o wiele bardziej dramatyczna, niż to co pod tytułem "Kamienica" ukazało się w ostatniej KARCIE i dało impuls do tej dyskusji. Pan z GW zwierzył się także, że go niepokoi kult takiego państwa - miał na myśli Polskie Państwo Podziemne - które skazuje swoich obywateli na smierć. Państwo powinno troszczyć się o bezpieczeństwo swoich obywateli. Naprawdę tak powiedział !
Tak więc, niebezpieczne tęsknoty wolnościowe skończyły się hekatombą i ruiną, co już Panie i Panowie z GW podnosili niejednokrotnie w swoich publikacjach.
Ponad rok przed Powstaniem Warszawskim było tzw. Powstanie w Getcie. " Obłąkani" chęcią umierania stojąc, inni mieszkańcy Warszawy doprowadzili do całkowitej ruiny środka naszego miasta i to ruiny robiącej wrażenie nawet przy zniszczeniach popowstańczych. Niemcy zburzyli wszystko do gołej ziemi i wywieźli gruz. To nie było parę ulic, a rozległa przestrzeń. Bojowcy, którzy nie chcieli potulnie pójść na Umschlagplatz, wiedzieli, że ok. 60 tysięcy ich rodaków zamieszkujących getto i tak tam pójdzie, ale oni umrą z honorem. To nie bylo żadne powstanie, nie mialo celów wojskowych. Chcieli nie dać tanio skóry i zabili kilkuset Niemców ginąc pod gruzam, i w płomieniach. Getto to był jednak spory kawał Warszawy. Dlaczego o tej "nieodpowiedzialności' nie piszą Panie i Panowie z GW?


Komentarze
Pokaż komentarze (18)