Niestety, tytuł nie calkiem mój - była taka rubryka kiedyś w krakowskim "Czasie" - pożyczam, bo użyteczny. No tak, postęp nie jedno ma imię i oblicze, a wciska się wszędzie nieproszony i znienacka. Np. koło ołtarza lubi się pokazać, a gdzie jak gdzie, ale tam to już na pewno nikt nie prosił, a może kto i prosil - czasy teraz skomplikowane i rozeznać trudno. Jest pogrzeb w jednej z podwarszawskich miejscowosci, dwoje skrzypiec w stosownym momencie jak należy "Ave Maria", ale tak już bliżej końca"Imagine"Lennona. To sympatyczna twarz postępu, no bo kto nie lubi Beatlesów, a melodia nastrojowa i pasuje jak najbardziej. Skrzypce melancholijnie swoje, a mnie natretnie chodzi po głowie tekst "Imagine". Przed ołtarzem i Sakramentem takie myśli, to trzeba się chyba będzie wyspowiadać, ale przecież nie ja to napisałem, ja tylko sobie w myśli śpiewam:
"Imagine there's no heaven, It's easy if you try. No hell below us, above us only sky*. Imagine all the people, living for today...
Imagine there's no countries, It isn't hard to do. Nothing to kill or die for, no religion too."
Słuchamy w skupieniu i ci, którzy przyjęli właśnie Komunię Św., i dwóch księży. Nie znają angielskiego, czy Lennona?
Ale to nie wszystko. Pogrzeb był państwowy i w pewnym momencie do kościoła wkracza nieduża białogłowa w mundurze, ostrogach i przy szabli, wydaje komendy - to zmiana warty przy trumnie.
Podjęta po mszy staranna lustracja zewnętrznych murów świątyni nie ujawniła napisu: "mane, tekel, fares".
* tak na wszelki wypadek - sky to niebo z słoneczkiem i chmurkami, heaven - niebo z Bogiem i Aniolami. Angielski to rozróżnia.


Komentarze
Pokaż komentarze (1)