W artykule "Niejawne szwadrony bezpieki" w ostatnim "Uwazam Rze" Sławomir Cenckiewicz ujawnia, że w w latach 70-tych gwaltownie wzrosła liczba funkcjonariuszy na etatach niejawnych. Byli kierowani do ministerstw , instytutów naukowych i do przemysłu. Wewnętrzna instrukcja SB ostrzegała:"Pracownik operacyjny winien być przygotowany na to, że będzie musiał dość często i przy różnych okazjach pić alkohol. Tych okazji niestety jest dość dużo i z tego względu osoby, ktore źle przyjmują alkohol albo stają się po spożyciu alkoholu zbyt gadatliwe, winny umiejętnie i taktownie w odpowiednim momencie umieć sie wycofać." Musieli funcjonariusze się stosować, bo ludowa mądrość PRL-u glosiła:"Kto nie pije, ten kapuje". Inna ludowa reakcja na nauki marksizmu, wedle ktorych naukowo dowiedzione następstwo formacji społeczno-ekonomicznych musi, jak amen w pacierzu skończyć się komunizmem głosiła, że ten nieubłagany ciąg to :"niewolnictwo, feudalizm, kapitalizm, socjalizm, alkoholizm."Autor instrukcji musial rzeczywistość otaczającą SB postrzegac jako coś w rodzaju końca historii. Ten obraz państwa, które penetrując "Pracownik operacyjny winien być przygotowany..." to najkrótsza recenzja PRL-u, jaką czytałem i pisana przez tych, ktorzy wiedzieli więcej, niz inni.
Wczesnozimowe ulice Warszawy. Po dwóch, po trzech wracają z pracy mężczyżni, jesionki rozpięte, szaliki rozwiane, krok marynarski. Wracają po "rybce". Wczesnowiosenne ulice, obraz jak wyżej, to w pracy było" jajeczko". Przed "jajeczkiem' byl jeszcze Dzień Kobiet, znow warszawiacy chwiejnym krokiem wracali do domów tym razem z nieśmiertelnymi goździkami w dłoniach. Uczcili już koleżanki z pracy, przyszedł czas na żony. Gdzie te czasy? Tego teraz zupelnie nie widać.
A ostrzegali, że kapitalizm jest nieludzki. Jaka musi być atmosfera teraz w tych urzędach, instytutach i korporacjach? Wyzysk, strach, płacz i zgrzytanie zębów. To przed tym miala nas obronić SB. I co?


Komentarze
Pokaż komentarze (2)