cepol
Czechy, Polska, Ameryka Łacińska, Służby specjalne, StB.
3 obserwujących
35 notek
32k odsłony
494 odsłony

Nawrócony agent

Souza, ABS Praga
Souza, ABS Praga
Wykop Skomentuj2

Pisząc trzecią (jedna ukazała się dotychczas w Brazylii, druga w Urugwaju, pierwsza ukaże się teraz w zmienionej formie w Czechach) książkę o działaniach czechosłowackiego wywiadu komunistycznego w Ameryce Łacińskiej natrafiłem na arcyciekawą historię pewnego Brazylijczyka, którego do wczoraj uważałem za najbardziej zdemoralizowanego agenta, jakiego w teczkach StB (Bezpieczeństwa Państwowego - odpowiednika SB) odkryłem. 


Wczoraj zmieniłem pogląd.


Ale po kolei.


Zasadniczo badam dwa tory działania StB - wywiadowczy, czyli działania I. departamentu czechosł. MSW oraz kontrwywiadowczy - czyli II. departament MSW. Wiadomo, pierwszy to zazwyczaj sprawy zagraniczne, natomiast drugi to krajowe, w tym przypadku chodzi zazwyczaj o teczki obserwacji zagranicznych dyplomatów czy dziennikarzy akredytowanych w Czechosłowacji. Bywa i tak, iż sprawy się łączą, czyli ktoś jest rozpracowywany przez wywiad, jedzie na dłużej do Czechosłowacji i przejmuje go kontrwywiad albo na odwrót. 


Ta sprawa ma podobny scenariusz - Brazylijczykiem najpierw w Pradze zajął się Departament II., a gdy został powołany z powrotem do swojej ojczyzny, przejęła go "jedynka".


Każde badanie to najpierw dokładne studiowanie danej teczki a następnie rekonesans internetowy i książkowy, by się o danej osobie dowiedzieć jak najwięcej, by skompletować dane, by uzyskać w miarę pełny obraz sprawy.


W tym przypadku było trudno, ponieważ Brazylijczyk, rozpracowywany w latach 1956-1958 w Pradze nazywał się Souza. A Souzów w Brazylii według jednej strony internetowej liczącej częstotliwość występowania nazwisk w poszczególnych państwach, jest w Brazylii aż pięć milionów" No szukaj igły w stogu siana. Ponieważ sprawa dotyczy człowieka, który w czasie rozpracowania nie był nawet dyplomatą, czyli nikim znaczącym, nic nie dały rożne szczegóły znane z teczki, czyli z obserwacji StB. Miejsce urodzenia, data urodzenia czy inne informacje nijak nie pomogły w szukaniu osoby. Imiona też nie zbyt były pomocne, bo powiedzmy, że poszukiwania zawęziły się w ten sposób z pięciu milionów do kilku tysięcy, ale to i tak sporo. A nie ma tyle czasu, by siedzieć i szukać i szukać...


Pomógł kolega, współpracownik Mauro Abranches Kraenski, on jako Brazylijczyk mimo wszystko lepiej sobie radzi w brazylijskim internecie i "nasz" Souza się odnalazł.


Niestety już nie żyje, więc nie sposób go zapytac o zdarzenia z lat 1956-1970, bo tyle według dokumentacji trkala jego sprawa prowadzona przez StB.

No dobra - najpierw trochę słów o jego "praskim" okresie. Na ambasadę do Pragi go zabrał doświadczony i wieloletni dyplomata, który w czasie drugiej wojny światowej pracował np. w Berlinie, Fernando Nilo de Alavarenga. Był on ambasadorem w Czechosłowacji w latach 1954-1959. Jego też czechosł. kontrwywiad oczywiście obserwował. Souza miał szczęście i pecha. Alvarenga go znał i wyciągnął jako właściwie niewykształconego, nic nie znaczącego człowieka z Brazylii na placówkę zagraniczną. Lecz nie była to tylko cheć pomagania ze strony pana ambasadora, jako raczej chęć zaspokojenia własanych zachcianek. Alvarenga był bowiem homoseksualistą i Souzę sobie przywiózł jako podręcznego i dyspozycyjnego kochanka. Nic mu nie przeszkadzało, że niemajętny Souza zostawił w Rio żonę z trójka dzieci. Souza otrzymał formalnie posadę archiwisty ambasady, ale nie otrzymywał pensji, a  jedynie jakieś kieszonkowe od ambasadora. Czyli był i nie był oficjalnym urzędnikiem. Rola kochanka mu nie zbyt odpowiadała i przede wszystkim szukał możliwości dorobienia się. Zamierzał wysyłać pieniądze żonie w Brazylii, bo planowali kupno nowego mieszkania. Trafił mu się job, przekazany mu przez innego dyplomatę z ambasady, niejakiego Pacheco, który planował wyjechać z kraju i odstąpił mu dorobek polegający na tłumaczeniu napisów do filmów z hiszpańskiego na portugalski dla firmy Czechosłowacki Film Państwowy. To wyczaiła StB i dzięki informatorom wiedziała tez, jaka jest prawdziwa rola Souzy wobec Alvarengi. StB podstawiła swojego oficera i ten udając współpracownika Filmu nawiązał z nim kontakt. Bardzo szybko wyszło na jaw, że Souza dla pieniędzy zrobi wszystko i w krótkim czasie udalo się go zwerbować jako agenta. Dodajmy, iż Brazylijczyk miał w tym czasie 26 lat, nie znał świata, nie znał niczego, miał pewnie kompleksy, więc dla StB to była stosunkowo łatwa ofiara.

Brazylijski agent więc przynosił na spotkania z esbekiem tajne dokumenty i dorobił się regularnej lewej pensji od StB, która pięciokrotnie przewyższała ówczesną średnią krajową. Dodatkowo za nadzwyczajne zadania otrzymywał po 150 dolarów. To w tamtych czasach były potężne pieniądze. Nowy status materialny pozwolił wyzwolić mu się z objęć starego kochanka i mógł zacząć żyć po swojemu. Jego interesował świat dyplomatów, kobiety, imprezy. I trzeba zaznaczyć, iż był młody, przystojny, szybko się uczył i miał powodzenie u kobiet. StB i to wykorzystała i nakierowała go na sekretarki różnych kapitalistycznych ambasad. I dzięki tym znajomościom przynosił wiele tajnych opracowań, często strategicznie ważnych z ambasad Włoch czy innych państw. Po prostu był dobry w te klocki i skuteczny. 

Wykop Skomentuj2
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Kultura