67 obserwujących
69 notek
441k odsłon
  812   0

Jałtańska cisza elit - Powstanie Warszawskie 1944

             Dwa lata temu gazeta The Financial Times (28 lipca 2006) skrytykowała “bliźniaków Kaczyńskich” za przeprowadzane przez nich reformy. Autor wstępniaka przypomniał “narodową reputację [Polaków] do skłonności do impulsywnych działań [pod Monte Cassinoi kiedy indziej w ich historii) (“the national reputation for impulsive action (at Monte Cassinoand elsewhere in their history)” ].

Naturalnie chodzi tutaj przede wszystkim o Powstanie Warszawskie – fakt, o którym angielski redaktor nie chciał pisać wprost.

 

Dla optymistów jest to znak wyrzutu sumienia na Zachodzie. Twierdzą oni, że Powstanie Warszawskie najlepiej symbolizuje opuszczenie Polski przez naszych aliantów między 1939 a 1945 r., oraz potem.  Potęga tego symbolu powodowała jego przemilczenie przez 60 lat.   

Wyrzut sumienia? 

Jest to dziwne rozumowanie. Dla polityków zachodnich Powstanie było bardzo niewygodne. Komplikowało wspólne stosunki ze Stalinem. Dlatego Powstanie Warszawskie funkcjonowało jedynie przez chwilę w zbiorowej zachodniej świadomości – bardziej w Wielkiej Brytanii niż w USA. Było obecne bardzo krótko jesienią 1944 r. Powstanie zaistniało dzięki mediom, a szczególnie listowi otwartemu Naczelnego Wodza, gen. Kazimierza Sosnkowskiego. Ale pamiętajmy, że w tym czasie media zachodnie dużo bardziej ekscytowały się aliancką inwazją na Normandię oraz potężną ofensywą sowiecką, która do końca lata 1944 r. dotarła do Wisły, oraz zajęła część Bałkanów.Przez następne pół wieku Powstanie właściwie nie funkcjonowało w zbiorowej pamięci Zachodu. Było konsekwentnie przemilczane przez media. O Powstaniu nie mówili też za bardzo zachodni politycy, bowiem trudno było oczekiwać po nich corocznicowego samobiczowania. Trudno było nawet spodziewać się krokodylich łez po Powstaniu, gdy – logicznie – zryw Polaków godził przecież w ustalony w Teheranie i Jałcie ład powojennego świata. Pamięć o nim podważała więc pokój i dobrobyt Zachodu.Naturalnie nawet wśród polityków zachodnich były prominentne wyjątki. Gdzieniegdzie pamiętano o Powstaniu. Prawie bez wyjątku chodziło o podkreślenie polskiej woli walki o wolność w kontekście antykomunizmu. W latach 60dziesiątych ubiegłego stulecia z okazji Powstania generała Tadeusza Komorowskiego (“Bór”) przyjął prezydent USA L.B. Johnson, walczący wtedy ostro z komunistami w Wietnamie. W 1984 r. prezydent Ronald Reagan na uroczystym przyjęciu w Białym Domu udekorował Stefana Korbońskiego, ostatniego szefa Polskiego Państwa Podziemnego, oraz innych powstańców wysokimi odznaczeniami państwowym. Na miłe słowa zdobyła się też pani Premier Margaret Thatcher. Ale to były wyjątki w morzu niepamięci.  

Uniwersytety  

Z tego samego powodu właściwie nie było zapotrzebowania na Powstanie na zachodnich uniwersytetach. Tutaj kompleks jałtański nałożył się na silny filosowietyzm oraz powszechną niemal lewicowość na wydziałach nauk społecznych. Wraz z narastaniem takich postaw od lat 60dziesiątych, zanikały odruchy sympatii z Polską wolną, niepodległą, tradycyjną, chrześcijańską. Polską, o jaką walczyli powstańcy warszawscy. W rezultacie bardzo niewielu historyków zachodnich poświęcało czas na badanie tej tragedii. A jeśli już, to byli to polscy emigranci – J.K. Zawodny czy Jan Ciechanowski. Norman Davies to prawie zupełny ewenement. Wyjątek od reguły.Trudno więc mówić o funkcjonowaniu Powstania jako kolektywnego wyrzutu sumienia na Zachodzie, gdy jałtańska cisza elit o nim była normą.  

Przełom? 

W czerwcu i sierpniu 2004 r. – na rocznicę D-Day (inwazja na Normandię) oraz Powstania – stacja telewizyjna CNN wyemitowała program “The Warsaw Rising ‘44”. Było to pierwsze poważne wydarzenie medialne o Powstaniu od 1944 r. Zaskoczyło to wielu obserwatorów. Niektórzy polonijni działacze samogratulująco poklepali się po łopatkach, wskazując na “potęgę Polonii”. Post-komuniści z warszawskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych wskazywali na udział Polski w wojnie w Iraku. Nadwiślani euroentuzjaści podkreślali, że program CNN udowadnia czarno na białym, że “nareszcie nas zauważono” w związku z wejściem do Unii Europejskiej.Reakcje na Zachodzie były różne. Przeważała chyba żałość i zdumienie. Pochylono głowy nad tragedią. Naturalnie CNN otrzymała również pogróżki od neonazistów, insynujące, między innymi, że “Warsaw Rising ‘44” to “polski spisek.”Jak było naprawdę?  

Powstanie Powstania ‘44             

W sierpniu 2003 r. baronowa (Lady) Blanka Rosenstiel, znana działaczka polonijna w USA  zdecydowała, że na okrągłą, 60dziesiątą rocznicę Powstania Warszawskiego jego uczestnikom, jak również wszystkim Polakom, należy się film. Zamieszkała w Miami na Florydzie oraz w Charlottesville w Wirginii, Lady Blanka była dziewczynką, gdy wraz z matką oraz dwójką braci została złapana w powstańczej Warszawie i wywieziona do obozu pracy przymusowej do Rzeszy. Jej ojciec zginął wcześniej w Dachau, a ciotka na Pawiaku. Oboje byli żołnierzami konspiracji niepodległościowej. Lady Blanka czuła się zobligowana patriotyzmem pamięci o bliskich, o zniszczonym mieście swego dzieciństwa. Co więcej, Lady Blanka od kilkudziesięciu lat jest animatorem całego szeregu kulturalnych przedsięwzięć sławiących imię Polski w USA. Tak było i tym razem.           

Lubię to! Skomentuj32 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale