67 obserwujących
69 notek
441k odsłon
  1148   0

Dwie drogi, jeden cel - Ukraińcy w brygadach międzynarodowych H

 Tak się składa, że przynajmniej, jeśli chodzi o edukację historyczną,  największe krajowe dzienniki spełniają często rolę Polskiej Akademii Nauk. Mianowicie poruszają tematy, których w okresie PRL nie badano. Dotyczyło to przed kilkoma laty zarówno sporów wokół Jedwabnego, jak i – w o wiele mniejszym zakresie - sprawy 14 Waffen-SS Grenadier Division Galizien, czyli tzw. ukraińskiej dywizji “Holyczyna”. 

 

Jak podaje  amerykański historyk pochodzenia ukraińskiego  Orest Subtelny, w formacji tej służyło około 13,000 ochotników, co stanowi tylko niewielki procent z ogólnej liczby 220 000 Ukraińców, którzy walczyli w niemieckich mundurach w czasie drugiej wojny światowej.            

Z jednej strony słyszymy glosy o jednoznacznej zbrodniczości tej formacji, a z drugiej -  jednakowo kategoryczne zaklęcia o jej raczej pozytywnym charakterze. Trudno powiedzieć na czym opierają się dyskutanci. Przecież jeszcze nie przeprowadzono badań z prawdziwego zdarzenia na temat 14 dywizji SS. Jednak obie strony w debacie traktują sprawę tak, jakby była ona zamknięta, a o wszystkim miała przekonać opinię publiczną pokrętność argumentów mniej lub bardziej demagogicznych.  

Aby odkłamać obowiązujący w czasach komunistycznych jednoznacznie negatywny image tej formacji, Gazeta Wyborcza opublikowała swego czasu kilka opinii, które w przeszłości można było raczej chyba tylko usłyszeć jedynie prywatnie w kręgach byłych dywizyjnych towarzyszy broni.  

Według tych opinii dywizja była namiastką wojska ukraińskiego walczącego z komunizmem (argument nacjonalistyczny) i nie różniła się właściwie, czyli nie była lepsza ani gorsza od innych etnicznie nie-niemieckich dywizji SS (argument relatywistyczny).  Takie kategoryczne postawienie sprawy rzeczywiście może dla niektorych jawić się jako atrakcyjna alternatywa do prymitywnych enuncjacji komunistycznej propagandy. Trochę inaczej owa argumentacja brzmi, gdy dzieje i poczynania SS Galizien umieścimy w szerszym kontekście historycznym oraz przyjrzymy się uważnie szczegółom jej działalności (sugerując przy tym konieczność  dalszych badań przedmiotu).

 

Pamiętając o celach i metodach polityki III Rzeszy postarajmy się odpowiedzieć na dwa podstawowe pytania:

          1.  jak suwerenna była 14 dywizja SS, czyli  na ile ukraińska była to dywizja?; oraz

         2.   jak działania 14 Waffen SS różniły ją od innych dywizji SS ze szczególnym naciskiem na jej stosunek do Żydów i Polaków.                                                

 

Polityka i konkurencja             

Przyjęło się uważać, że III Rzesza była państwem totalitarnym, opartym na tzw. Führerprinzip - zasadzie, że o wszystkim decydował Hitler. Jednak część historyków uznała, że model totalitarny nie może w pełni tłumaczyć rozmaitych subtelności historii narodowo-socjalistycznych Niemiec. Niektórzy badacze postulują konieczność rozpatrywania okresu 1933-1945 przez pryzmat stosunków między rozmaitymi ośrodkami władzy państwowej III Rzeszy. Centra te to przede wszystkim policja, wojsko i administracja cywilna.  Instytucje owe współpracowały ze sobą. Bardzo często również konkurowały o wpływy i władzę. Naturalnie Hitler pozostawał ostatecznym arbitrem ich racji. Tak było choćby w sprawie sporu miedzy Wehrmachtem a SS w Polsce centralnej. Niektórzy wyżsi dowódcy wojskowi krytykowali terror policyjny, ale rację Hitler przyznał silom bezpieczeństwa.             

          Czasami konkurencja międzyinstytucjonalna przybierała formę groteskową. Na przykład, jak pokazał historyk niemiecki  Martin Broszat, w Chorwacji Ministerstwo Spraw Zagranicznych III Rzeszy zdołało zainstalować u władzy “swoich” ludzi – Ustaszowców. Dlatego cały czas potem SS było nastawione krytycznie w stosunku do tego rządu. Dochodziło nawet do tego, że wyżsi policjanci nazistowscy pisali skargi do Berlina o bestialstwie skrajnych nacjonalistów chorwackich wobec ludności serbskiej i żydowskiej.   

               W tzw. Dystrykcie Lublin Generalnego Gubernatorstwa (GG) niemiecka administracja cywilna pragmatycznie sprzeciwiła się krwawym eksperymentom SS polegającym na masowym deportowaniu ludności polskiej. Według raportu inspekcyjnego z maja 1943 między szefostwem policji i urzędem gubernatora dystryktu “o żadnej kooperacji nie może być mowy; właściwie [oba organa władzy] działają przeciw sobie.” Nie chodziło przy tym o żadne względy humanitarne, czy narodowy socjalizm z ludzka twarzą. Rzecz była w tym, że wymyślone przez policje deportacje na Zamojszczyźnie zakłócały sprawny przebieg ekonomicznej eksploatacji Polaków. Administracja cywilna nie mogła wykonać planu dostaw do Rzeszy.   Rok wcześniej jednak, jak pokazał w swojej pracy Bogdan Musiał, to właśnie urzędnicy cywilni jako pierwsi zorganizowali deportacje Żydów do obozów zagłady. Policja przyłączyła się dopiero potem i przejęła cala operacje, zazdrośnie strzegąc swych prerogatyw. Zresztą zachodziła obawa, że narodowo socjalistyczne władze cywilne chciały ograniczyć mord tylko do tzw. “zbędnych” Żydów, czyli kobiet, dzieci i starców, których eksploatacja ekonomiczna nie opłacała się.              

Lubię to! Skomentuj12 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale