182 obserwujących
1116 notek
1022k odsłony
368 odsłon

Rozsądna polityka Kościoła (3)

Wykop Skomentuj14

Członkowie Episkopatu mieli różne poglądy na rolę Kościoła po wprowadzeniu stanu wojennego.


       W kolejnych miesiącach 1982 roku Kościół prowadził z władzami rozmowy mające na celu zwolnienie choćby części internowanych oraz złagodzenie rygorów stanu wojennego. Równocześnie zajmowano publicznie wstrzemięźliwe stanowisko wobec kwestii o charakterze politycznym. Najistotniejsze było krytyczne podejście do manifestacji opozycji związanych z rocznicą zawarcia „Porozumień Sierpniowych”. W czasie wrześniowego posiedzenia Rady Głównej  ksiądz prymas zastanawiając się nad wydarzeniami z 31 sierpnia i 1 września zaznaczył, iż „sprawa nie jest możliwa do jednoznacznej i syn¬tetycznej oceny.  Możemy spojrzeć na te wydarzenia od strony mojego wezwania do niewychodzenia na ulicę. Nie zostało to przyjęte albo tylko w małej mierze. Radykalizujące siły miały większy posłuch, bo szły na fali nastrojów. My mówimy: nie wychodźcie na ulicę, nie dajcie się bić, bo opryszki czekają i was biją. (…) Dlaczego nie posłuchano Kościoła? Myślą, że nasz głos był głosem wołającego na puszczy, choć był głosem jakiegoś świadectwa. Był jednak głosem Kościoła, który zawsze nawołuje do miłości i pokoju. Kościół dobrze zrobił – każdy to przyzna – że nawołuje do pokoju, ale nastroje szły gdzie indziej”.


       Z kolei biskup gdański Lech Kaczmarek wskazywał, iż, inteligencja miejscowa na Wybrzeżu jest zdania, że Kościół jeszcze niejedną potyczkę przegra, ale wojnę wygra Natomiast wśród społeczeństwa nie ma spokoju. Jest ciche wrzenie, które może się przerodzić znowu w jakieś niebezpieczne wydarzenia”.


          Biskup Tokarczuk oceniał sytuację zupełnie inaczej i zwracając uwagę na uwarunkowania geopolityczne oraz sytuację wewnętrzną, uważał, iż  stwierdzając: „Musimy ciągle pamiętać, z kim mamy do czynienia. To jest system, który liczy blisko 40 lat – jeśli jakiekolwiek były koncesje, to były tylko pod naciskiem. Ten system nigdy niczego nie odda dobrowolnie. I na przyszłość ten nacisk jest koniecznością narodową, a nawet kościelną”. I dodawał:  „Moim zdaniem, największą przeszkodą w tej chwili nawet nie jest ZSRR. Związek Sowiecki jest dosyć realistyczny. (…) Natomiast największą przeszkodą jest krajowa nomenklatura. To są już dynastie, które planują na dzieci i wnuki. Teraz poszerzenie marginesu wolności, jakiś dobór ludzi na stanowiskach powoduje, że niejeden z nich spada i tu jest źródło główne oporu, o bezpośredniej ingerencji Rosji nie ma mowy”.


        Przytoczone słowa dowodzą dużego zmysłu analitycznego bp. Tokarczuka, który poczynił niezwykle trafne obserwacje na temat systemu sowieckiego i sytuacji w PRL ze szczególnym uwzględnieniem elit partyjnych.


       Ordynariusz przemyski w czasie nabożeństwa dla rolników na Jasnej Górze w dniu 5 września 1982 roku napiętnował w ostrych słowach władze PRL, porównując wprowadzenie stanu wojennego do działań niemieckiego okupanta. Domagał się również przywrócenia związków zawodowych, zwolnienia wszystkich aresztowanych i internowanych i dialogu z represjonowanym narodem. Tym razem jego słowa zyskały aprobatę prymasa, który w czasie posiedzenia Rady Głównej  z 14 września podkreślił wyraźnie: „myślę, że od Episkopatu trzeba by aprobaty do tego wystąpienia. Potrzebne jest ze względu na naszą jedność, a po drugie potrzebne jest także merytorycznie ze względu na postawienie jasno sprawy wobec tych zagmatwań, jakie niesie obecna sytuacja”.


        Wydaje się, że w tym przypadku prymas dostrzegł, iż Polacy zaczynają mieć wątpliwości co do miękkiego stosunku Episkopatu do stanu wojennego i uznał, że zaznaczenie tego w publicznie i zdecydowanie jest korzystne dla Kościoła. Z tego względu  w komunikacie z Konferencji Plenarnej obradującej w dniach 15–16 września potępiono zastosowanie przemocy, oraz równocześnie zaapelowano „do wszystkich stron zaistniałego konfliktu społecznego o ugodę, o porozumienie, o wznowienie zerwanego stanem wojennym dialogu”.


        Jednak po oficjalnej delegalizacji „Solidarności”  prymas ograniczył się w homilii do pocieszania zgromadzonych. Niedługo doszło do jego spotkania z Jaruzelskim,  w czasie którego głównym tematem rozmów była zgoda na kolejną pielgrzymkę Jana Pawła II do ojczyzny. Takie stanowisko ponownie wzbudziło wątpliwości bp. Tokarczuka, który na listopadowym posiedzeniu Rady Głównej zauważył, że „pewne grupy społeczne się obawiają, czy Kościół nie wycisza, czy nie gasi oporu społecznego. Czy obawy są słuszne, to inna rzecz – mówił – ale niebezpieczeństwo jest. Ten reżim nie jest partnerem dobrej woli”.


        Episkopat dopiero w komunikacie z Konferencji Plenarnej z 2 grudnia 1982 roku zajął oficjalne stanowisko w kwestii delegalizacji „Solidarności”, wyrażając ubolewanie, że „nie wybrano innych dróg, gdy naród dąży do pokoju i ładu społecznego. Kościół uważa, że budowa trwałego spokoju społecznego wymaga poszanowania słusznych dążeń społeczeństwa, zorganizowanego w grupy społeczne, na gruncie zawartych porozumień i umów osiągniętych w wyniku dialogu”.

Wykop Skomentuj14
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Kultura