176 obserwujących
1083 notki
995k odsłon
385 odsłon

Terrorystyczny biznes (1)

Wykop Skomentuj25

W latach siedemdziesiątych i osiemdziesiątych PRL wyeksportowała duże ilości uzbrojenia w tym do państw Bliskiego Wschodu, doskonale wiedząc, iż część trafi do organizacji terrorystycznych.



       W 1973 roku Biuro Polityczne KC PZPR przyjęło uchwałę nakreślającą kierunki współpracy z krajami rozwijającymi się, w której znalazł się przepis o pomocy dla różnego rodzaju ugrupowań wyzwoleńczych. Pomoc ta obejmowała także sprzedaż lub przekazanie uzbrojenia np. różnym palestyńskim ugrupowaniom, które prowadziły działalność terrorystyczną.


      Kontakty zawierano na najwyższym szczeblu, a przedsiębiorstwem odpowiedzialnym za eksport polskiej broni był Centralny Zarząd Inżynierii (Cenzin) ulokowany w Ministerstwie Handlu Zagranicznego, lecz kontrolowany przez MON. Spółkę tę ochraniały Wojskowe Służby Wewnętrzne i Zarząd II Sztabu Generalnego WP.


     W Polsce działały dwie firmy zajmujące się pośrednictwem w handlu bronią kontrolowane przez terrorystów: SAS Abu Nidala i Zibado Monzera Al Kassara. Pracownicy tych spółek pozostawali w zażyłych stosunkach służbowych i pozasłużbowych z oficerami Cenzinu i wywiadu wojskowego, którzy wedle relacji Abu Dauda, zarabiali „miliony dolarów” na pośrednictwie w handlu bronią.


      Do niektórych organizacji terrorystycznych broń trafiała przez pośredników takich jak firmy - SAS czy Overseas. Spółki fałszowały dokumenty przewozowe, aby nie można było odnaleźć źródła pochodzenia materiałów specjalnych.


       W latach 1970–1976 Cenzin wyeksportował dla różnych grup OWP sprzęt specjalny wartości ok. 17 mln zł dewizowych, głównie uzbrojenie strzeleckie i amunicję.


      W lutym 1977 roku Palestyńczycy z Fatah przesłali zapotrzebowanie, które zostało potwierdzone przez MON, na ogólną sumę 12,4 mln dolarów. Chcieli zakupić m.in. działka przeciwlotnicze (37 mm i 23 mm), moździerze (160 mm), pociski rakietowe Malutka oraz Grad, plastikowy materiał wybuchowy, a także karabiny AK wraz z amunicją. Ostatecznie z powodu braku transferu z Arabii Saudyjskiej dla Palestyńczyków nie doszło do realizacji tego zamówienia.


      Jednak na początku 1978 roku Cenzin podpisał dwa kontrakty na dostawy uzbrojenia strzeleckiego, amunicji i granatów dla syryjskiej grupy „Gabriela” OWP na łączną kwotę 2,64 mln dolarów. Dwa lata później  zawarto kolejny kontrakt z OWP na łączną kwotę 1 mln 350 tys. dolarów.


      W latach osiemdziesiątych rozmowy na temat dostaw specjalnych prowadził z przedstawicielami Cenzinu Abu Dżihad, a po jego śmierci w 1988 roku   Palestyńczycy szybko wysłali nową delegację ze wszystkimi pełnomocnictwami.


       Władze PRL, aby uniknąć oskarżeń o wspieranie palestyńskich terrorystów, często używały jako pośredników innych państw arabskich – przede wszystkim Libii i Syrii.  Jak informował Zdzisław Harz, naczelnik wydziału z Cenzinu, „klient libijski zwrócił się do nas z prośbą o dostarczenie dla Organizacji Wyzwolenia Palestyny” rakiet Katiusza, wyrzutni Grad, Sam-7, Strzała, granatników RPG-7 i moździerzy. Całość kontraktu wyniosła 2 mln dolarów, a jego obsługą finansową zajmował się Bank Handlowy w Warszawie.


       Wszelkie ustalenia dotyczące  sprzedaży „specjalnej” odbywały się podczas bezpośrednich spotkań zainteresowanych stron przy zachowaniu największych środków bezpieczeństwa. Starano się również wytworzyć jak najmniej dokumentów potwierdzających takie transakcje.


      Cenzin był nie tylko przedsiębiorstwem zajmującym się eksportem polskiego uzbrojenia, ale pełnił również funkcję pośrednika w międzynarodowym obrocie sprzętem specjalnym. I tak np. w 1977 roku zakupił 5 tys. pistoletów Beretta. Mimo podpisania  certyfikatu końcowego użytkownika, który poświadczał, że broń nie będzie dalej odsprzedawana, włoskie pistolety zostały sprzedane bułgarskiemu przedsiębiorstwu Kintex. Tytułem prowizji Centralny Zarząd Inżynierii zarobił ponad 25 tys. Dolarów.


       Kontakty z różnymi odłamami palestyńskich ugrupowań zbrojnych utrzymywane były poprzez polskie placówki dyplomatyczne w krajach arabskich, zwłaszcza w Bejrucie, Damaszku, Algierze, Tunisie i Ammanie. W ambasadach tych  funkcjonowały Biura Radcy Handlowego; radcami w wielu przypadkach byli przedstawiciele Cenzinu.



       Ważną rolę w kontaktach z różnymi organizacjami terrorystycznymi odgrywały polskie rezydentury wywiadu wojskowego znajdujące się na Bliskim Wschodzie. Dzięki dobrym kontaktom z Palestyńczykami oficerowie Zarządu II Sztabu Generalnego WP w Bejrucie kupowali różnego rodzaju uzbrojenie pochodzące z krajów Europy Zachodniej i Stanów Zjednoczonych.


       Na przykład  Jan Skowron, attaché handlowy w Damaszku, skontaktował się z Samirem Aminem, szefem damasceńskiej komórki organizacji Abu Nidala, który „pochwalił się posiadaniem przez jego organizację składów broni i amunicji, przy czym jeden z największych znajduje się w Dolinie Bekaa. Na moje profesjonalne zainteresowanie się tym zagadnieniem Amin bez wahania zaproponował mi wspólny wyjazd w celu zwiedzenia tych magazynów”. 


       Dzięki znajomości z Aminem uzyskano m.in. szwajcarski karabinek SIG model M 540, amunicję i amerykańską kamizelkę kuloodporną, które później przesłano do Polski. Za uzyskaną pomoc  nagrodzono go tradycyjnym upominkiem, czyli kryształem.


     Polska była wykorzystywana także jako kraj tranzytowy przez organizatorów zamachów terrorystycznych.  I tak, gdy 5 kwietnia 1986 roku doszło do zamachu na zachodnioberlińską dyskotekę „La Belle”, gdzie zginęły trzy osoby, a kilkaset zostało rannych, trzech aresztowanych Libańczyków wcześniej przebywało w PRL.


       Palestyńczycy studiujący w Polsce angażowani byli w działalność OWP i walkę z Izraelem. Gdy w 1980 roku ogłoszono powszechną mobilizację, która objęła również studentów palestyńskich w PRL przedstawicielstwo OWP poprosiło o udzielenie im urlopów dziekańskich na sześć miesięcy i udostępnienie specjalnego samolotu, którym zmobilizowani polecieliby do Bejrutu. Zostało to załatwione pozytywnie i studentów wysłano w październiku 1980 roku czarterem z Warszawy do Damaszku.


        Palestyńczycy mogli przechodzić w Polsce specjalne szkolenie. Powiązany z ambasadą Iranu Abu Fuhud był właścicielem gospodarstwa pod Warszawą, gdzie spotykali się i szkolili związani z nim Arabowie. Fuhud był w posiadaniu ostrej broni palnej. Polscy oficerowie szkolili między innymi syryjskich i libijskich pilotów oraz komandosów.


      Na terenie PRL członkowie organizacji terrorystycznych prowadzili także akcję werbunkową wśród studiujących Arabów, ale także wśród Polaków.


      Według informacji wywiadu PRL polscy specjaliści byli zaangażowani w produkcję libijskiej broni chemicznej. W zakładach chemicznych znajdujących się w miejscowości Rabta zatrudnionych było siedmiu obywateli PRL na kontrakcie Przedsiębiorstwa Handlu Zagranicznego „Polservice”. Ich zadaniem było wytwarzanie korpusów pocisków zdolnych do przenoszenia broni chemicznej.


        Na początku lat dziewięćdziesiątych Departament Stanu USA oficjalnie zwrócił się do rządów Włoch, Szwajcarii, Japonii, Danii, Austrii, Wielkiej Brytanii oraz Polski o zaprzestanie kontaktów w tej dziedzinie z płk. Kaddafim.



CDN.


Wykop Skomentuj25
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Kultura