Godziemba Godziemba
114
BLOG

Lakiernik dał głos

Godziemba Godziemba Polityka Obserwuj notkę 2

 

Czołowy historyk Salonu dr hab. Andrzej Friszke, powszechnie zwany w środowisku – ze względu na specyficzny charakter swej historiografii - lakiernikiem, uznał za stosowne ponownie zmieszać z błotem byłego szefa Biura Edukacji Publicznej IPN.  
Jakie jego zdaniem były główne błędy Żaryna?
Nigdy nie twierdziłem, że IPN nie robi rzeczy pożytecznych i nie pracują w nim również wspaniali badacze. Twierdzę jednak, że IPN mocno przechylił się na prawą burtę, i jeśli się nie wyprostuje, to grozi mu zatonięcie.
A jak Panie Friszke statek przechyli się na lewą burtę , to nie grozi mu zatonięcie?
Wątpliwą zasługą tych kampanii jest upowszechnienie w społeczeństwie polskim przekonania, że Lech Wałęsa to „Bolek”, a nie przywódca Sierpnia i „Solidarności”, bo o pozytywnej roli Wałęsy w polskich zmaganiach lat 80. w IPN głucho. Czytelnik publikacji IPN nie zauważa także, by dla tej instytucji państwowej znaczącą datą był rok 1989. Rocznicę Okrągłego Stołu obchodzono w milczeniu, zobaczymy, jak będzie z wyborami czerwcowymi.
No tak,  jak IPN mógł podważyć mit Wałęsy, jedynego – po śmierci Jana Pawła II – towaru eksportowego Polski.  Domaganie się przez Friszke publikacji o okrągłym stole i wyborach z 4 czerwca 1989 roku jest dosyć niebezpieczne, bo a nóż, historycy IPN zapomną o obowiązku podtrzymywania mitu o oddaniu władzy przez komunistów i wzorem Cenckiewicza i Gontarczyka, wydadzą jakiś paszkwil o bohaterach 1989 roku – Jaruzelskim, Urbanie, Kiszczaku, Mazowieckim, Kuroniu, Geremku.
Od lat upominam się, by w IPN zwrócono należną uwagę na wielki ruch przeciwstawienia się dyktaturze komunistycznej, jakim było mikołajczykowskie Polskie Stronnictwo Ludowe.
 Dlaczego IPN nie wznowił wydanej pod redakcją Władysława Bartoszewskiego publikacji drugiego obiegu z roku 1981 zawierającej protokoły dyskusji w latach 1945 – 1946 w najwyższym gremium kierowniczym PSL? Dlaczego nie wznowiono biografii Stanisława Mikołajczyka napisanej przez prof. Andrzeja Paczkowskiego? Dlaczego nie ukazano – choćby wyborem dokumentów – łamania PSL w latach 1946 – 1947 przez UB? Byłaby to historia pasjonująca, dziś nieznana, ale bardziej ucząca historii tego okresu niż kolejny przyczynek do dziejów kolejnego oddziału partyzanckiego.
Przecież to właśnie za czasów Kieresa (Friszke był wtedy członkiem Kolegium IPN) skupiono się na badaniach dotyczących tzw. czasów stalinowskich. Ważne – zdaniem Friszke – jest odtworzenie historii PSL i Mikołajczyka, czyli ówczesnej konstruktywnej opozycji, a nie dziejów opozycji zbrojnej, antykomunistycznej. Jeszcze młodzi ludzie wezmą z nich przykład i zaczną budować antysystemową opozycję wobec obecnych rządów miłości.                                                                                              
 Nie podważam znaczenia odkłamywania dziejów  okresu powojennego, ale koncentrowanie się na nim, było wyrazem oportunizmu. Uznano, iż należy skupić się na  badaniach „bezpiecznego” okresu, pozostawiając lata 70. i 80. następnemu pokoleniu. Twierdzono, że to sprawy zbyt „świeże”, zbyt kontrowersyjne, potrzeba dystansu aby je obiektywnie ocenić.
Publicystyka obozu narodowego lat 40. wykładała potrzebę ustanowienia w Polsce rządów jednej ideologii i jednej organizacji „narodowej”, a więc dyktatury, mówiąc wprost, totalistycznej. Zmaganie się endeckich totalistów z endekami akceptującymi – mniej lub bardziej szeroki – pluralizm jest jednym z głównych wątków historii tego obozu. Zamazywanie tej prawdy jest fałszowaniem historii.
W ideologii „obozu narodowego” jednym z naczelnych założeń był antysemityzm, który upowszechniano w tysiącach artykułów, na wiecach, walcząc o getto ławkowe i odmawiając polskości Polakom żydowskiego pochodzenia. Kampanii przeciw Żydom nie zaniechano do 1944 r., głosząc m.in. program przymusowej emigracji z Polski „niedobitków”. Zmierzenie się z tą haniebną spuścizną jest konieczne, by rozsądnie rozmawiać o Stronnictwie Narodowym czy Narodowych Siłach Zbrojnych. Zakrzyczenie problemu przez wylansowanie za państwowe pieniądze wątpliwej naukowo książki Marka Chodakiewicza służyło tylko zamazywaniu rzeczywistości.
I znów, jak mantrę, Friszke powtarza salonową tezę – nacjonalizm to faszyzm, antysemityzm i totalitaryzm. Nic więc dziwnego, że pomnik Dmowskiego jest najczęściej niszczonym pomnikiem w Warszawie.
Dalej jest jeszcze ciekawiej, Friszke posuwa się wręcz do denuncjacji.
W kręgu prof. Żaryna, w piśmie „Glaukopis”, którego naczelnymi redaktorami są odpowiedzialni pracownicy IPN, czytamy we wstępie podpisanym „Redakcja”: „Żyjemy w czasach, gdy relatywizm moralny atakuje różne sfery naszego życia. Nie pozostały wolne od tej plagi również nauki historyczne. (...) Tylko mało kto zdaje sobie sprawę, że autorzy tego rodzaju publikacji, wykształciuchy uformowane w dusznej atmosferze PRL-owskiego kołchozu, żałośni plagiatorzy i propagatorzy dekonstruktywistycznych teorii (...) Jednak ich gnijący fetor zatruwa umysły ludzi wszędzie tam, gdzie nie udało się oczyścić Akademii z upiorów przeszłości...”.
Problemem Jana Żaryna jest to, że zagadnięty w tej sprawie jako dyrektor Biura Edukacji Publicznej IPN przez Adama Leszczyńskiego („Gazeta Wyborcza”) nie odciął się od tej publikacji pisma, w którego radzie programowej figuruje, a wręcz wykazał zrozumienie dla tych poglądów. I przez wiele miesięcy nie znalazł czasu, by do tej sprawy powrócić w sposób godny wysokiego urzędnika państwa polskiego.
Oj,  Żaryn jesteś sojusznikiem faszystów. Nie odpowiedziałeś na zarzuty dziennikarza GAZETY WYBORCZEJ, a to już jest niewybaczalne. Albo złożysz samokrytykę, albo zostaniesz wykluczony z grona osób cywilizowanych.
Oczywiście, dla Friszke fakt, iż „Glaukopis” jest pismem wydawanym za prywatne pieniądze, nie odgrywa żadnej roli. Istotne, że publikują w nim historycy z IPN, a jego szefem jest Marek Chodkiewicz autor wątpliwej naukowo książki (oczywiście liczą jedynie ustalenia "historyka" T. Grossa, innym wara od tej problematyki).  Tak samo było z książką Zyzaka wydaną przez prywatne wydawnictwo. Ciekawy jestem jak zareagowałby Friszke, gdyby jakiś historyk IPN opublikował swój artykuł w jednym z licznych periodyków pogrobowców AL.
Jeśli mamy do czynienia z instytucją, która stara się zbudować świadomość historyczną współczesnych pokoleń Polaków, to należy oczekiwać, że będzie to robione z maksymalną starannością, świadomością wielowątkowości polskich losów, a nie będzie służyło promowaniu nurtów ekstremalnych i usuwaniu w cień zapomnienia organizacji i wydarzeń kluczowych.
Fiszke opublikował swój program wyborczy. Tym samym zgłosił swoją kandydaturę na nowego szefa IPN. W takim przypadku Instytutowi nie grozi likwidacja, a koalicja, przy poparciu SLD, przyzna dodatkowe fundusze na wydawanie dzieł z zakresu mitologii, a nie historii. 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
Godziemba
O mnie Godziemba

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (2)

Inne tematy w dziale Polityka