Dawno temu pewien starszy, nieżyjący już, pan - dżentelmen starej daty, opowiedział mi jakie istnieją, według niego, kategorie kobiet.
Pierwsza - to takie, które kupuje się, korzysta z ich ciała, a potem ma się do siebie obrzydzenie przez wiele tygodni.
Druga - to takie, które podrywa się w, szykownym najczęściej lokalu, zabiera do swego domu, pokazuje swym kolegom, by po pewnym czasie nagle o nich zapomnieć.
Trzecia - to takie, które się wielbi i kocha, z którymi zakłada się rodzinę, z którymi jest się na zawsze, na dobre i złe, a po ich śmierci nie można znaleźć sobie miejsca na ziemi.
To opowiadanie przypomniało mi się w trakcie oglądania obrad obecnego parlamentu, czytania i słuchania komentarzy publicystów, oraz analizy kampanii wyborczej. I nagle uzmysłowiłem sobie jak ta klasyfikacja, może krzywdząca dla kobiet, znakomicie pasuje do opisu naszych polityków i dziennikarzy. Z jedną, ale za to bardzo ważną różnicą - kobiety z kat."1" są najczęściej ofiarami, natomiast politycy czy dziennikarze im podobni, dokonali wyboru świadomie. Sprzedają siebie, bo tak chcą, bo nie widzą innej możliwości promocji swojej osoby.
71
BLOG


Komentarze
Pokaż komentarze (6)