190 obserwujących
1206 notek
1091k odsłon
  1346   3

Pogrom sowieckiego lotnictwa (1)

Główną przyczyną olbrzymich strat sowieckiego lotnictwa w pierwszych dniach wojny z Niemcami było chaotyczne przebazowanie w tył, będące rezultatem olbrzymiego bałaganu w dowodzeniu wojskami połączonego z masowymi dezercjami dowódców i żołnierzy.

     Wbrew mitowi, wykreowanemu przez niemiecką propagandę, twierdzącą, że pierwszego dnia wojny Niemcy zniszczyli 1811 sowieckich samolotów (322 zestrzelonych, 1489 zniszczonych na lotniskach) początkowe straty sowieckiego lotnictwa były stosunkowo niewielkie. Co więcej, Sowieci pomogli Niemcom w tej utrwaleniu tego mitu - komunistycznym decydentom zależało na tym, aby ukryć prawdziwe przyczyny własnych strat w lotnictwie i wytłumaczyć je „zaskakującym i miażdżącym rannym atakiem” lotników Luftwaffe. Niemcy faktycznie osiągnęli bardzo duży sukces w niedzielę, ale nie był on aż tak gigantyczny, jak sobie przypisywali.

     Niemiecką ofensywę w 1941 roku wspierało 1950 sprawnych samolotów bojowych. Natomiast Sowieci posiadali ponad 10 000 sprawnych samolotów bojowych, stacjonujących tylko w pięciu przygranicznych okręgach zachodnich w wojskach lądowych i marynarce wojennej. Niemcy nie wiedzieli prawie nic o nowo wytwarzanych seryjnie sowieckich samolotach, takich jak: Ar-2, Ił-2, Jak-2, Jak-4, Pe-2, Su-2, Jer-2, Jak-1 czy ŁaGG-3. Nie posiadali także informacji o  poważnym unowocześnieniu podstawowego sowieckiego myśliwca I-16 (typ 24, 27, 28, 29), który dostał mocniejsze silniki oraz ulepszone uzbrojenie

     Nieprawdziwa jest teza komunistycznych historyków o słabym, przestarzałym lotnictwie sowieckim, skoro znaczna liczba typów sowieckich samolotów została wprowadzona do służby w ostatnich dwóch latach przed wybuchem wojny. Zarówno bombowce SB (z silnikami M-103, M-105), jak i myśliwce I-16 typ 24, 28, 29 (z silnikami M-62, M63) pozostawały jeszcze długo w pierwszej linii po wybuchu wojny, np. ostatnie modele I-16 wycofano z pułków frontowych na wiosnę 1943 roku. Myśliwiec ten coraz bardziej ustępował kolejnym wersjom Bf 109 E, F, G, ale był w stanie skutecznie zwalczać każdy niemiecki bombowiec. W rękach doświadczonych pilotów, dzięki dużej zwrotności, okazywał się groźnym przeciwnikiem nawet dla najnowszych typów niemieckich myśliwców.

    Na wszystkich odcinkach frontu 22 czerwca 1941 roku o świcie niemieckie bombowce zaatakowały lotniska wroga. Ograniczona liczba posiadanych samolotów sprawiła, iż zaatakowano jedynie część sowieckich lotnisk, niszcząc zaledwie kilka procent sowieckich samolotów.

    I tak np.  wedle raportu operacyjnego operacyjne sztabu Frontu Północno-Zachodniego nr 01 z godziny 22.00 22 czerwca 1941 roku: „Lotnictwo przeciwnika bombardowało w ciągu dnia węzły łączności, miasta, magazyny, lotniska oraz spowodowało poważne straty w Szawlach i Kownie. Nasze Wojska Lotnicze wykonując zadania prowadziły walkę z lotnictwem przeciwnika i bombardowały skupiska czołgów oraz kolumny pancerne w rejonie Tylży oraz na kierunku Olity. Straty: 56 samolotów zniszczonych, 32 uszkodzone na lotniskach […]. Lotnictwo zestrzeliło 19 samolotów przeciwnika, a 8 strąciła artyleria przeciwlotnicza”. Spore straty poniosły także pułki bombowe, które wykonały tego dnia ponad 227 lotów,  tracąc 37 samolotów.  Ogółem były to straty sięgające około 10 proc. całego stanu sprawnych samolotów.  

     Dowódcy lotnictwa sowieckiego powinni szybko otrząsnąć się po pierwszych godzinach wojny z tego w sumie niewielkiego porannego wstrząsu, wywołanego zaskakującym atakiem wroga i działać tak, jak im nakazywały regulaminy, udoskonalane podczas intensywnych przygotowań wiosną 1941 roku.

     Zamiast tego doszło do wydania rozkazu o przebazowaniu jednostek na lotniska w głąb kraju, które szybko zamieniło się w bezładną, paniczną gorączką ucieczkę. Takie „wycofywanie się” pułków, połączone z utratą efektywnego dowodzenia wojskami przez sztab dowództwa frontu, doprowadziło do prawdziwej rzezi lotnictwa, spowodowanej w dużej mierze rękoma czerwonoarmistów.

     Porzucanie czy niszczenie sprzętu lotniczego, uzbrojenia i innego wyposażenia przez własny personel stało się zjawiskiem nagminnym nie tylko na terenie tego, ale i sąsiednich frontów. Przebazowanie jednostek oznaczało zerwanie więzów między pułkami, dywizjami i sztabem lotnictwa frontowego. Efektem tego stała się bezładna ewakuacja jak najdalej od pola walki, zmieniająca się szybko w paniczną rejteradę – w rzeczywistości w dezercję z pola bitwy. W jej wyniku porzucano liczne samoloty na lotniskach, w dużej części w niewielkim stopniu uszkodzone lub nawet całkowicie sprawne. Nie były to incydentalne epizody zdarzające się wyłącznie pierwszego dnia, lecz tak działo się przez kilka kolejnych tygodni.

     W dokumencie z 26 czerwca zapisano, że: „Wojska Lotnicze Frontu poniosły ciężkie straty wskutek małej liczby lotnisk. W chwili obecnej nie są zdolne do skutecznego wsparcia, osłaniania wojsk lądowych oraz atakowania przeciwnika. Zachowało się 75 proc. załóg. Straty sprzętu technicznego – 80 proc”.  Zestawienie tych dwóch liczb: 75 proc. ocalałych załóg oraz 80 proc. utraconego sprzętu wskazuje jednoznacznie, iż duża część sprzętu została utracona na ziemi, porzucona lub nawet zniszczona przez własny personel.

     Podobnie było na Froncie Południo-Zachodnim. W ciągu pierwszego dnia wojny lotnictwo frontu utraciło w sumie 192 samoloty, spośród posiadanych 2003 maszyn. W kolejnych pięciu dniach (do 27 czerwca) straty wyniosły łącznie 621 samolotów, czyli ponad 31 proc. stanu wyjściowego.

     W następstwie porzucania sprzętu na lotniskach polowych, szczególnie w jednostkach lotniczych Frontu Zachodniego i Północno-Zachodniego zostawiono Niemcom setki sprawnych lub w niewielkim stopniu uszkodzonych samolotów, składy paliwa, amunicji, wyposażenie lotnisk, nawet tajne szyfry, działa, samochody – rzucano dosłownie wszystko, co przeszkadzało w ucieczce. Kolejne dziesiątki, jeśli nie setki, samolotów niszczył lub uszkadzał własny personel.

     Ci, którzy pisali po paru tygodniach raporty o aktywności swoich jednostek lotniczych w pierwszych dniach, tygodniach wojny, zrzucali całą winę za tę klęskę na Niemców, na ich przewagę w najnowszym sprzęcie, zaskakujące uderzenia lotnicze, miażdżące własne samoloty na lotniskach, aby w ten sposób ukryć własną indolencję, chaos w dowodzeniu, a czasami tchórzostwo.


CDN.


Lubię to! Skomentuj63 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Kultura