Pytanie to kieruję w zasadzie do osób niewierzących w istnienie osławionej GRUPY "TRZYMAJĄCEJ WŁADZĘ".
Załóżmy na jedną krótką chwilę, iż taka GRUPA LUDZI istnieje w rzeczywistości. Odrzućmy zbędnę emocje, sympatie polityczne i zwyczajnie (na moment) uwierzmy w ICH istnienie.
Już? Gotowi? Oto trzy pytania, które postawcie sobie w tej krótkiej chwili wiary w istnienie Ciemnej Strony Mocy.
1. Jak Waszym zdaniem broniłby się ów UKŁAD?
2. Czy nie próbowałby zrobić wszystkiego (a przecież zakładamy, że prywatne media są na JEGO usługach), by stworzyć opinię o krwiożerczych, faszystowskich "kaczorach", których jedynym celem istnienia jest zagarnięcie władzy oraz zniszczenie budowanej (z tak wielkim trudem) demokracji?
3. Czyż nie promowałby wizerunku, iż ci, którzy popierają PiS są ciemni, "kontrolowani", są po prostu fanatycznymi wyznawcami? Nie wmawiałby, iż wystarczy być "antykaczystą", by z miejsca znaleźć się wśród elit?
Osobiście uważam, że UKŁAD (gdyby istniał) broniłby się dokładni w taki sposób, jaki przedstawiają to Kaczyńscy. Stąd rodzi się ostatnie pytanie:
4. Skąd ta pewność, że UKŁADU nie ma?


Komentarze
Pokaż komentarze (7)