Polska demokracja znalazła się w takim położeniu, że rządzący są jedni, a opozycji jest kilka. Na oko są ze trzy opozycje. Pominę drobnicę parlamentarną i niebyt polityczny pozaparlamentarny.
Największa opozycją i tak naprawdę jedyną – jest PIS. Gdyż SLD nie jest żadną opozycją, jest lewicą. Jak wiadomo lewica ma tylko lewicowe hasła i czyni wokół siebie piruety, czasami w formie zgrabnych obrotów, aby jak najwięcej uszczknąć z władzy. Zresztą cały czas im się to udaje.
Jest jeszcze opozycja wewnątrz kolacji rządowej. Protest Pawlaka i jego PSL polega jednak na wierceniu palcem w bucie, a że teraz mamy lato i chodzimy w skarpetkach, jest to wiercenie palcem w skarpecie, a ta okazuje się dziurawa, bo według wszelkich znaków na niebie i w sondażach zostało im 1 %, w porywach 2%.
Zajmijmy się PIS, realną opozycją. Jaki powinien być rząd z prezydentem włącznie, aby opozycja PIS była w pełni wykorzystana dla naszej wciąż kulejącej demokracji. Aby Kaczyński był zadowolony z tego, że jest opozycją. Zakładam, że w takim położeniu krytykującego, ale nie decydującego można być zadowolonym, bo frustracja raczej nie przystoi politykom, nieprawdaż?
Rząd winien skupiać się na sprawach istotnych dla kraju. W tej chwili mamy takich nie cierpiących zwłoki kilka. Wszystkich nie wymienią, nie ma takiego powodu. Łatanie budżetu państwa może się skończyć sytuacją grecką, bądź węgierską, więc możemy popłynąć ze swoja modernizacją wstecz. Uważam, że reforma finansów publicznych jest najważniejszą kwestią. Druga – to służba zdrowia, w trakcie kampanii niemal to już było dogadane, a w tej chwili jest jakby zapomniane, nie usłyszałem na ten temat ani słowa. Trzecią sprawą nazwę ją smoleńską, bo to ona - choć wydawałoby się nie powinna mieć wpływu na pomyślność kraju - skupia na sobie energię rządu, opozycji i mediów. Zdaje się też wpływać frustrująco na społeczeństwo. Na Zachodzie na przykład wskaźnik optymizmu jest często najważniejszym miernikiem sytuacji państwa, ważniejszym niż wzrost PKB i inne mierzone wielkości sondażowe.
Ta trzecia sprawa staje się nawet pierwszą. Więc warto zastanowić się, aby nie była najważniejszą, a załatwiona w ten sposób, aby zadowolona była z obrotu śledztwa smoleńskiego opozycja, która wreszcie miałaby szansę stać się konstruktywną dla kraju i demokracji.
Cóż takiego powinien zrobić rząd? Ujawniać wszystkie dane ze śledztwa smoleńskiego? A nie tylko dawkować szczegóły, które zdejmują z niego ciężar odpowiedzialności?
Stawiam te pytanie, aby uzmysłowić, w jakim trudnym położeniu znajdują się dwie strony. Dopuścić opozycję do śledztwa? W jaki sposób to zrobić? A jeżeli ten konsensus zostałby wypracowany, kogo dopuścić? Przecież nie polityków, a ekspertów, którzy byliby reprezentantami opozycji.
Odebrać śledztwo Rosjanom. Ależ ono przeszło na naszą stronę, piłka jest po naszej stronie. Rząd powinien wysłuchać uważnie opozycji i tak ją wprowadzić w swoje działania w tej kwestii, aby nie były one powodem do wrażenia, że to jedyna ważna rzecz dla Polski, dla działania demokracji.
Opozycja winna być w dalszym ciągu w pozycji recenzenta i krytyka, lecz nie wojownika, który duchowo wykrwawi naród, a w najlepszym wypadku podzieli. Załatwienie tej trzeciej kwestii, która dla kraju nie jest najważniejsza, dla sprawnego działania rządu i skuteczności opozycji wydaje się być najistotniejszą. Można to od biedy nazwać logiką polską. Musimy się zatem pogodzić, że jesteśmy inni.
Niezrozumiałym dla mnie jest kwestia reformy służby zdrowia. Tak rozpalała emocje wyborcze – publiczna, czy prywatna, za pieniądze, czy za darmo? Powędrowała do medialnego kosza, nawet nie dochodzi w tej kwestii żaden szelest.
Rządzący w stronę opozycji powinni zrobić kilka znaczących gestów, aby ta nie spalała się we frustrujących protestach, była dla polskiej demokracji kreatywna. Tę świadomość powinni mieć najważniejsi politycy, a mam na myśli: Donalda Tuska, Jarosława Kaczyńskiego i Bronisława Komorowskiego. Demokracja stałaby się dojrzalsza, a społeczeństwo nie tak sfrustrowane, z jakim w tej chwili mamy do czynienia.
Inne tematy w dziale Polityka