Udział premiera Donalda Tuska w spotkaniu w szerszym gronie obok premier Danii, Holandii i Norwegii jest marnym pocieszeniem. To grono zatwierdziło główne warunki wypracowane przez głównych graczy z pominięciem Polski. Pozostaje mieć tylko nadzieję że podpis premiera pod porozumieniem nie oznacza zgody na wysłanie wojska polskiego na Ukrainę. Nasi „bracia” chętnie wzięliby pod but „Lachów” i użyliby naszych wojsk do prowokacji. Kontyngenty państw zachodnich oczywiście się do tego nie nadają, na nich patrzą z podziwem w przeciwieństwie do naiwnych „Lachów”.
W tym kontekście nieco naiwnie brzmią słowa prezydenta Nawrockiego iż nie pozwoli by Polska była w przedpokoju, czy o potrzebie równości w stosunkach polsko-ukraińskich. Wygląda to na typowo pisowskie zagranie na potrzeby wewnętrzne. Wszak podczas wizyty w Pradze prezydent Nawrocki stwierdził że nie nadaje się do negocjowania czegokolwiek z Rosjanami, gdyż jest rzekomo poszukiwany w FR za usuwanie pomników Armii Czerwonej. Wypowiedź ta była bardzo naiwna i świadczy o pomyleniu ról. Tak Nawrocki mógł się wypowiadać jako prezes IPN, ale jako prezydent RP daje sygnał światu że Polska abdykuje z udziału przy stole rozmów o przyszłości regionu.
Podobnie odmowa spotkania z premierem Orbanem świadczy o krótkowzroczności. Chichotem historii będzie sytuacja gdy Amerykanie zaoferują nam tani rosyjski gaz z Nord Stream a Viktor Orban zmieni konstytucje i zachowa na lata wpływ na politykę zagraniczna Węgier jako prezydent.




Komentarze
Pokaż komentarze (11)