Nie jest to rzecz o katastrofie smoleńskiej, nie jest to rzecz o dochodzeniu do prawdy, o żadnej aksjologii, ani demokratycznych procedurach. Jest to rzecz o dwóch Polakach, którzy w ostatnich dniach rozsiedli się w naszej wyobraźni zbiorowej – co ja piszę: w ostatnich dniach, w ostatnich latach, a nawet dziesięcioleciach. To ludzie puzzle, Dwa Puzzle, które nie chcą do siebie dopasować. To nie są dwie Polski, jak niektórzy chcieliby, bo nawet ten podział, który nam wszędzie w mediach do głów wbijają: Polska A i Polska B składa się jednak na jedną Polskę, tę Polskę rozpoznawalną. Polskę Logo.
Ci dwaj ludzie Puzzle ciągle się spotykają i nie mogą się złożyć w jedno. Teraz spotkali się w poselskim zespole do spraw zbadania „zbrodni” i znowu się nie złożyli. Idea zespołu nawet niczego sobie: recenzować to, co inni lepiej wiedzą, poganiać ich do roboty, choć biją rekordy i przedstawiać opinii Polaków, że mogłoby być lepiej, dlatego jest źle, albo jeszcze gorzej..
Te Puzzle to Macierewicz i Palikot. Pierwszy chce dochodzić do prawdy „zbrodni”, drugi zadawać niewygodne, demistyfikujące pytania, dekonstruować. Obydwaj ciążą ku siebie, nawet we wszelkich wypowiedziach medialnych tylko o sobie mówią, a jak się spotkają nie mogą się złożyć w całość, nawet w jakąś krzywą całość, zdeformowaną, zakleszczoną.
Macierewicz stanął na czele 120-osobowego poselskiego zespołu koleżanek i kolegów, będą wspólnymi siłami dochodzić „zbrodni”, ogłosili całemu światu, w tym i Polsce: każdy z Parlamentu przy Wiejskiej ma wstęp wolny, bo jesteśmy już demokratyczni, otwarci, kto chce, niech przychodzi do nas, będziemy dochodzili „zbrodni”.
Nikt im nie uwierzył, oprócz jednego naiwnego Palikota. W chwili ogłoszenia powstania zespołu z takim szlachetnym zamiarem, też chciał się uszlachetnić, acz za pomocą pytań dekonstruujących. Powiedział w języku gombrowiczowskim: A ja?
Na sejmowym korytarzu Palikot nawet spotkał Macierewicza, spotkały się dwa Puzzle, jeden do drugiego: Mam papiery, chcę się do was zapisać, gdzie je złożyć? Drugi wzruszył ramionami, pokręcił mefistofelicznym ogonem, wskazał: Tam.
Czekamy wszyscy w napięciu, co to będzie, czy wreszcie Dwa Puzzle się złożą i Polska przestanie być logo, przestanie być Polską A i Polską B.
W międzyczasie Macierewicz zdążył odbyć jedną pracowitą konferencję prasową. Wykrył w Wikipedii, że „car” Rosji Putin ma powiązania z właścicielem zakładów naprawy tupolewów Deripaską (to ten do którego powiedział przy włączonej kamerze: oddaj długopis) i z pewnością tam mógł zapaść zamysł o „zbrodni”.
Nie każdy jest taki bystry, tylu tę Wikipedię czytało, Macierewiczowi wystarczyła jedna noc.
A Palikot, co? Czeka, czy papiery, które złożył wreszcie dostaną stempel: Nasz ci on jest, będziemy razem dochodzić prawdy o „zbrodni”.
Sam Macierewicz jednak nie oznajmił Palikotowi, że nie chce się składać się z nim w sensowną Całość, będzie dochodził prawdy bez niego. Powiedział to przez usta jakiegoś wysłannika. Czyli znowu otrzymamy Pół Prawdy. Szkoda. A była okazja na coś lepszego.
Inne tematy w dziale Polityka