Gdyby abp. Henryk Hoser nie był z zawodu arcybiskupem, mógłby zostać celebrytą. Lepszy w te klocki jest od abp. Józefa Michalika.
Arcybiskupowi należą się „Złote Usta” za posądzenie ks. Wojciecha Lemańskiego, iż rozprowadzał opłatki za pośrednictwem zakładu fryzjerskiego.
Otóż – jak się domyślam – fryzjer jest katolikiem, więc trzeba było zamknąć jego zakład, a nie kościół w Jasienicy, nie wszyscy jasieniczanie strzygą się i golą, na zdjęciach zauważyłem kilku hippisów.
Chyba że abp Hoser ma na myśli marżę, jaką pobierał fryzjer. Zresztą ten zawód ma swoje negatywne konotacje i w piłce nożnej w stanie sędziowskim poczynił spustoszenie.
Czyżby abp Hoser zagrał na emocjach podprogowych. Słowo „fryzjer” i nóż w ustach występuje u wiernych. Dobry czarny PR. Celebryta i pracownik agencji reklamowej – na koniec posługi abp Hoser ujawnia kolejne talenty. Zmarnował je.
Inna uwaga dotyczy, iż abp Hoser jest przełożonym ks. Lemańskiego, stawia się w tej sytuacji jako prokurator i sędzia w sprawie, w której jest stroną.
A gdyby tak fryzjerem był – dajmy na to – Tomasz Terlikowski, to abp Hoser też by zamknął kościół, a nie zakład fryzjerski.
Coś mi się widzi, że talenty abp. Hosera nie obejmują jako pasterza. Przecież to szczucie:
a) na swego pracownika w terenie,
b) na wiernych jasieniczan przeciw drugim wiernym jasieniczanom,
c) stygmatyzowanie zawodu fryzjerskiego i miejsca pracy: zakładu fryzjerskiego.
Już nie będę wspominał (ale wspomnę), że opłatki są rozprowadzane przez supermarkety, później wierni mogą skropić je wodą u kapłana (ale usługa kropidła kosztuje), bądź – tego nie wiem, ale stosuję asocjacje – wierny sam może ochrzcić/poświęcić opłatek modlitwą, bądź znakiem krzyża, gdy jest w nagłej potrzebie duchowej przed kolacją wigilijną.
Z powodu powyższych deliberacji na temat abp. Hosera postuluję o przyznanie choćby „Srebrnych Ust” dla hierarchy warszawsko-praskiego. I piszę to jako były ministrant – amen.


Komentarze
Pokaż komentarze (3)