Cleofas Cleofas
538
BLOG

Piskorski niech się weźmie za spisywanie, a nie politykę

Cleofas Cleofas Polityka Obserwuj notkę 5

 Zawirowanie wokół dwóch niewielkich akapitów Pawła Piskorskiego o pieniądzach CDU dla Kongresu Liberalno-Demokratycznego na początku lat 90. jest średnie.

Z powodów politycznych takie winno pozostać. Z powodów historycznych – nie. Uważam je nawet za prymarne dla tamtego okresu, acz za opis „dzikiej polityki”, za dzikie kształtowanie się partii winni wziąć się ludzie niezależni. Niezależni dziennikarze, tudzież historycy. Takich w naszej kochanej ojczyźnie nie mamy za wielu, najczęstszą zależnością są emocje polityczne, frukta powyborcze, a nie rozum.

Czy Piskorski ma rację, jest drugorzędne, zaś wywieranie dzisiaj nacisku przez „niemiecką opcję”, która jakoby wówczas zapłaciła jakąś składkę, albo młodzi politycy mogli wyjechać w delegacje, jest bałamutne.

Choć KL-D miał premiera z teczki Wałęsy, to nie odegrał większej roli w polityce tamtego czasu, szybko się rozmył w Unii Wolności, która mimo porażki, jako partia, wyhodowała takiego nieprzeciętnego polityka, jak Donald Tusk.

Dla opisu Tuska i jego środowiska pierwsze lata po 1989 roku są najważniejsze. Nie mają jednak żadnego znaczenia dla podejmowanych dzisiaj politycznych decyzji. W tym kontekście historyczność lat 90. jest martwa. Jak martwy jest Telegraf Porozumienia Centrum i pieniądze KPZR Leszka Millera. To ledwie papierowe maczugi do okładania się po politycznych łbach.

Dzikość lat 90. do dzisiaj jest dzikością serca naszej polityki. To kawał dobrego materiału dla narracji politycznej, lecz nie robionej przez polityków. Zastanawiać powinno, że klasa polityczna tamtego okresu do dzisiaj rządzi.

Roztropności politycznej nie kształtuje żadna kasa. Wówczas startował Tusk, startował Janusz Korwin-Mikke. Ten ostatni zaczynał jako oszołom i do dzisiaj mu tak pozostało.

Zaczynał też Jarosław Kaczyński ze swoim słynnym TKM i na szczęście go do dzisiaj nie zrealizował (IV RP to wypadek przy pracy), mimo takich złotych politycznych narzędzi, jak katastrofa smoleńska i mit genialnego poległego brata.

Piskorskiego zaś po przegranych wyborach namawiałbym do spisania z pamięci swojego epizodu w KL-D. I niech materiału nie oddaje w ręce polityków i ich usłużnych dziennikarzy politycznych, bo ci wszystko spaprają.

Cleofas
O mnie Cleofas

To - to już lekka przesada.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (5)

Inne tematy w dziale Polityka