Dobrze, że papież Franciszek nie udziela wywiadów tygodnikowi braci Karnowskich, gdyż nie mógłby przyjąć na prywatnej audiencji państwa Tusk.
Wszak zakładam, że Franciszek w Watykanie nie przyjmuje na audiencji "wrogów chrześcijaństwa".
Ktoś z tej dwójki musi się mylić, co do chrześcijaństwa, albo papież Franciszek, albo Jarosław Kaczyński, który nie tylko nie przyjmuje na audiencji "wrogów chrześcijaństwa", a nawet do tych wrogów nie chodzi w sprawach Polski, ba od tych wrogów ucieka do Pułtuska, albo do wyludnionej Łodzi.
Przychylam się (intuicyjnie, a nie empirycznie), że w tym sporze definicji "wrogów chrześcijaństwa" rację ma premier Tusk. W starożytnym Rzymie nie potrzeba byłoby lwów, aby chrześcijaństwo padło, wystarczyliby Polacy. Na szczęście Polaków jeszcze w Europie nie było i w ten sposób chrześcijaństwo ocalało, a nie mitraizm.
Po co jednak pojechał do Watykanu Donald Tusk. Dokąd nas prowadzi?
Wiadomo, że Kaczyński by nie pojechał, bo jeszcze przed wyjazdem do Watykanu Tuska, udzielił wywiadu przestrogi przed Polakiem chrześcijaninem, jak na prawdziwego Polaka chrześcijanina przystało.
Tusk pojechał w ramach eurokampanii wyborczej. PiS w kraju robi kampanię w kościołach, a partia Tuska pozbawiona ambony jako darmowego nośnika spotu wyborczego, wykalkulowała, iż uderzy z wysokości Watykanu.
No i walnął Tusk z wysokości stolicy Piotrowej. To byłby cel polityczny. To się da odczytać. Czy Tusk językiem dyplomatycznym poruszył z Franciszkiem, iż są hierarchowie w Polsce chcący uczynić z Kościoła duszę narodu, nawet zawłaszczyć tę część duszy, która jest ateistyczna (czy nie jest to aby oksymoron)?
Czy Tusk poruszył kwestię ad personam prymasa abp Wojciecha Polaka, który może zmienić oblicze Kościoła w sferze publicznej?
Kościół jest instytucją, który musi się układać z państwem, tym samym stosować narzędzia polityczne. Tusk po pobycie w Watykanie za wiele w tej kwestii nie powiedział, jak zamierza układać stosunki z hierarchami z innego porządku władzy.
Więc zapytam w sprawie tylko duszy: Tusku, gdzie nas prowadzisz? Quo vadis?


Komentarze
Pokaż komentarze (1)